Podejrzany przetarg na samoloty dla VIP-ów: Sikorski chciał tanio, ale mało bezpiecznie

Aktualizacja: 2010-09-16 4:21 am

Przetarg na zakup samolotów dla VIP-ów przygotowany i ogłoszony przez Radosława Sikorskiego był pod stałym nadzorem niezależnych obserwatorów. Tyle że minister Sikorski nie mówi, jak ta współpraca przebiegała i czym się skończyła. W tej szczytnej idei związanej z obserwatorami już na początku w MON popełniono błąd. Za swoją pracę obserwatorzy otrzymywali pieniądze od zamawiającego, a to stoi w sprzeczności z podstawową rolą, jaką mają spełniać tacy obserwatorzy, a mianowicie – niezależnością

Z Jackiem Kotasem, podsekretarzem stanu w Ministerstwie Obrony Narodowej w rządzie Prawa i Sprawiedliwości, rozmawia Anna Ambroziak


Katastrofa smoleńska ujawniła wiele niedociągnięć i zaniedbań w sferze zaopatrzenia floty rządowej w odpowiednie samoloty. Jednocześnie pojawiły się oskarżenia, jakoby winnym tej sytuacji był Aleksander Szczygło, minister obrony narodowej w rządzie PiS.
– Byliśmy świadkami podłego – chcę to powiedzieć z całą mocą – podłego, bo opartego nie na prawdzie, ale na insynuacjach, ataku na człowieka, który już nie może bronić się sam. Aleksander Szczygło zginął 10 kwietnia 2010 roku pod Smoleńskiem. Tuż po katastrofie niektórzy politycy PO – mam tu na myśli m.in. ministra Bogdana Klicha, ministra Radosława Sikorskiego i wiceministra Marcina Idzika, nie mówili wprost, ale sugerowali, że to właśnie minister Szczygło z powodu odwołania przetargu na samoloty dla VIP-ów ponosi współodpowiedzialność za tę straszliwą tragedię. Zarzuty, że Aleksander Szczygło jest winny braku nowych samolotów dla VIP-ów, pojawiały się już wcześniej, natomiast po katastrofie przybrało to postać zmasowanego ataku. Moim zdaniem, chodziło o zrzucenie odpowiedzialności za tę tragedię na ministra Szczygłę i ucieczkę od odpowiedzialności i winy własnej.

Jak w ostatnich latach przebiegały starania o zakup samolotów dla najważniejszych osób w państwie?
– Postępowanie przetargowe na zakup nowych samolotów dla VIP-ów zostało ogłoszone 26 lipca 2006 roku przez Radosława Sikorskiego jako ministra obrony narodowej. Zostało ono odwołane 30 maja 2007 roku przez prezesa Agencji Mienia Wojskowego, a nie ministra obrony narodowej, jak to sugerowali wcześniej wymienieni politycy. Nie była to więc decyzja ministra Aleksandra Szczygły, ale decyzja prezesa AMW Bartłomieja Grabskiego, a co najważniejsze – prezes zrobił to na wniosek komisji przetargowej. Minister Szczygło akceptował i wspierał tę decyzję, uznając zasadność stojących za nią argumentów, a jednocześnie szybko zainicjował i prowadził prace i działania, które umożliwiłyby zakup nowych samolotów dla VIP-ów w nowym przetargu. Tymczasem do opinii publicznej trafiała, powtarzana przez niektórych polityków, nieprawdziwa informacja, że przetarg na samoloty dla VIP-ów odwołał śp. minister Szczygło.

