Żydowscy agenci – zamykające nienaukowe postscriptum

Aktualizacja: 2011-01-20 4:49 pm

Ożywiona dyskusja jak się wywiązała po publikacji mego tekstu z członkami i sympatykami Forum Żydów Polskich skłoniła mnie do kilku refleksji i napisania tego tekstu. Niektórzy z członków FŹP poczuwszy się urażeni moimi uwagami na temat żydowskich kolaborantów Hitlera  zasypali mnie uwagami, którym muszę przyznać rację. Tak będzie lepiej, dla mnie, inaczej grozi mi to, iż zostanę uznany za antysemitę. A jak wiadomo w pewnych środowiskach lepiej być dzisiaj pedofilem niż antysemitą. Pedofilię można leczyć, antysemityzm jako nieuleczalnie skażonym grozi nieubłagany ostracyzm. Bez przedawnienia.

Dodatkowo moi interlokutorzy z FŹP w zasadzie mają rację. Na wszystko można patrzeć pod różnymi kątami. Weźmy taką… kradzież. Jest prawda okradzionego i prawda złodzieja. I to są nie takie same prawdy, prawda? Albo zabójstwo. Jest prawda zabójcy. Ofiara z natury rzeczy mówić już nie może. Tu widać wyraźną przewagę prawdy sprawcy nad prawdą ofiar. Cóż zresztą znaczy słowo: prawda? Czy istnieje jedna prawda? I czy jesteśmy w stanie do niej dotrzeć? Głębokie pytania, zaprzątające filozofów od tysiącleci. Albo sprawiedliwość? Co to jest zbrodnia, co to jest kara? Dobro i zło? Jeśli nie ma prawdy, to wszystko jest względne.

W swoim tekście opisałem trzy przypadki żydowskich agentów Gestapo. Pierwszy to Leon (Lolek) Skosowski, szef grupy żydowskich agentów Gestapo w aferze Hotelu polskiego – około trzy i pół tysiąca żydowskich ofiar. Ale Skosowski i jego siatka wydawała również Polaków i działa znacznie dłużej niż sama ta jedna afer. Orientacyjnie liczbę ofiar Lolka Skosowskiego i jego siatki można by podwoić (6 – 7 tys.). Taka jest prawda ofiar. Ale z drugiej strony to był porządny, żydowski chłopiec, ten Leon Skosowski. Kochał mamusię i tatusia; stracił całą rodzinę w Holokauście. No i nie mamy żadnego dowodu, że Leon Skosowski był agentem Gestapo. Nie zachowało się np. jego deklaracja współpracy. Co więcej, AK tez nie miało „twardych” dowodów jego winy. I bez takich dowodów  zamordowało biednego, niewinnego Lolka Skosowkiego. Tak, dojrzałem do tego by to napisać: Leon Skosowski padł ofiarą nikczemnych siepaczy z antysemickiej AK! Oto niewinna, żydowska ofiara antysemickiej tzw. Armii Krajowej. Kolejna ofiara polskiej nienawiści do Żydów. A tak się Leon Skosowski starał, narażał by uratować warszawskich Żydów i wysłać ich na wczasy na wyspy Kanaryjskie. I zginął Leon od kul polskich antysemitów!  Bo antysemicka AK nie chciała, by Żydzi się uratowali i wyjechali na wyspy Kanaryjskie! Dlatego podstępnie i okrutnie zamordowali Leona Skosowskiego!

Leon Skosowski – prawdziwy bohater walki z faszyzmem i antysemityzmem. Ofiara polskiego pogromu. Leon Skosowski: żydowski bohater. Żydowski męczennik. Żydowski święty! Taka jest prawda, prawda Leona. Biednej, nieszczęsnej i niewinnej ofiary nazistów i polskiego antysemityzmu. (Proszę zauważyć, że napisałem naziści zamiast Niemcy, ale dodałem przymiotnik „polski”. A jak! Dobrze dosoliłem tym polskim antysemitom!)

Dwie pozostałe postacie żydowskich konfidentów gestapo to: nieznana z nazwiska Żydówka (która w lutym 1944 r. zadenuncjowała komórkę AK zakamuflowaną w firmie „Auto-Sped” w Warszawie ; żołnierze konspiracji zostali zaaresztowani a następnie rozstrzelani) nazwijmy ją Rebeka, oraz żydowski konfident Diamant, który razem ze swoją siatką rozpracował i wydał cała krakowską organizację PPR (styczeń 1944 roku).

