Wróg Tuska aresztowany za rozbój

Piotr Staruchowicz, autor hasła „Donald, matole, twój rząd obalą kibole”, został aresztowany na trzy miesiące. Według naszych informatorów, został on pobity na komisariacie. Adwokat Mikołaj Wojciechowski widział na jego ciele zasinienie o długości 10 cm. – Nie mogę powiedzieć, czy osadzony ma obrażenia. To dane wrażliwe dotyczące jego zdrowia – mówi tymczasem rzecznik więziennictwa Luiza Sałapa

Staruchowicza, wroga publicznego numer jeden od czasu, gdy Tusk wypowiedział wojnę kibicom, aresztowano, kiedy wracał z obchodów rocznicy Powstania Warszawskiego. W pięknej uroczystości na kopcu Powstania Warszawskiego wzięły udział tysiące kibiców Legii, do których przemówił generał brygady Zbigniew Ścibor-Rylski, żołnierz Zgrupowania „Radosław”, prezes Związku Powstańców Warszawskich.

Po opuszczeniu kopca „Starucha” zatrzymano na oczach setek kibiców, co powszechnie uznano za policyjną prowokację – próbę wywołania zamieszek kompromitujących udział kibiców w uroczystościach. Kibice otoczyli radiowóz ze swoim gniazdowym, jednak zachowywali się spokojnie. Policja rozpędziła ich przy użyciu gazu łzawiącego. W wyniku tego jeden z kibiców trafił do szpitala, gdzie lekarz stwierdził, że grozi mu utrata wzroku w jednym oku.

Autor doniesienia współpracował z policją

Jak ustaliła „Gazeta Polska”, doniesienie przeciwko kibicowi Legii o „rozboju” złożył były kibic Polonii Warszawa, „K.”. Kibice Polonii powiedzieli nam, że wcześniej został on wykluczony z ruchu kibicowskiego, bo na policji złożył zeznania obciążające kibiców… Polonii. – Dokładnie tak było, jego kontakty z nami zakończyły się po zeznaniach, w których obciążył własnych kolegów – powiedział nam jeden z nich.

Policję zapytaliśmy, czy to prawda. – Nie mogę ani potwierdzić, ani zaprzeczyć tej informacji – powiedziała nam Dorota Nowak z Wydziału Komunikacji Komendy Stołecznej Policji. O to samo zapytaliśmy prokurator Monikę Lewandowską, rzecznika Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Usłyszeliśmy niemal identyczną, wyraźnie uzgodnioną odpowiedź: – Nie mogę potwierdzić ani zaprzeczyć tej informacji. – Czy jest możliwość, by prokuratura zebrała dane na ten temat i nam je przedstawiła? – spytaliśmy. – Nie będziemy wdawać się w takie szczegóły, na tym etapie śledztwa nie przedstawiamy na ten temat informacji – powiedziała nam rzecznik.

Romaszewski: dziwi zarzut rozboju w przychodni

Złożenie przez „K.” doniesienia przeciwko „Staruchowi” to ewenement – kibice nawet bardzo zwaśnionych klubów nigdy nie donoszą wzajemnie na siebie policji.

Do bójki między obydwoma mężczyznami miało dojść w przychodni lekarskiej. W efekcie prokuratura zatrzymała „Starucha” i postawiła mu sugerowany przez zawiadamiającego zaskakujący w stosunku do kibica zarzut rozboju, a nie udziału w bójce. Zdaniem prokuratury, powodem bójki miał być fakt, że „Staruch” wraz z kolegami mieli zamiar… ukraść torbę „K.”. – Poszkodowanemu zabrano torbę, która warta była ok. 460 zł – mówi Lewandowska. Przyznała w rozmowie z nami, że nic jej nie wiadomo, by poszkodowany odniósł jakieś obrażenia. „Spodenki, obuwie sportowe, ręcznik, klapki” – tak zawartość torby opisała „Gazeta Wyborcza”.

