Państwo Wielkiego Brata nad Wisłą

Aktualizacja: 2011-07-21 8:50 am

Polskie państwo coraz chętniej ingeruje w naszą prywatność.Nie chodzi bynajmniej o parę tysięcy założonych podsłuchów. Państwo inwigiluje hurtowo, całe grupy.

Zmierzamy w kierunku społeczeństwa nadzoru (surveillance society). Kanadyjski socjolog David Lyon definiuje że jest to takie społeczeństwo  w którym każdy członek jest inwigilowany a jego zachowanie jest analizowane przez państwo.  Jeszcze nie spełniamy wszystkich warunków z definicji. Czas jednak najwyższy podjąć dyskusję już teraz, gdy wiele sygnałów świadczy o rosnącej ingerencji państwa w życie prywatne.

Rzeczypospolita Polska zapewnia obywateli w Konstytucji, że “władze publiczne nie mogą pozyskiwać, gromadzić i udostępniać innych informacji o obywatelach niż niezbędne w demokratycznym państwie prawnym.”

Przepis art 51 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej ogranicza pozyskiwanie informacji o obywatelach do przypadków niezbędnych i uznawanych w demokratycznym państwie. Tak więc władze nie mogą sobie ustalać dowolnie zasobu informacji, jakie pragną uzyskać od obywateli.

Tyle w teorii. Zadajmy jednak sobie parę pytań.
Czy ktokolwiek z nas zastanawiał się jak wiele informacji zbiera o nas państwo? Ile wie o nas państwo? Czy ma do tego prawo?

Gdy dowiadujemy się jak bardzo państwo interesuje się swoimi obywatelami, zaczyna się nam jeżyć włos na głowie .

Liczne ewidencje (których naliczyłem od niechcenia 25, nie wykluczając kolejnych), listy, kilkadziesiąt rejestrów państwowych (ponad 60), niezliczona liczba baz danych i programów w których przetwarzane są nasze dane osobowe.

Niedawno uwagę społeczną przykuły dwie ustawy, wprowadzające kolejne rozbudowane bazy danych; System Informacji Medycznej (SIM) i System Informacji Oświatowej. Już te dwie megabazy powinny uruchomić dzwonek alarmowy w obywatelach. MSWiA pracuje obecnie nad projektem pl.ID – polska ID karta. Według ministerstwa zakłada on “gromadzenie danych o osobach fizycznych i dokumentach w trzech rejestrach publicznych:  PESEL (Powszechny Elektroniczny System Ewidencji Ludności);  CRASC (Centralny Rejestr Aktów Stanu Cywilnego – zostanie zbudowany w latach 2012-2013); RDO (Rejestr Dowodów Osobistych).

To jednak nie koniec. Apetyt naszego państwa jest znacznie większy. Obecnie w Instytucie Badawczym Dróg i Mostów trwają prace nad systemem ISKIP – Inteligentny System Kompleksowej Identyfikacji Pojazdów.
Nazwa zarówno instytutu jak i projektu nie jest porywająca. Jednak sam system ISKIP wzbudza już teraz zainteresowanie Policji, Straży Granicznej, Służby Celnej, CBŚ, ABW. Szef tej ostatniej instytucji w marcu 2010 z uwagą słuchał o ISKIP na seminarium zorganizowanym przez Instytut Badawczy Dróg i Mostów.
Jakie możliwości daje ISKIP? System inteligentnie odczytuje numery rejestracyjne a na dodatek rozpoznaje kolor samochodu i jego markę. Wyobraźmy sobie, że organy ścigania szukają czarnego mercedesa o numerach rejestracyjnych WAWA123. Kamery przeczesują wszystkie samochody przejeżdżające przed nimi, kiedy rozpoznają szukany samochód informują o jego położeniu odpowiednią służbę. Tak oczywiście można znaleźć złodzieja samochodów ale też i inwigilować przemieszczanie się niewygodnych dla władzy osób.

Niedawno Naczelna Rada Adwokacka w swoim raporcie bez cienia przesady zadawała pytanie czy to możliwe, że Polak jest najbardziej inwigilowanym obywatelem Unii Europejskiej? Polskie służby sięgają bez żadnej kontroli do  do naszych billingów. Według danych Komisji Europejskiej polskie służby pobrały 1,3 mln razy(sic!) dane klientów od operatorów telekomunikacyjnych. Sama liczba zawraca uwagę. Jakież to wielkie zagrożenia grożą naszemu bezpieczeństwu narodowemu, że służby masowo szpiegują obywateli? Ponad milion zapytań świadczy o regularnym i masowych śledzeniu całych grup społecznych. Siła jednak tkwi nie tylko w masowości tego zjawiska. Liczy się też wykorzystanie tych danych. Na tym polu czynimy duże postępy.Naukowcy z Politechniki Poznańskiej opracowali program komputerowy AFIZ (Analizator Faktów i Związków),  pozwala on na szybką analizę billingów.

