Polska marynarka wojenna umiera. Średnia wieku floty – 30 lat. “Sytuacja najgorsza po 1918 roku, wliczając czas wojny!”

Aktualizacja: 2011-06-1 8:24 am

W magazynie “Nasze morze” przeczytaliśmy poruszający tekst zatytułowany “Marynarka w likwidacji”. Spokojnie, bez emocji, red. Tomasz Falba wykazuje, że “na naszych oczach dochodzi do rzeczy bezprecedensowej” – polska marynarka wojenna zanika:

Po cichu umiera morski rodzaj Sił Zbrojnych RP. Jeśli natychmiast nic się nie zmieni, za kilka lat Marynarka Wojenna przestanie istnieć.

Tekst jest poruszający z jeszcze jednego względu. Pokazuje skalę strat jakie polskie państwo poniosło wskutek niewyjaśnionej do dziś tragedii smoleńskiej. Zginął w niej śp. Aleksander Szczygło, były minister obrony.  Jako szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego zaplanował w Warszawie, na 14 kwietnia 2010 roku, wspólnie z Akademią Marynarki Wojennej konferencję pod tytułem “Rola i zadania Marynarki Wojennej RP w systemie bezpieczeństwa państwa. Teoria, rzeczywistość, perspektywy”. Szczygło zginął jednak w Smoleńsku, a po nim tematu nikt nie podjął. Skutki?

Nie będzie chyba wielkiej przesady w stwierdzeniu, że od odzyskania niepodległości w 1918 roku sytuacja polskiej floty wojennej nigdy nie była gorsza od tej, jaką mamy obecnie. I to wliczając w to nawet okres drugiej wojny światowej!

Daje się słyszeć pytania o sens jej istnienia. Najbardziej bulwersujące, że zadają je nie zwykli zjadacze chleba, ale wysoko postawieni politycy, tacy choćby jak obecny minister finansów Jacek Rostowski

– stwierdza autor “Naszego morza”.

A tekście czytamy, że argumenty przeciw utrzymywaniu Marynarki Wojennej RP są podobne od lat. I zawsze tak samo absurdalne. W stylu, że jak nas napadną, to i tak nas pokonają. Tymczasem – przypomina autor:

Okręty najlepiej reprezentują państwo poza jego granicami, flota wojenna zabezpiecza linie komunikacyjne, stanowi potencjał odstraszania, dzięki niej wypełniamy zobowiązania sojusznicze, bierze udział w zabezpieczeniu energetycznym kraju. Bo wysłanie okrętu w rejon konfliktu jest tańsze niż wysłanie wojsk lądowych. Od marynarki mogą zależeć nie tylko ceny ropy, ale i wielu innych produktów sprowadzanych przez morze do Polski, np. z Chin.

Marynarka zajmuje się ratowaniem życia na morzu, pracami hydrograficznymi czy saperskimi, dla których niezbędne jest posiadanie odpowiedniej floty wojennej.

Czy rozumieją to obecne władze? Nie.

Marynarka Wojenna jest obecnie najbardziej zaniedbanym rodzajem Sił Zbrojnych RP, postawionym niemal w stan likwidacji, żeby nie powiedzieć jeszcze mocniej.

Winę za ten stan rzeczy ponoszą wszyscy odpowiedzialni za zarządzanie armią od 1989 roku. Kolejni prezydenci, premierzy i ministrowie obrony narodowej. Najbardziej boli, że są wśród nich także ludzie morza.

Z wyliczeń ekspertów wynika, że w minionej dekadzie polskie siły zbrojne zostały zmniejszone o ponad 100 okrętów (62 procent!), lotnictwo morskie zredukowano o połowę, a stan osobowy o 36 procent. (…) Od 15 lat nie wprowadzono do służby ani jednego nowego okrętu. Zaś budowy korwety wielozadaniowej “Gawron” nie można ukończyć od dziesięciu lat. I nie wiadomo czy to się w ogóle uda. Zakup innych okrętów stoi pod znakiem zapytania.

Dla porównania, potencjał uderzeniowy marynarki wojennej Holandii jest dwukrotnie większy od polskiego, a Niemiec – trzy i pół razy. Ale i to na papierze. W rzeczywistości średnia wieku naszych jednostek przekracza 30 lat. Niektóre okręty podwodne niedługo przekroczą wiek 50 lat. A więc znajdą się pod ochroną muzealnaą.

Jednak nie da się dłużej przedłużać okresy używania tak starych jednostek. W efekcie do 2016 roku MW utraci większość swojego potencjału bojowego.

Przypominają się słowa profesora Zdzisława Krasnodębskiego, który niedawno, zapytany o niepoważne traktowanie państwa  (w tym np. armii) przez część elit, stwierdził:

Dzisiaj szerzy się w Polsce wśród tzw. elit zdziecinnienie, mamy do czynienia z ich szybko postępującą infantylizacją. W Niemczech i Stanach Zjednoczonych też są tacy ludzie. Ale oni nigdzie, jak w Polsce, nie mają poważnego wpływu na państwo.

To nie Hollywood, redaktorzy Playboya i muzycy rockowi określają kierunki polityki USA. Ten typ mentalności nie dominuje w elitach państwowych, medialnych, naukowych. Tak jest niestety w Polsce. I to jest nasz problem.

Skutki – widać. Także na morzu i w portach. Jaka będzie cena tego, że za chwilę nikt nie będzie pilnował polskiego morza? Polskiego wybrzeża?

wu-ka, źródło: magazyn Nasze Morze

Tags: ,

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=38772 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]