Gazetoogłupiacz – Arkadiusz Robaczewski

Aktualizacja: 2008-03-19 10:29 pm

Zdarza mi się od czasu do czasu podróżować w godzinnach rannych po Warszawie miejskimi środkami lokomocji – tramwajem, metrem, autobusem. Jadę sobie i dokonuję pobieżnego “studium z przedmiotu” – z otaczającej mnie rzeczywistości.

To, co zwróciło moją uwagę to zjawisko, które nazwałem “zmęczenie młodych”. Można je opisać tak: gdy tramwaj podjeżdża do przystanku i zwalnia, przy jego drzwiach, podbiegając truchcikiem za przystającym tramwajem, znajduje się zwykle kilka, czasem kilkanaście osób. Gdy tylko pojazdu otworzą się – czem prędzej grupa ta prze do wnętrza. Zwyciężają – rzecz oczywista – osobniki najsilniejsze: zatem młode, stosunkowo dobrze odżywione, nie podlegające chorobom. To oni pierwsi zajmują przestrzeń w pojeździe; zajmiją też wolne miejsca do siedzenia. Po nich wpadają do wagonu osoby nieco starsze, ale jeszcze swobodnie poruszające się o własnych siłach – one, jeśli jeszcze są, też zajmują miejsca siedzące. Na końcu wchodzą seniorzy ludzkiego rodu obojga płci. Czasem z mozołem, czasem bezradnie szukając wzrokiem pomocy, zdenerwowane, bo poganiane sygnałem gotowości do odjazdu.  Miejsca siedzące w pojeździe są zajęte, opierają się zatem o swe laski, czasem o poręcz krzesełka, w którym zasiada zwykle młodszy osobnik.

Młodszy osobnik nie zauważa tego, który z pogodną twarzą, choć w wytartym paltociku, zgarbiony i na chwiejnych z powodu wieku nogach stoi nad nim. Nie zauważa, jest bowiem bez reszty zajęty lekturą gazety. Ta gazeta to najczęściej dziennik, który przed chwila otrzymał za darmo na przystanku. Czasem, zamiast niego trzyma w ręku dziennik, który nabył w kiosku – oba dzienniki należą do tego samego imperium medialnego. Imperium potężnego, ciągnącego z kieszeni owych młodych i starszych, wszystkich zresztą płacących podatki, obywateli – krocie złotych polskich.

Bo obywatel polski nie tylko dobrowolnie funduje ze swej skromnej często pensji bajońskie pensje zarządzających owym imperium, wówczas, gdy tę gazetę kupuje. Robi to także wówczas, gdy odbiera z rąk zwijających się jak krupierzy przy karcianym stoliku rozdawców, darmową wersję soft owego dziennika. Mechanizm jest prosty – w gazecie są reklamy, a dawcy owych reklam odbiorą sobie ze skarbu państwa zwrócony skwapliwie podatek vat; zwrot ten jest możliwy dzięki płaconym przez nas wszystkich innym podatkom.

I tak stłoczona w tramwajach, autobusach, metrze, spiesząca do swoich etatowych, za grosze, miejsc pracy część społeczeństwa utrzymuje imperatorów, których krociowe zyski pozwalają na swobodny rząd umysłami i wolą stłoczonych w środkach miejskiej komunikacji obywateli.

Obywatele ci zwykle myślą, czy raczej postrzegają rzeczywistość tak, jak sobie życzy imperator. Wiedzą, że “Kaczyńscy” są źli, mali, kurduplowaci i nienawistni, że obecny rząd jest o niebo lepszy od poprzedniego; gdyby zapytać dlaczego? – czytelnik obu dzienników ma gotową, rzecz jasna, odpowiedź: bo jest za “Europą”, “za invitro” i nie jest na pasku “Rydzyka”.

Właśnie, “Rydzyk” – to specjalny szwarccharakter tej gazety. Już nawet czytelnicy zapomnieli zapewne, że jest to kapłan katolicki, że w Polsce tradycyjnie osobom tego stanu okazywano szacunek szczególny – ze względu na religijność i jakąś przerastającą ludzkie pojmowanie Tajemnicę, jaką każdy kapłan w sobie nosi. Taki szacunek można okazywać “otwartym” przedstawicielom tego stanu, ale nie “Rydzykom” i “Jankowskim”. Im się szacunek nie nalezy i niech każdy czytelnik obu gazet o tym pamięta i niech tak uczy dzieci.

Każdy czytelnik obu gazet wie, że “Rydzyk” nie może być objęty tolerancją, do której, skądinąd, czytelnicy obu dzienników są zobowiązani wobec każdego niemalże – wobec “geya”, “narkomana”, “komunisty”, “samotnej matki”, czasem także wobec “pedofila” – za jego inność nie odpowiada on sam, tylko katolickie wychowanie, albo molestujący go w dzieciństwie “ksiądz”. Tolerancją nie może być też objęty “endek” albo inny “faszysta”.

“Jeśli myślisz inaczej – przekonują czytelnika oba imperialne dzienniki – jesteś marginesem społeczeństwa. Tą gorszą jego częścią.” Nikt nie chce być gorszą częścią społeczeństwa. “Zatem – mysli sobie czytelnik obu dzienników – muszę postrzegać świat tak, jak Prawie Największy Autorytet, prof. W. B., jak Najwięksi Poeci: Cz. M. i W. SZ., w końcu jak Nadszyszkownik Wszystkich Redaktorów: A. M.” Takie poczucie więzi z największymi czytelnikom obu dzienników, stłoczonym w tramwaju, autobusie, metrze, pędzących do pracy za grosze – zapewnia całkowity brak kompleksów i pewność siebie, jaka występuje tylko u głupców.

Arkadiusz Robaczewski

 

Arkadiusz ROBACZEWSKI, filozof, publicysta, b. dyrektor Instytutu Edukacji Narodowej, obecnie prezes Fundacji Dziedzictwa Narodowego, jest autorem niezwykle cennej książki pt “O cnotach i wychowaniu”.

   
     

“Pozycja ta stanowi zbiór autonomicznych artykułów, które spina w całość problem wychowania człowieka jako osoby w duchu filozofii klasycznej. Popularne przedstawienie celu, przedmiotu i wielorakich aspektów wychowania, problem wychowania do pełni człowieczeństwa, przypomnienie dorobku myślicieli antyku i średniowiecza w dziedzinie kształtowania usprawniających prawdziwie ludzkie działanie do prawdy i dobra cnót kardynalnych i pokrewnych (roztropności, umiarkowania, męstwa, wielkoduszności, cierpliwości, sprawiedliwości), aż po cnoty teologiczne: wiarę, nadzieję i miłość, refleksje na temat sumienia umożliwiają namysł nad sprawami najważniejszymi w życia każdego człowieka – jego rozwojem osobowym, z którego koniecznością walczą dzisiejsze nurty antypedagogiczne.”

 

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=1839 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]