Chińska odpowiedź na groźby UE wobec Białorusi

Aktualizacja: 2010-03-25 8:39 am

Jeszcze nie przebrzmiały echa buńczucznych wypowiedzi naszych europosłów z przewodniczącym Parlamentu Europejskiego Jerzym Buzkiem na czele, o polityce kija i marchewki wobec Białorusi, a już mamy odpowiedź. Chiny udzielą władzom w Mińsku pożyczki w wysokości okrągłego miliarda dolarów na korzystnych warunkach. Prezydent Aleksandr Łukaszenka odwiedził też Brazylię, gdzie został przyjęty z pełnymi honorami. Polityka UE miała polegać na straszeniu sankcjami w postaci blokady kredytów z Europejskiego Banku Inwestycyjnego i odcięcie od Partnerstwa Wschodniego (800 mln euro na sześć krajów). Marchewką miało być udostępnienie tej pomocy, ale w zamian za wprowadzenie zmian w polityce wewnętrznej.

Na tle tego co Białorusi oferują inne kraje, te groźby wyglądają groteskowo. UE nie jest pępkiem świata. Polscy politycy po raz kolejny ośmieszyli się na forum europejskim. Chcieliśmy być przewodnikiem UE na Wschodzie, a okazuje się, że tego Wschodu nie rozumiemy, nie mamy rozpoznania światowych realiów geopolitycznych i gospodarczych. W takich warunkach trudno mówić o kształtowaniu przez nas polityki wschodniej UE. Przegraliśmy Ukrainę, przegrywamy Białoruś.

Warto dodać, że Międzynarodowy Fundusz Walutowy, który udzielił już pewnej pomocy rządowi w Mińsku wprowadził tam doradcę do spraw prywatyzacji. Ma on podpowiadać co i jak sprzedawać. Doradcą tym jest firma konsultingowa Rotshild.  Jeśli do tego dołożymy informację, że USA wycofały się z pomocy finansowej dla białoruskiej opozycji, wszystko staje się jasne.

Rodzi się pytanie dlaczego w dyskusji o naszej polityce wobec Białorusi nie słychać głosu polskich kręgów gospodarczych? Dlaczego w tej materii różne kluby biznesu i stowarzyszenia przedsiębiorców milczą? Przecież to co czynią nasze elity polityczno-medialne, owładnięte jakimś rewolucyjnym amokiem, godzi przede wszystkim w polskie interesy gospodarcze. A przecież to oni płacą podatki i dają zatrudnienie. Może gdyby bardziej stanowczo przypomnieli o rzeczywistych interesach, również politykom dałoby to coś do myślenia.

Bo o Białoruś toczy się walka. Ale jest to walka o rynek zbytu i gospodarkę, a nie o Andżelikę Borys.

Bogusław Kowalski

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=19724 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]