Rozbój to przestępstwo, którego motywem jest chęć wzbogacenia się. Trudno podejrzewać, by taki motyw przyświecał uczestnikom bójki zwaśnionych kibiców. Innego zdania jest rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie: – Śledztwo nie wykazało, by powodem zdarzenia były waśnie między kibicami – powiedziała nam Lewandowska. Tymczasem jak ustaliła „Gazeta Polska”, sam „K.” przyznał w swoich zeznaniach, że w przeszłości aktywnie uczestniczył w ruchu „ultras” kibiców Polonii. Po co prokuraturze zarzut rozboju? Gdyby postawiła „Staruchowi” zarzut udziału w bójce, nie mogłaby go aresztować, bo górna granica kary to trzy lata więzienia. Tymczasem w przypadku rozboju jest to aż 12 lat.

Zarzutem zaskoczony jest Zbigniew Romaszewski z senackiej Komisji Praw Człowieka. – Dziwi zastosowanie tego paragrafu. Trudno wyobrazić sobie, by ktoś organizował rozbój, a więc przestępstwo mające na celu uzyskanie korzyści materialnej, w publicznej przychodni lekarskiej.

– Przesada – komentuje zarzuty prokuratury prawnik Jacek Bąbka, prezes Fundacji Badań nad Prawem. – Używanie powagi artykułu o rozboju, przewidującego karę do 12 lat więzienia, do drobnego starcia to nadużycie. Ten artykuł powinien mieć zastosowanie w sprawach naprawdę poważnych, a tu nie ma mowy o żadnych obrażeniach poszkodowanego. Trudno też przypuszczać, by celem bójki była kradzież.

Jego zdaniem, policja nie powinna stosować w tej sprawie zatrzymania. – Jest ono zarezerwowane dla sytuacji, w których „zachodzi obawa ucieczki lub ukrycia się tej osoby albo zatarcia śladów przestępstwa bądź też nie można ustalić jej tożsamości, albo istnieją przesłanki do przeprowadzenia przeciwko tej osobie postępowania w trybie przyspieszonym”. Jeśli ktoś idzie na czele manifestacji, to się nie ukrywa.

Więziennictwo wrażliwe na dane „Starucha”

O areszt dla „Starucha” wystąpił prokurator Marcin Gogacz z Prokuratury Śródmieście Północ. Adwokat Mikołaj Wojciechowski towarzyszył Piotrowi Staruchowiczowi podczas rozprawy w sądzie, w czasie której zapadła decyzja o jego aresztowaniu. – Mój klient pokazał mi przy tej okazji swoje obrażenia. Na tylnej części ud miał intensywne zasinienie o długości ok. 10 cm, którego nie miał przed zatrzymaniem – powiedział nam.

Według naszych informatorów, „Starucha” pobił policjant piastujący kierownicze stanowisko w jednym z wydziałów Komendy Stołecznej.

Rzecznik Komendy Stołecznej Policji, młodszy inspektor Maciej Karczyński, powiedział nam, że nie ma wiedzy, by do takiego zdarzenia doszło.

Rzecznikowi Służby Więziennej ppłk Luizie Sałapie zadaliśmy następujące pytania: 1. Czy służba więzienna, przyjmując Piotra Staruchowicza do aresztu, stwierdziła u niego jakieś obrażenia ciała? Jeśli tak, to czy poddano go badaniu lekarskiemu i jakie obrażenia stwierdził lekarz? Czy wskazywały one na fakt, że został on pobity?

2. W którym areszcie znajduje się obecnie Piotr Staruchowicz? Początkowo rzecznik stwierdziła, że nie poda nam informacji na temat miejsca pobytu tymczasowo aresztowanych. Później e-mailem otrzymaliśmy odpowiedź: „Piotr S. przebywa w Areszcie Śledczym Warszawa Białołęka. Został zbadany przez lekarza. Nie został pobity przed przyjęciem do aresztu”.

W e-mailu zabrakło odpowiedzi na pytanie, czy „Staruch” ma na ciele jakieś obrażenia. – Nie mogę powiedzieć, czy osadzony ma obrażenia. To dane wrażliwe dotyczące jego zdrowia – odpowiedziała nam telefonicznie na te wątpliwości ppłk Luiza Sałapa.

