Solidarność nie jest własnością Wałęsy

Najbardziej używanymi przez Lecha Wałęsę słowami są słowa „ja” i „mój”. Świadczy to o jego ogromnym egocentryźmie. W tym duchu należy odczytać najnowszą jego wypowiedź, poprzez którą nie tylko odmówił udziału w uroczystościach z okazji 30-lecia Związku, ale i jeszcze raz podkreślił swoje „prawa własności”.

Od wielu lat Wałęsa ma ewidentny problem sam z sobą. Pompowany przez lata pochlebstwami, tak przez cynicznych polityków, jak i najróżniejszej maści klakierów, naprawdę uwierzył, że „Solidarność to ja”. Jest to jego osobista tragedia.

„Solidarność” – tak jako Związek, jak i ruch – nigdy nie była własnością ani jednego człowieka, ani grupki osób. Była i jest własnością polskiego społeczeństwa, które ją stworzyło i które o nią walczyło. Czy Wałęsa po raz kolejny obrazi się czy nie, to dla historii i współczesności nie ma już większego znaczenia.

Na jubileuszowy Zjazd w Gdańsku, który odbędzie się w dniach 30-31 sierpnia br. dostałem osobiste zaproszenie od przewodniczącego Janusza Śniadka. Oczywiście wybieram się. Przede wszystkim, aby oddać hołd zwykłym szarym robotnikom. Również dlatego, aby zapalić znicz na grobie Anny Walentynowicz, od której zaczął się historyczny strajk i która ten strajk uratowała, gdy Lech Wałęsa po trzech dniach chciał go już zakończyć.

Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski

Za: Blog ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego | http://www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=8&nid=3290&PHPSESSID=69e51956c7771ef60fa4871abb8cbbe5

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Skip to content