Krasnale, wybory i demokracja – Wojciech Golonka

Aktualizacja: 2010-06-15 10:27 pm

I cała ziemia z podziwem patrzyła na bestię. Obj 13, 3.

Będziecie jak Bóg, powiedział kusiciel do Adama i Ewy. Co było dalej – wiemy. Ale człowiek i przed szkodą i po szkodzie głupi. Pokusa trwa – mity bajki i legendy również. Będziecie jak Bóg… W końcu opowiadanie bajek jest podstawową taktyką kusiciela. Przedstawianie rzeczywistości w krzywym zwierciadle, dezinformacja i zamieszanie, kłamstwo i iluzja, znieczulenie i wynaturzenie, powierzchowność i plotka, zagłuszanie i sprzeczność. Wszystko to po to, aby człowiek minął się z rzeczywistością, aby nie ujrzał światła aby rzeczywiście nie dostąpił bóstwa w sposób jaki Pan Bóg to przewidział.

Starcie między bajkami a rzeczywistością trwa od początku jednak aktualnie, za każdym razem, rozgrywa się ono w nas samych. I choć nie dziwi, że kusiciel rozgrywa jako mitoman, dziwi, że zazwyczaj wygrywają w nas tylko igrzyska i chleb. Zresztą mundial już się zaczął…

Czasem bajka jest komedią, jednakże kiedy próbuje się ją urzeczywistnić staje się ona dramatem. Pokusa to jedynie scenariusz, reżyseria to już szaleństwo. Na naszych oczach od dwóch wieków odgrywany jest Lewiatan, oficjalnie zwany demokracją, biblijnie zaś znany jako potwór, bestia krępująca narody. Choć pan Hobbes, jeden ze scenarzystów Lewiatana, przyznał, iż człowiek dla dobra ogółu powinien zrzec się swej wolności na rzecz tyranii i innych podobnych jej króli, reżyseria uwspółcześnionej wersji bajki o wróżce demokracji zakłada, że wolność przyszła wraz z rewolucją. Nie ma już krasnali, nie ma już królestw, są teraz republiki i gilotyny dla opornych karłów reakcji. Nareszcie sami decydujemy o nas samych, o naszej społeczności, jednak nikt z nas jeszcze nie obniżył naszych podatków do koniecznego, sprawiedliwego minimum; nikt nie zniósł mafijnego vatu, nikt nie wyrzucił do kosza masy zbędnych ustaw czy nie zlikwidował korupcji. Choć rządzi lud, nikt jednak nie uzdrowił służby zdrowia, nie usprawnił sądownictwa czy polskich dróg.

Są więc dwie możliwości: albo naród jest tak głupi, że posiadając władzę nie korzysta z niej dla własnego dobra (nawiasem demokracja jest zabójczym prezentem dla głupców), albo naród władzy nie ma, a nasza demokracja to chimera.

Gdybyśmy przynajmniej mogli zabierać głos w sprawach na których się znamy, w naszym zakresie, z naszej codzienności. Gdybyśmy chociaż w tej właśnie dziedzinie naszego podwórka mogli być reprezentowani przez kogoś kogo znamy, z kim mamy styczność, kogo można rzeczywiście pociągnąć do odpowiedzialności a w najgorszym wypadku publicznie zlinczować albo przynajmniej – bo w ostateczności to moralne – wsadzić na taczki. Wszak rzeczywista demokracja zakłada wpływ na to, co nas otacza, na czym się znamy, w dziedzinie gdzie rzeczywiście powinniśmy mieć coś do powiedzenia gdyż mamy już w niej coś do zrobienia. A tak to głos z Podhala, jeśli w ogóle w demokracji ma się wpływ na cokolwiek, decyduje o tym, co będzie na Bałtyku, głos nieuka wpływa na oświatę, głos lekarza na kopalnie, głos górnika na medycynę. Wszystko to według scenariusza kolejnej bajki wedle której każdy jest kompetentny we wszystkim.

Jest to tylko grubsze, nienaukowe, ale wystarczające przybliżenie absurdów, sprzeczności i kłamstwa naszego ustroju. Czy w związku z tym należy w ogóle nie głosować?

Miałem okazję oglądać sytuację Polski po tragedii smoleńskiej poprzez pryzmat zachodnich mediów. Choć Lech Kaczyński podpisał traktat lizboński przedstawiono go jako niebezpieczeństwo dla unii europejskiej. Choć z jarmułką na głowie wraz ze wspólnotą żydowską zapalał menorę w pałacu prezydenckim, określono go jako antysemitę. Mimo że nie podważył obecnego w Polsce status quo, uważano go za zagorzałego przeciwnika aborcji. Ogólnie przedstawiono go jako człowieka epoki obskurantyzmu i inkwizycji. Oczywiście nie tak wprost. Ale tak w rękawiczkach, pośrednio, niuansami, czyli jednym słowem: skutecznie.

A przecież wielu zarzucało mu, że zaprzedaje kraj Unii Europejskiej, że obchodzi żydowskie święta choć jest katolikiem, że nie likwiduje aborcji w Polsce choć podobno jest jej przeciwny, że bliżej mu do konserwatywnych uczuć niż do samego konserwatyzmu. Co się wróży za tą kolejną dezinformacją i czemu ma służyć ten kolejny mit? W takim kontekście tym bardziej podejrzana wydała się nagła sympatia do opozycji byłego prezydenta. No bo Państwo wiecie, tam w Polsce jednak jest oświecona opozycja, jest wyważony Pan Tusk i jest dyplomatyczny Pan Komorowski. Nie mają nic wspólnego z ciemnotą prezentowaną przez Pana Kaczyńskiego, i Polacy z pewnością nie popełnią błędu z 2005 roku i tym razem wybiorą różową europejską przyszłość. No właśnie, dlaczego te same media korzystające z pierwszego lepszego skandalu, aby zaatakować Kościół Katolicki, dlaczego media podważające na co dzień porządek moralny, dlaczego media malujące polską zachowawczość jako średniowieczny ciemnogród, dlaczego te media szybko i niesławnie pogrzebały pamięć po p. Kaczyńskim a popierają dziś, tak mimochodem, w rękawiczkach – czyli skutecznie – p. Komorowskiego?

I dlatego właśnie, choć wiem, że polska demokracja jak i inne demokracje są nonsensem i etymologicznym kłamstwem, choć identyfikuje się najwyżej częściowo z poglądami p. Jarosława Kaczyńskiego, jednak zamierzam poprzeć go w najbliższych wyborach moim głosem, aby nie został wybrany kandydat liberalnych mediów. Można to nazwać roztropnością, mniejszym złem, oporem. Myślę, że jest to przede wszystkim patriotyczny obowiązek wobec zarazy, która rozsadziła na dobre europejskie korzenie, która coraz bardziej podmywa i polski fundament. Mam nadzieję, że będzie nas wielu, choć tu w Paryżu z niewiadomych przyczyn nie będzie głosowania w pięknej ambasadzie, ale w jakimś mało znanym domu kultury polskiej. Czy nasze głosy komuś przeszkadzają?

Wojciech Golonka
Tags:

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=22951 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]