Konserwatyzm.pl na tropie – czy na sali jest lekarz?

Aktualizacja: 2011-05-5 10:34 am

Czy niektórzy redaktorzy portalu konserwatyzm.pl, z naczelnym, prof. Adamem Wielomskim, potrafią nas jeszcze czymś zaskoczyć? Wydaje się, że nie, bo przecież nie od dziś trwa w tym środowisku mania tropienia „romantyków, piłsudczyków i pisowców”. A jednak… Nawet jeśli ktoś jest zadeklarowanym pozytywistą, endekiem i z PiSem nie ma nic wspólnego, może zostać oskarżonym o „spisienie”.

wielomski, konserwatyzm.pl, paranoja, prawica, Wystarczy, że będzie optował za podmiotowością państwa polskiego na arenie międzynarodowej (zamiast złożenia hołdu lennego Moskwie, co lansuje Wielomski). Wystarczy, że poprze lustrację i potępienie komunistycznych zbrodni, tudzież walkę z post-prlowskim establishmentem, zamiast gorliwie tropić najrozmaitsze odchylenia „łże-prawic”. Wystarczy, że opowie się za etosem narodowym opartym na silnym poczuciu własnej wartości, na tożsamości wolnej od pogardy wobec „prostaczków” i czołobitności wobec każdego obcego, lub pochodzącego z obcego nadania, „dzierżymordy”.

A tak naprawdę wystarczy, że nie będzie dosyć gorliwie uderzał w ten sam bęben paranoi. Paranoi, która od wielu miesięcy każe upatrywać zagrożenia państwa w staruszkach z Krakowskiego Przedmieścia, a nie w rządzie przesuwanym przez Moskwę, Brukselę czy Berlin z kąta w kąt jak niepotrzebne krzesło. Paranoi serwującej codziennie, niczym moskiewska „Prawda”, doniesienia o „wykryciu” kolejnych „pisizmów” w najróżniejszych środowiskach prawicowych. Paranoi, która ostatnio kazała Wielomskiemu poprzeć ślązakowatych separatystów (nie mylić ze Ślązakami) w ich krucjacie przeciwko państwu polskiemu.

„Pisizm”, według nadredaktora Wielomskiego i jego pretorian jawi się jako zagrożenie dla Polski, dla Europy i cywilizacji na miarę tysiąclecia. Gorliwie tropią więc „pisizm” – jawny, ukryty, domniemany, spodziewany lub potencjalny. Czym osoba papieża dla sedewakantystów, tym Jarosław Kaczyński dla „konserwatystów.prl”. Pisowska jest Młodzież Wszechpolska, bo nie stara się, wzorem swojego byłego prezesa, wejść na salony, strasząc „Kaczorem-dyktatorem”. Pisowski jest ONR, bo korzysta z przychylności posła PiS, użyczającego biura na spotkanie. Pisowski jest każdy, kto realnie zajmuje się stanem państwa, zamiast zaciekle zwalczać jedyną nielewicowo-liberalną partię w parlamencie.

Patrzymy dziś z podziwem i nadzieją na Węgry. Na kraj, w którym centroprawica rządzi, pokazując, że można skutecznie odwojowywać państwo i przesuwać wektor ideologiczny w narodową stronę, zamiast bojaźliwie konserwować i bronić wątłych pozycji. Kraj posiadający silną partię nacjonalistyczną w parlamencie, wpływającą na rządzącą centroprawicę i nadającą ton życiu publicznemu. Węgrzy pokazują nam, że rzeczywistość społeczna jest plastyczna, że przy mądrej, konsekwentnej i twardej pracy można bić się z postmodernistycznym lewactwem jak równy z równym.

Zadajmy sobie pytanie – czy Węgrzy odnieśliby taki sukces, gdyby ich horyzont intelektualny nakreślali ludzie, zaczynający każdy dzień od folgowania swojej paranoi? Czy do budowy szerokiego środowiska, opartego o systematyczną pracę, intelektualną i organizacyjną, rozwagę i przede wszystkim – odpowiedzialność za słowo, odpowiedzialność za wspólnotę, można dopuszczać ludzi, którzy pozostają na etapie mało stabilnego emocjonalnie gimnazjalisty? Czy można brać pod uwagę słowa kogoś, kto przeżywa nieustanną, intelektualną „burzę hormonów”? Zdecydowanie nie.

Jeśli polityka to „roztropna troska o dobro wspólne”, to oni nie mają z nią nic wspólnego. Pisałem już wcześniej o bezpośrednich źródłach tej paranoi. Oczywiście, obsesyjne pojmowanie rzeczywistości to problem zdecydowanie szerszy niż kilku redaktorów (redaktor?) jakiegoś portalu. Istotne jest jedno – takich ludzi należy otoczyć środowiskowym „kordonem sanitarnym”. Należy ich po prostu ignorować, bo potężne ilości jadu, jakimi plują na wszystkich dookoła, potrafią zaszkodzić każdemu, choćby przez sam fakt, że się do nich ustosunkowuje. Zostawmy paranoję sobie samej. Niech się zapluwa w samotności.

Robert Winnicki

Tags:

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=37293 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]