Dlaczego przetarg został jednak odwołany?
– Przede wszystkim założenia odwołanego przetargu zostały źle przygotowane. W ogłoszonym za kadencji ministra Sikorskiego przetargu głównym kryterium była cena samolotu. Była ona ważniejsza od kwestii bezpieczeństwa. Gdyby przyjąć pewne proporcje, to cena dostawy, usług oraz koszty eksploatacji stanowiłyby 70 procent, a parametry dotyczące bezpieczeństwa, parametry lotno-techniczne oraz wymagania w zakresie komfortu podróży – 30 procent. Gdyby ująć to bardziej szczegółowo, to cena oferty stanowiła 46,7 proc. kryterium oceny oferty, natomiast koszty użytkowania – 23,3 procent. Dla porządku podam, że bezpieczeństwo oszacowano na zaledwie 10 procent. Przypisanie zdecydowanie mniejszej wagi do bezpieczeństwa (a to jest przecież zasadniczy parametr w lotnictwie, a w przewozach VIP-ów szczególnie) w stosunku do ceny samolotu i kosztów jego eksploatacji jest ewidentnym błędem merytorycznym, nie tylko z punktu widzenia bezpieczeństwa lotów. Zastosowane w przetargu ogłoszonym za kadencji ministra Sikorskiego kryteria oceny ofert, wedle wielu opinii, jednoznacznie preferowały samolot tani, o stosunkowo niskim poziomie bezpieczeństwa i małym zaawansowaniu technologicznym, ale drogi w eksploatacji. W takim przetargu nawet najnowocześniejszy i najbezpieczniejszy samolot nie wygra z samolotem najtańszym. Zresztą na to zwracali nam uwagę oferenci w zastrzeżeniach.

Jakie to były firmy?
– O ile sobie przypominam, to sześć firm wykazało zainteresowanie przetargiem, ale po analizie warunków przetargu część z nich, zgłaszając wiele zastrzeżeń, wycofała się. Natomiast wracając do przyczyn odwołania przetargu: ujawniono też braki w dokumentacji postępowania przetargowego i jej ewidencjonowaniu (według stanu na marzec 2007 r. aż 60 proc. dokumentów nie zarejestrowano w Kancelarii AMW). Nie prowadzono protokołu postępowania, eksperci biorący udział w posiedzeniach komisji przetargowej nie złożyli w należytych terminach oświadczeń o braku konfliktu interesów przed rozpoczęciem negocjacji z oferentami (zostało to zrobione ex post, w nowym składzie komisji). Prace komisji w nowym składzie ujawniły, że zaistniały rozbieżności pomiędzy Wstępnymi Założeniami Taktyczno-Technicznymi a Warunkami Przetargu, które to WZTT powinny były stanowić podstawę Warunków. Przyjęta hierarchia ważności grup parametrów i cech samolotu preferowała samoloty o wysokich kosztach eksploatacyjnych, w tym o dużym zużyciu paliwa oraz przestarzałej konstrukcji. Chodziło o wart setki milionów złotych przetarg na samoloty dla najważniejszych osób w państwie. Dlatego nie można było dopuścić do kompromitacji i zarzutów m.in. o bałagan w dokumentacji.

Minister Sikorski powtarza jednak, że to Aleksander Szczygło rozwiązał przetarg na nowe samoloty, który Sikorski przygotował wraz ze specjalistami, m.in. z Transparency International Polska.
– Rzeczywiście, przygotowany i ogłoszony przez niego przetarg był pod stałym nadzorem niezależnych obserwatorów. Tyle że minister Sikorski nie mówi, jak ta współpraca przebiegała i czym się skończyła. W tej szczytnej idei związanej z obserwatorami już na początku w MON popełniono błąd. Za swoją pracę obserwatorzy otrzymywali bowiem pieniądze od zamawiającego, a to stoi w sprzeczności z podstawową rolą, jaką mają spełniać tacy obserwatorzy, a mianowicie – niezależnością. Do tego obserwatorzy uporczywie bronili ewidentnie nieobiektywnych kryteriów oceny, sugerowali uzupełnienie dokumentacji ex post, nie reagowali na nieprawidłowości, a nawet ignorowanie procedur postępowania przetargowego i zasad prowadzenia dokumentacji. Wiele mówiącym faktem o ocenie tej współpracy jest to, że po oficjalnym podpisaniu Porozumienia o współpracy pomiędzy MON i Transparency International Polska – stowarzyszenia działającego na rzecz przeciwdziałania korupcji, w marcu 2007 r., za kadencji ministra Szczygły, TI Polska poprosiło o zmianę dotychczasowych obserwatorów przebiegu przetargu. Warto też zajrzeć do doniesień medialnych z tamtego okresu, omawiających przetarg i jego warunki. Większość ekspertów, ale też część oferentów, zarzucała MON przygotowanie przetargu pod konkretnego producenta, który to producent w ich zgodnej opinii nie posiadał odpowiedniego dla przewozu VIP-ów samolotu. Przypomnę, że – według mediów – producentem tym był Embraer, z którym niedawno, bez przeprowadzenia przetargu, MON podpisało wartą około 200 mln zł umowę czarteru samolotów do obsługi lotów najważniejszych osób w państwie.

