Wędrówka ludów. “Europa taka jaką znamy odchodzi do historii i to odchodzi na naszych oczach”

Aktualizacja: 2011-08-7 10:17 am

Marek Aureliusz miał swego czasu być autorem następujących słów: „Boże, daj mi cierpliwość, bym pogodził się z tym, czego zmienić nie jestem w stanie. Daj mi siłę, bym zmieniał to co zmienić mogę. I daj mi mądrość, bym odróżnił jedno od drugiego”. Słowa te zawsze przychodzą mi na myśl gdy przyglądam się procesom historycznym, które przyszło mi obserwować żyjąc na przełomie XX i XXI w.

Gdy więc przyglądam się jak na naszych oczach sypie się misternie konstruowany system fiskalny strefy euro, który dziś działa już tylko dzięki decyzjom politycznym podejmowanym po pośpiesznych konsultacjach między Berlinem, a Paryżem przyjmuję to z tym samym stoickim spokojem, który towarzyszył mi gdy w przestrzeni krążyła informacja, że stworzony system wspólnej waluty euro będzie stabilnym fundamentem tworzonej przestrzeni dla życia całych pokoleń wielkiego, jednego europejskiego narodu.

Ten nabyty przeze mnie z wiekiem stoicyzm, jakże bliski przecież cytowanemu Markowi Aureliuszowi, skłonił mnie swego czasu do napisaniu paru zdań refleksji, którymi chcę się ponownie podzielić cytując je poniżej. Niech będą one jakimś moim twórczym rozwinięciem pierwszej części nauki płynącej ze słów Marka Aureliusza.

Polskie media elektroniczne za Polską Agencją Prasową informowały swego czasu, że w Holandii zorientowano się właśnie, iż w 4 największych miastach (Amsterdamie, Rotterdamie, Hadze i Utrechcie) najczęściej nadawanym nowo narodzonym chłopcom imieniem jest Mohammed (lub inna wersja imienia proroka Mahometa – np. Muhammad czy Mohammed). Jest to pokłosie tego, że już ok. 5 % z 17 milionowej populacji Holandii stanowią muzułmanie, a ich odsetek w dużych miastach jest jeszcze większy i sięga nawet 30%.

We Francji w 1970 r. było ok. 100 miejsc kultu muzułmańskiego (głównie meczetów). Obecnie we Francji jest ok. 2125 meczetów, które służą szacowanej na 10 milionów populacji muzułmanów, którzy żyją nad Sekwaną i Loarą. Ciekawostką jest fakt, że aż 30% wkładu w budowę meczetów we Francji stanowią środki publiczne (głównie dotacje władz regionalnych), co stanowi jawne złamanie obowiązującego we Francji od 1905 prawa rozdzielającego państwo od związków wyznaniowych.

W liczących 80 milionów Niemczech mieszka dziś ok. 4 milionów muzułmanów. Meczety rosną tam jak grzyby po deszczu. Nikogo już specjalnie nie dziwi, że podczas corocznego festiwalu Eurowizji wśród niemieckich telewidzów głosujących sms’ami furorę robią piosenki turecki.

Tak zmienia się na naszych oczach, powoli, choć dość dynamicznie Europa początków XXI wieku. Cywilizacje pojawiają się, rosną w potęgę i znikają od zarania ludzkości. Po cywilizacji starożytnego Egiptu zostały okazałe budowle, które nieodłącznie kojarzą się nam z piramidami i Sfinksem. Rodziły się i umierały potęgi Babilonu czy Bizancjum. Czy 2 tysiące lat temu ktoś mógł przypuszczać, że cokolwiek może zachwiać potęgą Imperium Rzymskiego? Przez wielki Rzym niepodzielnie panował w basenie Morza Śródziemnego. Rzymskie legiony kolonizowały ziemie zamieszkiwane przez uważane za barbarzyńskie plemiona Germanów czy Celtów.

A jednak i ta potęga Imperium Rzymskiego legła w gruzach niczym Forum Romanum. Bogate i stojące na cywilizacyjnie wyższym poziomie rozwoju Imperium uległo pod naporem żądnych udziałów w bogactwach odważnych plemionach barbarzyńskich głownie Germanów i Hunów. Migrację barbarzyńskich plemion w granice Imperium, która doprowadziła do jego upadku nazywamy Wielką Wędrówką Ludów. Wówczas także dogorywająca cywilizacja starała się bronić swoich zdobyczy. Czyniła to zbrojnie jak na Polach Katalaunijskich w 451 r. gdy pod wodzą Aecjusza (zwanego niekiedy Ostatnim Rzymianinem) odparła (zresztą przy poparciu plemion germańskich) najazd Hunów pod wodzą Attyli. Ale poza oporem militarnym (coraz zresztą słabszym) czyniono zabiegi polityczne, aby wykreślić terytorialny i prawny zakres funkcjonowania ludów barbarzyńskich w granicach (gdy nie dało się już ich bronić) Cesarstwa. Wszystkie te zabiegi zakończyły się jednak niepowodzeniem i Imperium, którego militarna i gospodarcza potęga do dziś budzą podziw upadło, czy też jak zauważył angielski historyk Edward Gibbon „Cesarstwo Rzymskie nie umarło samo, ono zostało zamordowane”.

Europa taka jaką znamy odchodzi do historii i to odchodzi na naszych oczach. Tak jak wędrówka ludów położyła kres Imperium Rzymskiemu tak wędrówka ludów, którą jest udziałem naszego kontynentu obecnie kończy pewien okres w dziejach Europy. Zmieniły się nieco metody postępowania. Nikt nie stara się bronić, ani też podbijać chylącej się cywilizacji zbrojnie (nie licząc jakichś od czasu do czasu wybuchających starć na przedmieściach dużych europejskich miast z udziałem imigrantów). Ale proces jako taki toczy się utartymi drogami. Z tą może różnicą, że kres Imperium Rzymskiemu położyły żądne dobrobytu ludy północy, a dzisiejsza Europa stoi w obliczu wędrówki ludów z południa.

Aby jednak nie być posądzonym o całkowitą bierność i wypełniając drugą cześć nauczania Marka Aureliusza pragnę zwrócić uwagę na pewien ważny aspekt. Polska jest dziś w Europie nieco na boku tych zjawisk, które opisywałem powyżej. Jesteśmy troszkę jak podbita przez Rzym Brytania. Dla nas zmierzch obecnej europejskiej cywilizacji wcale nie musi oznaczać końca, a wręcz odwrotnie może być dobrym przyczynkiem do nowego otwarci i początku lepszego etapu w naszych dziejach. Wystarczy tylko, aby starczyło nam owej „mądrości” o którą modlił się Marek Aureliusz w słowach będących myślą przewodnią tego mojego rozważania. A tym wszystkim, którzy oburzą się moim nacjonalizmem i faktem, że machnąłem ręką na cały kontynent zadawalając się moimi wyobrażeniami o tym, że Ojczyzna moja na tych procesach wcale stracić nie musi mogą jedynie wytłumaczyć się tym, że „jestem Polakiem, więc mam obowiązki polskie”. Choć bowiem od napisania tych słów przez Romana Dmowskiego minęło już ponad 100 lat to nie straciły ona nic ze swojej aktualności nawet, a może zwłaszcza dla mnie, jako dla polityka odwołującego się zarówno do spuścizny Dmowskiego jak i Piłsudskiego.

Zbigniew Girzyński

Poseł, polityk Prawa i Sprawiedliwości.

Tags: ,

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=41794 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]