Kto gra katastrofą, czyli niebezpieczne informacje „Rzeczpospolitej”

Notatka Agencji Wywiadu na temat dobijania pasażerów TU 154 mogła być sfałszowana – poinformowała „Rzeczpospolita”. Powodem zaś mogła być chęć kompromitacji części środowisk politycznych.

Półtoraminutowy film zarejestrowany telefonem komórkowym po tragedii rządowego tupolewa od początku budził kontrowersje. Widać na nim palące się szczątki maszyny i słychać trzaski przypominające wystrzały z broni. W internecie natychmiast pojawiło się wiele wersji tego filmu, na których było słychać ludzkie krzyki i przekleństwa. Sprawą zainteresowały się też służby specjalne.

Dziennikarze „Rzeczpospolitej” dotarli do notatki Agencji Wywiadu, z której wynika, iż jej funkcjonariusz miał rozmawiać z rzekomym autorem filmu. Rosjanin miał twierdzić, że widział funkcjonariuszy OMON biegających wokół wraku i strzelających z broni. „Jego zdaniem wyglądało to jak dobijanie rannych” – czytamy. Wątpliwości co do autentyczności tego dokumentu nabrała sama Agencja Wywiadu. Jej szef gen. Maciej Hunia o podejrzeniu fałszerstwa powiadomił prokuraturę.

Według informacji dziennikarzy notatka mogła zostać sfałszowana. Po co? Dla dezinformacji i kompromitacji niektórych środowisk politycznych. Notatka w połowie roku zaczęła krążyć m.in. wśród polityków.

I nie ma co udawać, że sprawą tą powinny bardzo poważnie zająć się polskie władze. Jeśli informacja ta się potwierdzi, to będzie to nie tylko jasne świadectwo tego, że smoleńską tragedię rozgrywają na twardo służby specjalne, ale również, że nadal próbują one wpływać na kształt polskiej sceny politycznej. A to jest zwyczajnie groźne dla prawa i spójności państwa.

TPT/Rzeczpospolita.pl

Za: Fronda.pl | http://www.fronda.pl/news/czytaj/kto_gra_katastrofa_czyli_niebezpieczne_informacje_rzeczpospolite

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Skip to content