Jeszcze w styczniu tego roku Aleksander Szczygło, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, wskazywał, że czarter to rozwiązanie pochłaniające tyle samo pieniędzy, ile zakup dwóch nowych maszyn dla 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego.
– W opinii wielu ekspertów, rozwiązania, które wcześniej przygotowywał minister Bogdan Klich, a po 10 kwietnia 2010 roku to, które zrealizował, jest złe z wielu powodów, a najważniejsze z nich to brak zapewnienia odpowiedniego poziomu bezpieczeństwa i koszty. Minister Klich nie skorzystał, nawet poprzez modyfikację, z przygotowanych materiałów i nie ogłosił przetargu na nowe samoloty dla VIP-ów przez ponad dwa lata swojej pracy w MON. Nie znam podstaw i analiz, na których oparto decyzje o wyborze embraerów. Przed katastrofą starano się o przygotowanie jakiegoś przetargu, po 10 kwietnia bez przetargu podpisano umowę. Takie działania i wcześniejsze w tym obszarze powinny być wyjaśnione. Za kadencji ministra Szczygły wspólnie z przedstawicielami Dowództwa Sił Powietrznych, Agencji Mienia Wojskowego i przedstawicielami dysponentów samolotów VIP, kancelariami Prezydenta RP, Senatu i Sejmu RP oraz Prezesa Rady Ministrów dokonano uzgodnień i opracowano na nowo projekt Wstępne Założenia Taktyczno-Techniczne oraz przedstawiono propozycję kompleksowego rozwiązania problemu przewozu lotniczego ważnych osób w państwie. Minister Szczygło wydał 21 września 2007 roku decyzję w sprawie wyposażenia Sił Zbrojnych RP w nowe samoloty do przewozu VIP oraz zlecił opracowanie wszystkich głównych dokumentów do końca 2007 roku, tak aby nowy przetarg mógł zostać jak najszybciej ogłoszony. Ostatnią jego decyzją w tej sprawie było powołanie w listopadzie 2007 roku Komisji Przetargowej. W wyniku tych wszystkich – pokrótce tylko omówionych – działań i przedsięwzięć 5 marca 2008 roku następca ministra Szczygły, Bogdan Klich, po otrzymaniu z Ministerstwa Gospodarki założeń do oferty offsetowej dysponował już kompletem dokumentacji niezbędnej do ogłoszenia nowego przetargu. Ale go nie ogłosił i nie zrobił tego przez ponad dwa lata swojej kadencji. Co bardzo ciekawe – i na to chciałbym zwrócić uwagę – już następnego dnia, tj. 6 marca 2008 roku, odbyło się spotkanie w MON z udziałem Marcina Idzika, dzisiejszego wiceministra, wtedy pełnomocnika MON ds. procedur antykorupcyjnych, na którym rozważano zakup trzech nowych samolotów lub trzech używanych. Taka decyzja oznaczała de facto odstąpienie od ogłoszenia przetargu i rozpoczęcie większości prac od nowa. Dziś sugeruje się, że za brak samolotów odpowiada śp. Aleksander Szczygło. Być może zrozumiałbym, że ktoś ma swojego faworyta w przetargu, że ktoś inny nie potrafi lub boi się podejmować decyzje. Ale nie mogę milczeć, gdy winę za własne działania lub ich brak zrzuca się na człowieka, który nie może się bronić, bo zginął tragicznie 10 kwietnia tego roku.

Dziękuję za rozmowę.

Za: Nasz Dziennik, Czwartek, 16 września 2010, Nr 217 (3843) -- [Org. tytuł: «Sikorski chciał tanio, ale mało bezpiecznie»]
Tags: ,

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=26709 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]