Jaka jest tu zaklęta prawda? Nie poznamy jej, ale nie będę daleki od niej pisząc, iż (ich zdaniem) była podobna jak prawda Lolka Skosowskiego. Znacznie ciekawsze są ich dalsze losy, zakładając, że oboje przeżyli wojnę. Co nie jest pewne, jako że polscy antysemici chcieli dopaść zarówno Rebekę jak Diamenta… Powiedzmy, że mieli szczęście, bo sprytu to im nie brakowało. Co po wojnie robiła Rebeka i Diamant? Jak potoczyło się ich życie…? Jestem przekonany, że po wojnie Rebeka zrobiła karierę. Już wcześniej stała się członkiem komunistycznej bojówki, wzorem innych żydowskich konfidentów Hitlera  i niektóre akcje Gestapo uzgadniała z komunistami. Akcje skierowane przeciwko AK. Rebeka to była sprytna i przewidująca osoba. Po “wyzwoleniu” wstąpiła do UB, szybko awansowała, jako weteran ruchu komunistycznego, i rychło znalazła się w gronie 37,1 % kierownictwa UB pochodzenia żydowskiego. Aresztowała, przesłuchiwała, zrywała paznokcie, miażdżyła jądra, wbijała w odbyt kij endekom, przedstawicielom reakcji i tej plugawej, faszystowskiej Armii Krajowej. Bezpośrednie tortury to za dużo dla delikatnej kobiety; Rebeka  tylko wydawała rozkazy. I pilnowała ich wykonania. Robiła w zasadzie to samo, co wcześniej. W czasie wojny zwalczała Armię Krajową i po wojnie zwalczała Armie Krajową. Niszczyła polskich antysemitów, reakcjonistów i wsteczników w imię postępu i świetlanej przyszłości. Godna podziwu konsekwencja. Poznała jakiegoś kolegę z resortu, właściwego pochodzenia, i koniecznie wyższego stopnia. Wyszła za mąż i płodziła z nim żydowskie dzieci. W roku 1956 roku zwolnioną ją z resortu, jak jej męża. Ale rychło oboje się dobrze zaczepili.

Rebeka odnalazła sens życia w… kulturze. Było to inteligentna kobieta, wykształcona, subtelna i delikatna, gdy nie prowadziła przesłuchań reakcjonistów. Tak, myślę że pracowała w kulturze, jako dyrektor w wydawnictwie, dyrektor teatru… chociażby muzeum wsi polskiej. Aż nadszedł pamiętny1968 rok. Gdy hydra ohydnego, polskiego antysemityzmu znów podniosła głowę. I Rebeka, z mężem, stali się ofiarą antysemickiej nagonki. I opuścili ze łzami w oczach ten okrutny, niewdzięczny kraj, dla którego pracowali tak długo (Rebeka od 1943: SD, UB, kultura). Zamieszkali w Nowym Jorku, Londynie czy Jerozolimie. Może napisali wspomnienia, w których jakże słusznie napiętnowali polski, zwierzęcy antysemityzm. A ich dzieci, czy wnukowie może mieszkają w Polsce i produkują się  w polskiej kulturze, czy Internecie… Może również na FŹP? Aż miło pomarzyć…

Diamant nie miał tyle szczęścia co Rebeka. Niestety, Diamant to prawdziwy żydowski pechowiec. Gestapo rzuciło go na front podziemia komunistycznego. A komuniści, trzeba to im przyznać, mają dobrą pamięć, i nie wybaczają zdrady (zdrady komunizmu rzecz jasna). Diamant po „wyzwoleniu” musiał uciekać z duszą na ramieniu, bo a nuż rozpoznałby go któryś z krakowskich towarzyszy, który trafem przeżyłby wsypę? Co z nim się stąło?  Może został biznesmenem w USA, albo żołnierzem armii izraelskiej… Ale na pewno napisał wspomnienia o tym, jak bohatersko walczył z nazizmem i polskim antysemityzmem i przez lata pobierał rentę rządu Niemiec za Holokaust, w którym stracił cała rodziną. W sumie też mu się udało. Diamant nie zrobił takiej olśniewającej kariery jak Rebeka, ale żył spokojnie i dostatnio. I umarł otoczony szacunkiem i miłością licznych dzieci i wnuków. A jego imię nosi szkoła… w Izraelu.

