Agencja S&P obniża ocenę wiarygodności kredytowej USA

Aktualizacja: 2011-08-6 10:37 pm

Amerykańska agencja ratingowa Standard & Poor’s obniżyła w piątek ranking wiarygodności kredytowej rządu USA z maksymelnej oceny AAA do AA+. Po raz pierwszy w historii agencja ratingowa zdegradowała w ten sposób obligacje skarbowe USA.

[…] Cały tekst dostępny w materiale źródłowym

PAP

 


 

KOMENTARZ BIBUŁY: Ot, i tyle powyższa notka PAP-u. Jednak gdy czyta się tego rodzaju informacje, jak również słucha się wypowiedzi tzw. ekspertów, finansistów i innych fachowców od bujania w obłokach, to można dojść do wniosku, że nikt nie chce zastanowić się nad jedną zasadniczą kwestią: a któż to taki zawiaduje tzw. ‘agencjami ratingowymi’? Co to za twory, które – choć działają zza kulis wystawiając innym laurki, ganiąc ich albo doprowadzając do totalnego bankructwa  – nie są za nic odpowiedzialne, ba, nie są nawet znane. (No to któż to taki podejmuje decyzje o downgrading? Wespół 10 tysięcy pracowników S&P? Komputer? Nie – decyzje podejmuje niezidentyfikowana i nieznana opinii publicznej grupka prawdziwych decydentów.) A okazuje się, że twory te posiadają większą siłę wpływania na firmy, korporacje i całe państwa, niż ich oficjalni przedstawiciele, włącznie z Kongresem i Prezydentem, którzy zaledwie kilka dni temu dokonali tego, czego te agencje od nich pod presją zażądały, czyli umożliwili dalsze zadłużanie kraju. Nawet komentatorzy publicznego radia National Public Radio, czyli ludzie o skrajnie liberalnych poglądach na co dzień tak skutecznie sterujący opinią publiczną, niewiele rozumieją z tego co się dzieje i nie wiedzą jak to wszystko komentować. Jeszcze kilka dni temu mówili o możliwościach ‘obniżenia ratingu’ jeśli Kongres nie dokona tego historycznego aktu, a gdy tenże Kongres jednak tego dokonał, “agencje ratingowe” i tak obniżają kredyt, tłumacząc to w wygodny dla siebie sposób. Aby cokolwiek powiedzieć, komentatorzy NPR zaczynają coś bełkotać bez sensu. Może jutro dowiedzą się jak komentować i dalej sterować opinią we właściwy sposób.

Okazuje się, że gra toczy się na jakimś innym szczeblu, poza oficjalną władzą państwową, może nawet poza dyrektorami FED-u, tym bardziej, że słychać głosy z tych oficjalnych stron, iż “wszystkie narzędzia sterowania wyczerpały się”. Czyli okazuje się, że ktoś inny steruje kierunkiem rozwoju wydarzeń finansowo-gospodarczych. Zapytajmy zatem retorycznie: Czy nie są te same siły, które już wiele dziesiątków lat temu zapowiedziały, że ich celem jest wprowadzenie jednej światowej waluty? W tym celu należałoby zniszczyć dwie najważniejsze waluty światowe, aby dokonać pewnego rodzaju konwergencji walut. A właśnie jesteśmy świadkami kryzysu strefy dolara i euro. Czy zatem, zdaniem tych sił, nie nadszedł dogodny czas na zrealizowanie choć jakiegoś szczątkowego, pierwszego etapu swoich celów?

 


 

Tags: , ,

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=41776 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]