Europejskość – Polskość czy Sowieckość? – Krzysztof Wyszkowski

Przed obradami „okrągłego stołu” sytuacja była jasna: wszystko co komunistyczne – WRON, PZPR, reżimowe media, ZOMO, Układ Warszawski, RWPG, socjalistyczny styl życia – było nieeuropejskie, a nawet antyeuropejskie i w ogóle antycywilizacyjne.

Każdy, kto zaprzeczał istnieniu fundamentalnego konfliktu pomiędzy „realnym socjalizmem” a europejskością, lub choćby nie zdawał sobie z niego sprawy, uznawany był za żałosny egzemplarz zarządzanego z Kremla Homo sovieticus.

Ta świadomość była wspaniałym zwycięstwem polskości, kultury narodowej i świadomości społecznej nad potworną bolszewicką zarazą, którą Polacy cierpieli od prawie pół wieku. Fundamentem polskiej europejskości okazało się trwanie przy tradycji narodowej i katolicyzmie. Zwycięskim młotem na komunizm okazało się ludowe przeświadczenie o wyższości własnego poczucia republikańskiego i obywatelskiego nad wszystkie sukcesy rewolucji październikowej, skuteczność leninizmu oraz sprawność KGB. Barykadą, której nie pokonała Armia Czerwona w 1920 r. i której po 1944 r. nie przemogła cała potęga Związku Sowieckiego, stała się zagroda polskiego chłopa. Gdy antynarodowej współpracy z sowietyzmem podjęła się duża część wywodzących się z przedwojnia elit społecznych, gdy czołówka pisarzy deklamowała po sowiecku, gdy poeci i kompozytorzy układali hymny ku czci Stalina, gdy malarze i historycy tworzyli hagiografię systemu ludobójstwa – ksiądz z chłopem, mamrocząc pod nosem litanie i godzinki, pozostawali wzorem europejskości. To ksiądz z chłopem nadal, jak przed wojną, bezbłędnie rozpoznawali sowietyzm jako najgorsze zagrożenie dla polskości. Tu ostała się polskość, takie przetrwały zamki i pałace arystokracji ducha, takimi były narodowe autorytety.

Sławnym na całym świecie symbolem europejskości Polaków stała się „Solidarność”. Z początku ze strachem i niedowierzaniem, a w chwilę potem z zachwytem, cały świat podziwiał polskich stoczniowców i wszystkich Polaków, którzy dokonali niemożliwego – bez użycia przemocy skutecznie przeciwstawili się sowietyzacji. Wielki Strajk i ogólnospołeczne poparcie, jakim się cieszył, wykazał, że ani masowy terror, ani korupcja „małej stabilizacji”, ani pragmatyzm „realnego socjalizmu” nie zdołały zabić w Polakach świadomości bycia Europejczykami, spadkobiercami i prawymi dziedzicami cywilizacji wywodzącej się od Greków i Rzymian, a rozwijanej nad Wisłą od tysiąca lat. Polski robotnik, polski chłop i polski kapłan okazali się być nauczycielami wysokiej godności bycia Europejczykiem.

I wtedy w Magdalence i Pałacu Namiestnikowskim zainicjowana została operacja historycznego regresu. Zaaprobowane przez SB i wypromowane pod kontrolą Cenzury przywództwo „Solidarności” zawarło z sowiecką agenturą „kontrakt”, który miał zobowiązywać Polaków do utrzymywania swoich katów i ich agentów jako dobrowolnie uznawanej elity władzy. Solidarnościowe autorytety (Jaruzelski mówił później, że w każdej chwili może postrącać z tych głów nałożone przez Kiszczaka auerole) orzekły, że bycie komunistą już nie hańbi, że SB przestało być filią KGB i spadkobiercami enkawudystów z Katynia, że czerwona gwiazda przestała być znakiem zniewolenia politycznego, społecznego, ekonomicznego i moralnego.

W chwili zwycięstwa polskości nad komunizmem okazało się, że tzw. opozycja antytotalitarna wcale nie chce wolności i demokracji, lecz tylko nowego Października`56, dzięki czemu już wszyscy beneficjenci sowietyzmu – nie tylko staliniści i rewizjoniści, ale również postępowi katolicy i agenci policji politycznej – będą wreszcie mogli wszyscy razem kraść majątek narodowy i koncesjonować Polakom „demokratyzację”.

Podczas każdej rocznicy Wielkiego Strajku powinniśmy pamiętać o rocznicy paktu podpisanego na Kremlu 23 sierpnia i realizowanego po 1 września przez Polaków nienawidzących Polski i polskości. Ci ludzie i środowiska, które służyły sowietyzmowi w czasach biologicznego wyniszczania polskości, ci ludzie i te środowiska, które ubóstwiły Stalina i które usiłowały na zawsze uwięzić duszę polską w sowieckim jarzmie, środowiska zakorzenione w KPP, NKWD, UB i SB – mają dzisiaj władzę polityczną, ekonomiczną, medialną. Posowiecka elita nadal naucza, wyrokuje, kto Europejczyk, a kto reakcyjny Polak.

Krzysztof Wyszkowski

Za: niezalezna.pl | http://www.niezalezna.pl/article/show/id/38311 | EUROPEJSKOŚÄ† – POLSKOŚÄ† CZY SOWIECKOŚÄ†?

Skip to content