Weźmy inną postać z tej samej menażerii, mam tu na myśli Józefa Różańskiego (Józef Goldberg). Leon Skosowski – agent Hitlera – popełnił masowe zbrodnie na Żydach i Polakach, ale głównie Żydach. Józef Różański – agent Stalina w Polsce. Symboliczny przedstawiciel grupy żydowskich agentów rządzącej Ministerstwem bezpieczeństwa Publicznego, a faktycznie całą Polską Rzeczypospolitą Ludową czasach stalinowskich. I zwierzchnik, a może i kochanek Rebeki. Na pewno nie miał jej za złe tej chwili słabości z Gestapo. I przyjął ją jak swoją. I tak jedna agentura stopiła się z druga agenturą. Wtopiła się bezboleśnie, jak błoto padające w błoto. Liczba ofiar tej kliki liczona jest w dziesiątkach tysięcy. Wydawałoby się, że Leona Skosowskiego i Józefa Różańskiego wszystko dzieli, poza pochodzeniem etnicznym. Głębsze spojrzenie wykazuje, że przypadek Lonka (Lejba) Skosowskiego, przypadek Józefa Różańskiego są bardzo podobne. Pierwszy był agentem Hitlera, drugi agentem Stalina. Skosowski mordował (głównie) Żydów, Różański (głównie) Polaków. Jeden zginął zabity przez podziemie, drugi umarł we własnym łóżku. Liczbę ich ofiar można szacować w tysiącach. W istocie to ta sama strona monety. Oni: Skosowski i Różański są jak hazardziści na wyścigach konnych. Każdy obstawia swego konia: odpowiednio Hitlera i Stalina. I jak to na wyścigach bywa: jeden wygrywa, reszta przegrywa. Tutaj niewątpliwie wygrał Różański, obstawił najlepszego konia na wyścigu: Stalina. Trafił bingo. Dlatego żył długo i umarł we własnym łóżku, a „zapłatą” za zbrodnie było tylko krótki, kilkuletni pobyt w więzieniu. Minimalna kara za zamordowanie tysięcy ludzi. W dodatku partia niesprawiedliwie  potraktowała Różańskiego urządzając mu proces pokazowy, jego koledzy i koleżanki o podobnych „zasługach” wcale nie zostali ukarani. Duża cześć tej kliki agentów Stalina w 1968 roku wyemigrowała i świetnie i wygodnie sobie żyła na Zachodzie hołubiona jako „ofiary” systemu komunistycznego. Odrzucając z pogardą wszelkie zarzuty i oskarżenia jako… antysemickie!!! A ich ofiary nie poprzewracały się w grobie. Oddać należy Lonkowi Skosowskiemu, że gdyby mu dano taki wybór i on zostałby chętnie agentem Stalina, a nie Hitlera.

Leon, Rebeka, Diamant, Różański: żydowskie losy czasów Holokaustu i po zagładzie.  Byli to dobrzy Żydzi i Żydówki. Nie ulegajmy propagandzie antysemitów. Jeden tragicznie zamordowany przez polskich antysemitów, dwojgu udało się przeżyć. Różański uciekł przed Niemcami do Sowietów. Ale też swoje przeżył. Słowo przeżyć jest najważniejsze. Wszystko jest dobre, dzięki czemu Żyd mógł przeżyć Holokaust.  Co z tego, ze wydawali innych na śmierć, że mordowali, torturowali… Najważniejsze to przeżycie, najcenniejsze jest życie Żyda. Działali zgodnie z wpojoną w dzieciństwie zasadą: pamiętaj, twoje życie jest cenniejsze niż ich… Wartość jednego życia nie jest równa wartości drugiego życia. Nie jest ich winą, że trafili na tak okrutny czas. Wszystko jest względne. Prawda jest względna. Czas jest względny. Źycie (cudze) jest względne, dobro jest względne. Bezwzględną wartość ma tylko Holokaust. Reszta to… drobiazg, bez znaczenia. Tak wygląda teoria względności w praktyce. Teoria względności stosowana. Użytkowa teoria dla chętnych amatorów. Giętka i rozciągliwa jak guma od majtek. Która pozwala usprawiedliwić każdy swójpostępek, a innym przypisać wszystko, co najgorsze. Stąd tytuł: zamykające nienaukowe postscriptum.

Bielinski

Tags: , ,

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=30891 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]