– Powoływanie się na dane wrażliwe to wykręt – nie ma wątpliwości Zofia Romaszewska, w czasach PRL szefowa Biura Interwencji KOR, zajmująca się badaniem nadużyć organów ścigania od ponad trzydziestu lat. – Teraz nie chodzi już ani o ocenę osoby „Starucha”, ani o jego obronę, lecz o obronę demokracji i praworządności.

– Postępowanie służb państwowych w jego sprawie to kalka prowokacji z czasów PRL – mówi Krzysztof Wyszkowski, w latach 70. współzałożyciel Wolnych Związków Zawodowych.

O to, czy argumentacja Służby Więziennej w sprawie odmowy informacji o obrażeniach „Starucha” jest słuszna, zapytaliśmy Małgorzatę Kałużyńską-Jasak, rzecznika Głównego Inspektora Ochrony Danych Osobowych. Jej zdaniem, nie jest to jednoznaczne. Dane dotyczące zdrowia należą do danych wrażliwych, ale w przypadku osób publicznych to decydujący o ewentualnym ujawnieniu informacji powinni ustalić, czy jest to informacja publiczna. Z pewnością mogą ujawnić takie dane po pisemnym wyrażeniu zgody przez osobę aresztowaną.

Kim jest Piotr Staruchowicz?

W mediach głośno było o nim po tym, jak po porażce Legii spoliczkował wulgarnie wyzywającego kibiców piłkarza Legii Jakuba Rzeźniczaka. Później go przeprosił i obaj panowie się pogodzili, oświadczając wspólnie, że „dla wszystkich, którym dobro Legii Warszawa leży na sercu, emocje w aktualnej sytuacji muszą być zrozumiałe”. „Staruch” krytykowany był też za to, że po śmierci Jana Wejcherta z koncernu ITI wzniósł okrzyk „Jeszcze jeden”. Wcześniej przedstawiciele koncernu skłóconego z kibicami odmówili uczczenia minutą ciszy śmierci jednego z nich.

Piotr Staruchowicz studiował najpierw kulturoznawstwo na Uniwersytecie Warszawskim, a następnie architekturę wnętrz na Akademii Sztuk Pięknych. O pomocy kibiców dla powstańców opowiadał niedawno w „Nowym Państwie”: „Dla mnie wielkim przeżyciem był udział w rozwożeniu paczek dla powstańców warszawskich. Mnie głos w gardle wiązł, gdy miałem przyjemność porozmawiać przez chwilę z tymi ludźmi. Oni dzisiaj, w jesieni życia, o ucieczce kanałami ze Starówki opowiadają z uśmiechem na ustach. Tak jakby to była jakaś wielka przygoda. To było przecież skrajne bohaterstwo. Zrobiło to na mnie wielkie wrażenie. To, że mogłem z tymi ludźmi porozmawiać, podać im rękę, to dla mnie wielki honor”.

A w opublikowanym na łamach „NP” artykule pisał o hipokryzji mediów: „Kibic cieszący się ze zdobycia Pucharu Polski na murawie stadionu w Bydgoszczy jest określany mianem bandyty, a premier, który w tym samym mieście wedle wielu relacji dopuszczał się czynów o charakterze chuligańskim przy okazji meczu Lechii Gdańsk z Zawiszą Bydgoszcz, jest w mediach przedstawiany jako „twardy kibic z młyna”. Łatwo walczyć o wolność słowa na Białorusi – w Polsce na stadionach jest zbędna. Łatwo walczyć z „językiem nienawiści” na czwartej stronie „Gazety Wyborczej”, grunt, że na pierwszej stronie cały jad i nienawiść w stosunku do „kiboli” udało już się wylać”.

Piotr Lisiewicz

Za: Publikacje "Gazety Polskiej" (14.08.2011) | http://autorzygazetypolskiej.salon24.pl/333183,wrog-tuska-aresztowany-za-rozboj

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Skip to content