Wałbrzyskie memento – Marek Jurek

Aktualizacja: 2011-08-11 12:36 pm

Po wyborach w Wałbrzychu należałoby zapytać – czy Układ Wałbrzyski nabrał rozmiarów masowych? Mimo sfałszowania poprzednich wyborów przez prezydenta związanego z PO – Platforma wygrała ponownie. Wałbrzych pokazał, że sprowadzanie słabości naszego państwa do oderwanych od społeczeństwa „układów” to diagnoza wygodna, ale bardzo uproszczona. Nie twierdzę, że uczciwość przestała być rzeczą ważną – nie stała się jednak rozstrzygającą. Władzy szermującej „skutecznością” wolno bardzo wiele. I w obliczu „skuteczności” społeczeństwo staje się bardzo tolerancyjne, bardzo wiele spraw przestaje być dla opinii publicznej ważnych. Dlatego właśnie zmiana moralna, która jest Polsce potrzebna to nie rewolucja złości, ale kontrrewolucja zasad, kontrrewolucja odpowiedzialności.

Nie można też ignorować wyników tych wyborów. Oczywiście, należy je właściwie „zważyć”. Ziemie Odzyskane to teren, gdzie PO ma wyraźną przewagę wyborczą, zwycięstwo Romana Szełemeja stanowi więc tylko część problemu, istotniejsze są jego rozmiary. Nowowybrany prezydent z PO otrzymał praktycznie całe poparcie Bronisława Komorowskiego z czerwca ubiegłego roku. Na kandydata SLD głosowało dwie trzecie wyborców Grzegorza Napieralskiego. Na kandydata PiS – jedynie co szósty wyborca Jarosława Kaczyńskiego z pierwszej tury wyborów prezydenckich. Wówczas w Wałbrzychu lider PiS zdobył prawie połowę głosów kandydata PO, dziś kandydat PO wygrał z kandydatem PiS mając ponad jedenastokrotną przewagę. Tej demobilizacji poparcia nie zapobiegł nawet osobisty udział w kampanii wałbrzyskiej Jarosława Kaczyńskiego.

Takie wyniki nakazywałaby solidarność, wstrzymanie tych wszystkich manufaktur pogardy mielących „kwestie” kto ma kanapę, a kto – kanciapę. Co począć jednak jeśli PiS chce być partią samowystarczalną, partią kierującą się doktryną „tylko my” (co opisałem we wczorajszym tekście). Nikt rozsądny nie powinien opierać przyszłości Polski na jednej partii, tym bardziej partii zamkniętej. Potrzebna jest „dywersyfikacja reprezentacji” prawicowych wyborców. Tak jak wtedy – gdy ZChN walczył o chrześcijański charakter państwa, nie oglądając się na prezydenckie PC. Ale również jak wtedy, gdy Jan Olszewski prowadził kampanię „bez szans” obok Lecha Wałęsy. I wtedy, gdy PiS i LPR przygotowywały „operację ratunkową” w sytuacji implozji AWS. Jeśli dziś nie będziemy przygotowywać zmiany – jutro cała Polska może wyglądać jak Wałbrzych.

Marek Jurek

Tags:

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=41973 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]