Powstaje coraz więcej zintegrowanych baz danych. Służby specjalne z pewnością chętnie sięgną po dane w nich zawarte. Wystarczy dostęp do kilku takich megabaz by posiąść potężną wiedzę o obywatelu – jego dane osobowe, informacje o zdrowiu(używanych lekach, odwiedzanych lekarzach), wykształceniu(problemach w szkole, uzdolnieniach, przebiegu edukacji). Dodajmy do tego jeszcze gdzie i kiedy się przemieszczał  oraz dane retencyjne z telefonii komórkowej i mamy obraz społeczeństwa o którym mówi David Lyon.
Kiedy Simson Garfinkel poruszał w książce Database Nation: The Death of Privacy in the 21st Century temat zagrożenia prywatności w państwie w którym każdy aspekt życia obywatela ma swój rekord w bazie danych, nie myślałem że ten problem tak szybko dotknie Polskę. Garfinkel wydał swoją książkę w 2001 roku, dziesięć lat później Polska powinna zadać sobie podobne pytania co obywatele Stanów Zjednoczonych.

Pozornie tylko w systemach totalitarnych gdzie nie ma wolności w sferze publicznej, tam jest ona również zagrożona w sferze prywatnej. Jednak słusznie zauważył Jan Paweł II, że “Historia uczy, że demokracja bez wartości łatwo się przemienia w jawny lub zakamuflowany totalitaryzm
Przesada?
Spójrzmy jak zmieniła się Ameryka po zamachach 11 września. Zagrożenie terroryzmem, zachęciło służby do sięgniecia po nowe uprawnienia. Obywatele na fali traumy, zgodzili się ograniczyć swoje prawa w imię walki z terroryzmem. W efekcie są obecnie masowo inwigilowani przez własne państwo.

O ile kiedyś inwigilacja dotyczyła tylko jednostek i to w szczególnie uzasadnionych sytuacjach to obecnie inwigiluje się masowo i profilaktycznie. Zaszła zatem znaczna zmiana jakościowa i ilościowa. Ameryka już nie jest taka jak dawniej.

Simon Davies z Privacy International zwraca uwagę, że to czy “społeczeństwo inwigilowane” stanie się rzeczywistością zależy przede wszystkim od czynników prawnych, politycznych i społecznych. Dlatego tak ważne jest funkcjonowanie organizacji zwanych w angielszczyźnie watchdogs , a więc takich których zadaniem jest kontrolowanie rządu.

Niestety u nas poza Fundacją Panoptykon i Helsińską Fundacją Praw Człowieka brakuje takich organizacji.*
Szwankuje przede wszystkim świadomość społeczna. Obywatele Rzeczypospolitej nie organizują się i nie interesują otaczającą rzeczywistością. Ta bierność jest świetną pożywką dla roszczeniowego państwa. Przeważająca część polityków mających wpływ na funkcjonowanie państwa wychowała się i wykształciła w systemie komunistycznym. Obecni 50 letni politycy ze szczytów władzy trącą nabytą  w starym systemie mentalnością i  nawykami.

Jako społeczeństwo przyzwyczailiśmy się, i nie jest to tylko polska specyfika, do podglądania. Pojęcie prywatności zostało przewartościowane. Szpiegujemy się nawzajem; żona śledzi męża, szef pracownika, rodzice dzieci, dziennikarze osoby publiczne. Nagrywanie  ukrycia czy  śledzenie swoich poczynań stało się normą społeczną. Chętnie korzystamy ze zdobyczy techniki. Nawet tak wydawałoby się niewinne portale społecznościowe nie tylko łączą ale i skutecznie służą do zbierania informacji o nasz.

Czas zacząć o tym rozmawiać, inaczej zaczniemy niezauważalnie przekraczać kolejne granice by obudzić się w świecie w którym nie będzie już prywatności. Czy tego chcemy?

Linki:

Kowalski1980

KOMENTARZ BIBUŁY: Może jedynie odnośnie zaznaczonego gwiazdką zdania, mówiącego, że “Niestety u nas poza Fundacją Panoptykon i Helsińską Fundacją Praw Człowieka brakuje takich organizacji“. Źyczymy tym organizacjom (czyli Fundacji Panoptykon i Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka) udanych prób przeciwdziałania się wprowadzania Nowego Porządku Światowego, którego nieodłączną częścią jest inwigilacja społeczeństw. Niestety, instytucje, z którymi te organizacje współdziałają albo promują – jak np. Open Society Institute – czyli fundacja żydo-masona George’a Sorosa; Fundacja Batorego w Polsce – ramię tejże sorososkiej fundacji na Nasz Umęczony Kraj; czy też amerykańska ACLU – nie wróżą nic dobrego. Podkreślmy: nie wróżą nic dobrego i powoływanie się na nie jako na opokę wolności, jest czystym nieporozumieniem.

Przypomnijmy np. historię takiego ACLU. Jest to wpływowa kryptożydowska organizacja walcząca ze wszelkimi postaciami chrześcijańskiego porządku społecznego. ACLU założona została w latach 1940. przez żydowskich prawników stających w obronie osób – najczęściej Żydów – którym groziły deportacje ze względu na komunistyczną propagandę, działania wywrotowe i szpiegostwo na rzecz komunistycznego Związku Sowieckiego. Organizacja ta, która często próbuje uchodzić jako obrońca “praw i wolności człowieka”, w rzeczywistości jest jedną z agend lobby żydowskiego mającą na celu zniszczenie chrześcijańskiego porządku społecznego i judaizację społeczeństwa amerykańskiego. Kierowana była w przeszłości i jest kierowana nadal przez żydowskich prawników (obecna prezydent – sędzina Susan N. Herman).

Tags: , ,

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=41014 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]