Czytelnictwo: Polska – mniej niż półtora miliona gazet dziennie, Niemcy – 20 milionów. Sto lat za Hindusami

Z najnowszych danych Związku Kontroli Dystrybucji Prasy wynika, że znowu spadła sprzedaż największych gazet codziennych.  Polacy kupowali w sierpniu średnio około miliona egzemplarzy, o 7% mniej niż przed rokiem. Nawet dołączywszy nie notowane w tych wyliczeniach gazety lokalne i „Nasz Dziennik”,  nie osiągnęlibyśmy pułapu półtora miliona. Wypada, ni mniej ni więcej, iż zakupu prasy dokonuje dziennie zaledwie około  3% naszych rodaków.

Ta informacja zbiegła się z wieściami z Indii i Chin, że tam sprzedaż dzienników wynosi odpowiednio 110 i 109 mln egzemplarzy. Czyli gazety w tych krajach mogą liczyć na około dwu-trzykrotnie wyższy popyt w stosunku do liczby ludności niż w naszym wykształconym kraju. Nie mówiąc oczywiście o czytelnictwie gazet w krajach zachodnich. Hiszpanie, których populacja jest podobna do naszej, potrzebują do życia około 4 milionów sztuk prasy dziennie. (A Niemcy -20 mln)

Jeśli mówimy o kryzysie prasy drukowanej, przypatrzmy się, z jak niskiego poziomu dokonuje się w Polsce ten upadek. Oczywiście, ilość nie oznacza jakości, jednak dziwna niechęć naszych rodaków do wydania 2-3 zł na codzienną gazetę zbiega się z niskimi wydatkami na kulturę w ogóle. Narzekamy na niską jakość dziennikarstwa. Nie będzie jej w sytuacji, gdy nie będzie powszechnego zapotrzebowania na dziennikarstwo w ogóle. Tak jak trudno o sukcesy sportowe w kraju, gdzie nie ma odpowiedniego szkolenia dużych grup utalentowanej młodzieży, tak w kraju o 3% popycie na gazety nie będzie dobrej, profesjonalnej i niezależnej informacji. To nie jest kwestia socjalna, tylko kulturowa. Chodzi o hierarchię ważności w podejmowanych codziennie decyzjach, na co wydać kilka złotych. Na zakup codziennej gazety stać by było co najmniej połowę społeczeństwa.

Ale może w tej sytuacji jest jednak ziarno optymizmu. Skoro tak, to można oceniać, że istnieją ogromne rezerwy nie wykorzystanych, potencjalnych czytelników. I ogromne rezerwy ekonomiczne, ich codzienna składka na kolejny milion sprzedanych egzemplarzy gazet. Czy Internet wciągnie tych ludzi do obiegu prasowego? Czy uda się zaszczepić potrzebę regularnego korzystania z wartościowych tekstów drukowanych w nieco większej populacji Polaków? To moim zdaniem, podobnie fascynujące wyzwanie, jak nakłonienie do pójścia do wyborów kilkudziesięciu procent zawsze niegłosujących obywateli. Obudzenie tego niemrawego śpiącego olbrzyma, tych „nieczytelników”, nawet przy użyciu jakiegoś fortelu jest wiele warte.

Czy też na zawsze zostaniemy dziwolągiem społecznym, gdzie uciecha z rosnącego nominalnego wykształcenia nie idzie w parze z normalnym funkcjonowaniem inteligentnych ludzi, dających zarobić poecie, muzykowi, dziennikarzowi? Spoglądamy z zaciekawieniem na ogromne aspiracje narodów Azji, na ich wielką ambicję i pracowitość. Zastanówmy się, jakie błędy muszą naprawić polskie elity, byśmy w dziedzinie kultury, choćby masowej nie zostali w tyle, nie tylko za Zachodem, ale sto lat za Hindusami.

Barbara Bubula

Filolog, absolwentka UJ, mieszkanka Krakowa, 2005-2007 poseł na Sejm, 2007-2010 członkini Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji

Za: wpolityce | http://wpolityce.pl/view/2614/Czytelnictwo__Polska___mniej_niz_poltora_miliona_gazet_dziennie__Niemcy___20_milionow__Sto_lat_za_Hindusami.html

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Skip to content