„Buster Keaton” i „Jaś Fasola”

Aktualizacja: 2010-06-10 12:16 pm

Wśród wielu blogerów panuje opinia, żeby ignorować Janusza Palikota i nie poświęcać mu ani jednego słowa.

Problem jednak leży w tym, że od momentu, kiedy kandydatem na prezydenta desygnowanym przez PO stał się Bronisław Komorowski jest to po prostu niemożliwe. Do tej pory politycy partii rządzącej i zaprzyjaźnione z nimi media starannie maskowały prawdę i wmawiano opinii publicznej, że Janusz Palikot to taki niesforny, samodzielny polityk, na którego nikt nie ma wpływu.

Każdy wie, jaki jest Janusz” –mówiono. „To taki wolny strzelec” –tłumaczono. „Palikot jest niesterowalny” – wyrokowano.

Aby opinia o Palikocie, jako polityku, na którego dosłownie nikt nie może wpłynąć, ograniczyć go, czy utemperować, mogła funkcjonować w opinii publicznej, jako „oczywista oczywistość”, należało maskować przed Polakami jego kilkunastoletnie, bardzo zażyłe związki z Bronisławem Komorowskim.

Są one „tajemnicą Poliszynela” wśród dziennikarskiego światka, w którym wszyscy wiedzą, że duet Komorowski-Palikot to „dwa bliźniaki” Platformy Obywatelskiej. Wspólne wyprawy, Sylwestry spędzane razem, zasadzanie się na głuszca w Rosji, pobyty w leśniczówce w Lasach Janowskich, sprawiły, że stanowią oni od wielu już lat parę „papużek nierozłączek”. To Komorowski wprowadził Palikota do „wielkiej polityki” i to zapewne pomysłem Komorowskiego jest podział ról, jaki możemy dzisiaj obserwować.

Jeden pozuje na poważnego polityka, który łączy, bo wiadomo, że „Zgoda buduje”. Drugi zaś to niezależny, ekscentryczny milioner, który może sobie pozwolić na to by mówić to, co myśli gdyż jak wiadomo z polityki nie żyje.

Jednak obraz ten z dnia na dzień staje się coraz bardziej fałszywy i do ludzi docierać zaczyna taka oto prawda. Mamy do czynienia z dwoma komediantami, z których ten z Biłgoraja przyjął rolę Jasia Fasoli zaś jak przystało na arystokratę drugi włożył maskę Bustera Keatona.

Perfidia i nikczemność tego planu polega jednak na tym, że w rzeczywistości Palikot jest prywatnym neo-esbekiem Bronisława Komorowskiego.

Jedną z najczęściej stosowanych przez SB metod dyskredytacji ludzi niewygodnych było rozpowszechnianie kłamliwych plotek, paszkwili i insynuacji. Broń to perfidna, ale i niezwykle skuteczna gdyż bardzo trudno się przed takimi atakami obronić.

Podstawione funkcjonariuszki SB potrafiły kręcić się wśród parafian udając porzucone przez proboszczów ciężarne. Do zakładów pracy na urzędowych drukach bezpieka wysyłała zawiadomienia o chorobie wenerycznej lub alkoholizmie niewygodnego opozycjonisty. Do domów kłopotliwych dla PRL obywateli docierały pocztówki z gór lub z nad morza od fikcyjnych kochanek Kryś, Irenek i Jadź burząc życie rodzinne i małżeńskie.

Mimo iż wielu uczciwszych żurnalistów deklaruje dziś całkowite ignorowanie „polityka” o nazwisku Palikot, to jest spora grupa „wybitnych” dziennikarzy, bez których neo-esbek Palikot nie mógłby kolportować w milionowych nakładach swoich haniebnych „sensacji”. Oni mrugają do nas na niby okiem, dając do zrozumienia, że Palikot to nie jest taki sobie całkiem poważny polityk. Jednocześnie to oni umożliwiają mu z premedytacją przekazywanie w Polskę do milionów rodaków jego neo-esbeckich kłamstw, przed którymi tak naprawdę nie można się obronić.

Po „alkoholiku” Lechu Kaczyńskim był czas „alkoholika” Mariusza Kamińskiego. To dzięki „dziennikarskiemu kwieciu” w Polskę poszło pytanie o orientację seksualna Jarosława Kaczyńskiego czy Zbigniewa Ziobry. To Palikot via media, posyłał na badanie lekarskie Prezydenta RP czy obecnie Jarosława Kaczyńskiego.

Wczorajsza lubelska akcja Palikota to również czerpanie garściami z dorobku Służby Bezpieczeństwa.

W latach 80-tych protestujący Polacy poszli po rozum do głowy i zaprzestali wychodzenia na ulicę tylko pozamykali się w zakładach pracy. Wiedzieli doskonale, że każdy wiec czy przemarsz spowoduje wmieszanie się w tłum prowokatorów bezpieki, którzy spróbują wywołać zamieszki i uwiarygodnić przed społeczeństwem obraz protestujących, jako zwykłych warchołów i szumowiny. Po każdej Mszy za Ojczyznę, ksiądz Jerzy Popiełuszko apelował o rozchodzenie się w ciszy do domów, niedyskutowanie i nie przyjmowanie od nikogo żadnych ulotek.

Wczorajsza nieudana, lubelska prowokacja Palikota to nic innego jak próba pobudzenia agresji wśród sympatyków Jarosława Kaczyńskiego i ukazania jego elektoratu, jako motłochu.

Czy osobisty „SB-ek” i „Urban” Bronisława Komorowskiego bardziej mu pomoże czy zaszkodzi przekonamy się już niedługo.

Mirosław Kokoszkiewicz

Tags: , ,

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=22760 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]