Na postrach, czy na wiwat? – Stanisław Michalkiewicz

Kiedy prezydent Kaczyński w towarzystwie prezydenta Saakaszwiliego zatrzymali się nocą w pobliżu granicy z Osetia Południową. Nagle „rozległy się strzały”, ale na szczęście „nikomu nic się nie stało”. Teraz niezależne śledztwa prowadzone w Gruzji i w Polsce mają wyjaśnić, czy strzelano na postrach, czy na wiwat. Pewnie to trochę potrwa, może nawet potrwa bardzo długo, a może nawet nigdy nie dowiemy się, kto i po co tam wtedy strzelał.

W tej sytuacji warto przypomnieć, że prezydent Lech Kaczyński, zanim jeszcze zapałał gorącym uczuciem do prezydenta Saakaszwiliego i Gruzji, 12 maja 2008 roku odwiedził Tel Awiw, gdzie przeprowadził rozmowę z szefem izraelskiego wywiadu Meirem Daganem. O czym polski prezydent mógł rozmawiać z szefem izraelskiej razwiedki? Może o spacyfikowaniu izraelskiej agentury, żeby nie plotła o „polskich obozach zagłady” i zaniechała „upokarzania Polski na arenie międzynarodowej”? Chyba nie, bo gdyby to ustalono, to tego rodzaju rzeczy ustałyby, jakby ręką odjął. W takim razie nie można wykluczyć, że pan prezydent mógł zapalić się do jakiejś operacji planowanej przez Mosad. Wskazywałaby na to nie tylko sierpniowa wizyta prezydenta Kaczyńskiego w Tbilisi, dokąd „przybył, żeby walczyć”, ale również ostatni wypadek, w którym wziął udział, jeśli nie w „walce”, to w „incydencie”. No dobrze, ale co to ma wspólnego z Mosadem? Ano to, że – jak ujawnił „Washington Times” z 24 września br. – „lotniska wojskowe w Gruzji miały być użyte do ewentualnego ataku na instalacje nuklearne w Iranie”. Znaczy – walka „za wolność naszą i waszą”?



Stanisław Michalkiewicz
Komentarz  ·  „Dziennik Polski” (Kraków)  ·  2008-11-26  |  www.michalkiewicz.pl


Stałe komentarze Stanisława Michalkiewicza ukazują się w „Dzienniku Polskim” (Kraków).


Za: michalkiewicz.pl


Skip to content