„Newsweek” oswaja z kazirodztwem

Aktualizacja: 2011-01-18 12:00 am

To się musiało wcześniej czy później zacząć. Po kampanii na rzecz akceptacji aktów homoseksualizmu, nadszedł czas na ostrożne próby oswajania Polaków z kazirodztwem. Niechlubny proceder zapoczątkował zaś „Newsweek” tekstem Violetty Ozminkowski „Moja siostra, moja miłość”.

Tekst jest przewidywalny, jak każda agitka. Autorka rozmawia z człowiekiem, który opowiada o swoich gigantycznych cierpieniach związanych z miłością do siostry ciotecznej. Zaczęło się od dzieciństwa, w młodości był seks w drugi dzień świąt Bożego Narodzenia tuż po śmierci matki. Później latami utrzymywane kontakty (kilka dziennie telefony), rozwody i „wzajemne wspieranie” (niestety nie jest jasne, w którym miejscu tej historii jest „wypalanie żelazem” tej „miłości”, o której mówi bohater). Na koniec zaś jest – jak to zwykle w takich historiach – happy end, czyli decyzja o tym, by wbrew wszystkim zamieszkać razem.

„Niestety” w związku z tym, że żyjemy w zacofanym kraju – zdaje się mówić autorka – happy end nie może być pełny. I bohaterowie nadal ukrywają się przed rodziną i znajomymi. Aż ciarki przechodzą (to dla niezorientowanych ironia), gdy czyta się o straszliwych cierpieniach pary. „Najgorsze jest to, że nie możemy zwyczajnie pójść do znajomych na imprezę jako para. Nie mamy dość odwagi, by powiedzieć o nas światu. Boimy się przede wszystkim o nasze dzieci, które kochają nas jak rodziców, ale też jako ciotkę i wujka” – oznajmia bohater.

Wcześniej zaś ubolewa nad jeszcze trudniejszym niż jego losem jeszcze bardziej kazirodczych par. „Kiedy czytam na zachodnich portalach – w Polsce wedle mojej wiedzy jeszcze takich nie ma – o związkach między matką i synem, między siostrą i bratem rodzonym, łapię się za głowę, bo pierwsza moja myśl dotyczy tego, ile musieli w życiu przejść” – mówi 53-letni Marek K., informatyk z Krakowa.

Cała historia ma zatem jeden cel. Wzbudzić nas współczucie, które ma przesłonić, że związek Marka K. z jego siostrą jest związkiem chorym z punktu widzenia nie tylko religii czy kulturowych tabu (obecnych w większości cywilizacji), ale także z punktu widzenia genetyki i zdrowia potomstwa (w tym przypadku niebezpieczeństwa nie ma, bo para jest na to za stara). Emocje mają nam odebrać zdolność zdrowego oglądu rzeczywistości, a przemycane w tekście „definicje” kazirodztwa jest seksu w rodzinie, ale z przemocą, oswoić z innymi patologiami seksualnymi. I tylko patrzeć, jak za jakiś czas pojawi się ruch przez kazirodztwofobii, którą zacznie się leczyć! A wszystko zacznie się w Polsce od pozornie niewinnego artykułu z „Newsweeka”.

Tomasz P. Terlikowski

Tags: ,

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=30754 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]