Ku przestrodze…

Zamieszczamy poniższy tekst ku przestrodze. Ku przestrodze przed portalem konserwatyzm.pl, prowadzonym przez prof. Adama Wielomskiego, który wykreował się m.in. na wybitnego specjalistę lotnictwa. Portal pod tym kierownictwem stał się ostatnio przykładem upadku intelektualnego, wielokrotnie pokazując jak daleko można odbiegać od rzeczywistości i nią manipulować – co stwierdzamy ze smutkiem, bólem i zatroskaniem. – Red.

Adam Wielomski: „Komentarz do raportu MAK”

Prawdopodobnie jaki by nie był raport MAK na temat wypadku lotniczego z 10 IV pod Smoleńskiem, to w Polsce doszłoby do politycznej awantury. Raport jest taki jaki jest i jakiego należało się spodziewać. Należy na chłodno ocenić główne tezy i wiążące się z nim problemy.

1. To, że raport MAK przypisze winę całą lub główną stronie polskiej, a szczególnie pilotom, było do przewidzenia. I to wcale nie dlatego, że „Rosjanie coś kręcą”, lecz dlatego, że – tu nie mam wątpliwości (podobnie jak płk. Klich) – wina leży przede wszystkim po polskiej stronie. Lot był kompletnie nieprzygotowany (co pokazuje choćby brak lotniska zapasowego), załoga nie znała rosyjskiego fachowego narzecza lotniczego itd., itp. Ktoś personalnie odpowiada za ten stan po polskiej stronie. Kto? Nie mam pojęcia, bowiem nie znam odpowiednich procedur. Od tego jest prokuratura. Politycznie odpowiada za ten chaos min. Klich i powinien się podać do dymisji.

2. Brak uznania przez Rosjan części swojej winy bardzo dziwi polskich polityków i dziennikarzy. Warto jednak zauważyć, że jakoś mało dziwi polskich ekspertów od lotnictwa i pilotów występujących w licznych programach publicystycznych. Twierdzą oni, że wina Rosjan byłaby wtedy, gdyby uprzedzili naszą stronę, że lotnisko jest dobrze przygotowane i posiada nowoczesne systemy naprowadzania. Tymczasem po rosyjskiej stronie nikt czegoś takiego nie twierdził. Nikt tam nie ukrywał, że lotnisko jest przestarzałe, nie ma nowoczesnego sprzętu i od roku jest zamknięte jako zabytek z innej epoki lotniczej. W czasie samego naprowadzania nie tylko nie ukrywano, że warunki pogodowe są złe, lecz wręcz przesadzano z ich przedstawieniem, aby tylko polski samolot nie lądował.

3. Rosyjscy „naprowadzacze” na lotnisku nie zdecydowali się zakazać tego lądowania, ponieważ w Moskwie obawiano się międzynarodowego skandalu. Gdyby samolotowi nie pozwolono wylądować, to jak zareagowałby Lech Kaczyński i jego otoczenie? Czy nie byłoby oskarżeń, że Rosjanie chcieli zepsuć uroczystości Katyńskie? Czy nie byłoby oskarżeń, że Rosjanie zrobili wszystko, byle tylko Lech Kaczyński spóźnił się na te uroczystości?

4. Prawda jest więc taka, że polscy piloci dobrze zdawali sobie sprawę z tego gdzie i w jakich warunkach będą lądować. I zapewne nie podjęliby próby lądowania w takich warunkach, gdyby w kokpicie nie pojawił się szef polskiego lotnictwa. W dodatku z 0,6 promila alkoholu we krwi. Innymi słowy: pijany. Zabrakło im odwagi odmówić swojemu zwierzchnikowi. Dlaczego? A bo myśleli o awansie, premiach itd. Nie potępiam ich za to, gdyż pewnie sam także bym się ugiął pod taką presją – nawet jeśli nie zostałaby wprost wyrażona przez przełożonego. A dlaczego gen. Błasik naciskał na lądowanie? Dlatego, że za ścianą, kilka metrów dalej, siedział jego przełożony, czyli Prezydent RP. I kółko się zamyka.

5. Posłowie PiS, na czele z Beatą Kempą, próbują nam sugerować, że obrona polskiej załogi samolotu jest wyrazem, papierkiem lakmusowym polskiego patriotyzmu. Szczególnym zaś papierkiem lakmusowym miałaby być obrona „honoru” gen. Błasika pomówionego o te nieszczęsne 0,6 promila. Jarosław Kaczyński stwierdził nawet, że to tylko odrobina alkoholu. Odrobina? Gdyby policjant zatrzymał mnie na drodze, zmierzył mi poziom alkoholu w wydychanym powietrzu i stwierdził 0,6 promila, to odebrałby mi prawo jazdy.

6. Prowadzenie samochodu z 0,5 promila alkoholu we krwi jest w Polsce przestępstwem. Obrona kogoś kto de facto dowodził samolotem, a miał 0,6% promila, miałoby zwać się od wczoraj „polskim patriotyzmem”? Jeśli tak ma wyglądać „polski patriotyzm”, to mnie proszę do tego zbioru ludzi nie zaliczać.

7. Reasumując: rosyjska obsługa naziemna być może ma na swoim koncie jakieś grzeszki i niedociągnięcia. Ale to polska załoga podjęła decyzję o lądowaniu, wiedząc dobrze jak wygląda lotniska i jaka jest pogoda i nie bardzo rozumiejąc rosyjskie komendy. Lądowali, choć nie widzieli ziemi, a de facto kierował nimi generał z 0,6 promila we krwi. Prawda jest dla nas brutalna, ale tak ona właśnie wygląda. Niestety. A teraz skończyły się raporty i oceny ekspertów. Nadszedł żer dla polityków i demagogów. Jarosław Kaczyński zaczął już wczoraj, dziś z urlopu wrócił Donald Tusk. Pewnie będą się ścigać w „polskim patriotyzmie”…

Adam Wielomski

Za: konserwatyzm.pl – Cz, 13 stycznia 2011, 17:12

Za: konserwatyzm.pl | http://www.konserwatyzm.pl/publicystyka.php/Artykul/7554/

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Skip to content