Nocne ataki na krzyż

Aktualizacja: 2010-08-6 7:01 pm

Pijany człowiek wpada pomiędzy modlących się. Rozpychając łokciami starsze kobiety, krzyczy na całe gardło: „wypier… z tym krzyżem stąd, ale już, zabieramy go!!!” Tłum bije brawo, słaniając się ze śmiechu. Jedna z modlących się kobiet zwraca mu uwagę, że chyba ją kopnął. Ten spluwa jej w twarz.

Na początku odbywał się dialog. Przeciwnicy krzyża i zwolennicy jego obecności do momentu trwałego upamiętnienia 96 ofiar tragedii pod Smoleńskiem rozmawiali, wymieniali argumenty, przekonywali się wzajemnie do swoich racji. Ponieważ część wpływowych środowisk w Polsce i niektóre media na porozumienie i zgodę reagują alergicznie, dokonywano starań, aby sytuację zaognić i podnieść temperaturę sporu. Efekty już widać, pod krzyżem nocami dochodzi do dantejskich scen, rękoczynów, agresji ze strony przeciwników krzyża.

Zwolennicy, wśród których jest wiele kobiet w podeszłym wieku, stoją wokół ułożonych zniczy, zdjęć poległych, przyniesionych świętych obrazków, krzyżyków, cytatów z Jana Pawła II. Odmawiają modlitwę. Jest kilka minut po północy. Stoją od kilku dni przez całą dobę, są zmęczeni, część udała się na spoczynek, więc jest ich niewielu w porównaniu z pijanym tłumem wyległym z pobliskich lokali rozrywkowych. Pijany człowiek wyglądający na 40 lat wpada pomiędzy modlących się. Rozpychając łokciami starsze kobiety, krzyczy na całe gardło: „wypier… z tym krzyżem stąd, ale już, zabieramy go!!!” Tłum równie pijanych ludzi bije brawo, słaniając się ze śmiechu. Jedna z modlących się kobiet spokojnym głosem zwraca mu uwagę, że chyba  niechcący, ale ją kopnął. Ten spluwa jej w twarz.

Teoretycznie w cywilizowanym państwie prawa w środku Europy, w centrum stolicy przed siedzibą głowy państwa odpowiednie służby powinny gwarantować porządek. Teoretycznie. Praktycznie natomiast nie ma żadnych funkcjonariuszy policji ani straży miejskiej. Zaalarmowany funkcjonariusz, którego trzeba było przyprowadzić z samochodu zaparkowanego za rogiem, w końcu pojawia się na miejscu. Zajęło mu to kilka minut. Amator plucia wraz kolegami zdążyli oddalić się chwiejnym krokiem. W międzyczasie inny pijany wszedł pomiędzy modlących się a krzyż. Depcze po zdjęciach ofiar katastrofy, przewraca znicze, w pijanym widzie dyryguje śpiewającymi pieśni religijne.

Funkcjonariusze nie widzą w tym nic zdrożnego. Dopiero na zdecydowaną prośbę uczestników modlitwy zaczynają interweniować. Policjant, którego od pijanego “dyrygenta” dzielą dwa metry, zwraca się do niego grzecznie: “czy może pan tu podejść?” Dwa metry zniczy, zdjęć, świętych obrazków. “Dyrygent” nie reaguje, a tłum rozbawionych meneli staje w jego obronie: „zostaw go pan, przecież on robi to samo, co oni, przedstawia swoje racje i ma do tego prawo.” Po kilku minutach próśb względem “dyrygenta”, ponaglany policjant decyduje się zrobić krok i wyciągnąć go za rękaw, prosi nawet o dokumenty. Do innego funkcjonariusza zwraca się jeden z obrońców krzyża: „czy mógł by pan zrobić coś z tymi ludźmi, którzy piją tutaj alkohol z firmowych butelek z etykietkami wódki i piwa, bo chyba jest to w miejscu publicznym nielegalne”. Funkcjonariusz odpowiada, żeby mu pokazać palcem, kto tutaj pije, bo on nikogo nie widzi. Po wskazaniu palcem prosi pijących o oddalenie się z flaszkami. „Nawet ich pan nie wylegitymował, a za to chyba należy się mandat”. „My tu znamy swoje zadania, a gdybyśmy zaczęli legitymować tych, co piją alkohol w miejscu publicznym, to dopiero by się zaczęło” – replikuje funkcjonariusz.

Pomimo gęstniejącego tłumu pijanych w różnym wieku, policja uznaje swoje czynności za skończone i oddala się. Młody człowiek z niekompletnym uzębieniem krzyczy na całe gardło: “Leeegiiiaaa!!!” Inny pada z muzułmańskim pokłonem pomiędzy modlących się, krzycząc: „nie ma boga nad Allacha”. Paść było łatwo, wstać muszą mu pomóc rechoczący koledzy. Jeszcze inny krzyczy: “Szatanie, przybądź!!!” Jedna z modlących się kobiet mówi: „będę się za pana modlić”, krzyczący odpowiada: “spier…, ty kurwo!!!” Dobrze zbudowany młody człowiek broniący krzyża zaciska zęby i pięści. Kobieta chwyta go za gotujące się do ciosu ramię i mówi ściszonym głosem: „musimy być od ich silniejsi, nie możemy dać się sprowokować, o to im właśnie chodzi”. Pojawiają się łzy. Łzy bezsilności.

Obserwujący całe zajście, przytuleni do siebie młodzi chłopcy – machający flagą w kolorze tęczy – są niezwykle rozbawieni tym, co widzieli.

Michał Stróżyk

Za: niezalezna.pl -- [Org. tytuł: « NOCNE ATAKI NA KRZYÅ»»]
Tags: ,

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=25337 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]