Giesche – Robert Gwiazdowski

Przeczytałem następującą informację:

„ABW zatrzymała cztery osoby z reaktywowanej spółki Giesche. Na podstawie przedwojennych akcji domagały się zwrotu majątku wartości setek milionów złotych.”

Ród Giesche był przed II wojną światową jednym z największych producentów węgla kamiennego w Europie. Należała do niego jedna trzecia powierzchni Katowic. Jednak w 1926 roku rodzina sprzedała swoje udziały w polskiej spółce Amerykanom. Po wojnie majątek spółki został znacjonalizowany w oparciu o przepisy ustawy o wywłaszczeniu mienia poniemieckiego.

W 2005 roku paru „łebskich gości ” z Pomorza reaktywowało spółkę, która nigdy nie została rozwiązana i przez cały czas figurowała w rejestrze, na podstawie akcji, które, jak stwierdzili, odkupili od spadkobierców Amerykańskich akcjonariuszy.

Nie wiem czy tak było, czy może kupili je w skupie makulatury, czy na pchlim targu. W każdym razie, reaktywowana spółka złożyła do sądów pozwy, domagając się zwrotu przedwojennego majątku, gdyż nie był on „poniemiecki” tylko „poamerykański”.

Skarb Państwa stwierdził, że akcje Giesche zostały zdeponowane w 1939 r. w koncernie Saco w Stanach Zjednoczonych. Na mocy układu z pomiędzy PRL i USA z 1960 r. Polska wypłaciła „podmiotom amerykańskim” 40 mln USD odszkodowania. Przez kolejne 20 lat strona polska wypłaciła taką sumę w ratach po 2 mln USD rocznie”. „Jeśli więc ktoś ma tu jakieś zobowiązania, to rząd amerykański, nie Polska”.

Zapowiadała się ciekawa, precedensowa sprawa sądowa. Ale pan Prokurator z ABW, mając pewnie na celu względy tak zwanej ekonomii procesowej, żeby sądy nie musiały wgłębiać się w szczegóły kazał zamknąć członków zarządu Giesche za „usiłowanie wyłudzenia mienia znacznej wartości, na kwotę co najmniej 341 mln. zł, bo, zdaniem Pana Prokuratora „spółka działała na szkodę skarbu państwa” (domagając się zwrotu majątku).

Jeżeli informacja medialna jest rzetelna, to znaczy, że zaczynają już zamykać za fakt złożenia pozwu do sądu przeciwko Skarbowi Państwa!!!!!

Aż trudno sobie wyobrazić, co by się mogło stać, gdyby jakiś sędzia uznał, że skoro akcjonariusze byli amerykańscy, to majątek nie był „poniemiecki”. Na wszelki wypadek lepiej przymknąć powoda, niż sędziego. A jak sobie posiedzi przez kilka miesięcy w kilku, albo nawet kilkunastoosobowej celi z pospolitymi kryminalistami, w której przypadają 3 m2 na aresztanta, to może przemyśli, czy lepiej pozwu nie cofnąć. A jak się sędzia z mediów dowie, to też się zastanowi, czy warto narażać się na zarzut działania w zorganizowanej grupie przestępczej, gdyby do procesu miało jednak dojść.

Miałem właśnie w imieniu jednego klienta złożyć pozew o odszkodowanie od skarbu państwa, ale w takiej sytuacji to się chyba zastanowię, bo jak wygram, to konieczność wypłaty przez skarb państwa odszkodowania z całą pewnością będzie stanowiła dla niego „szkodę”

Robert Gwiazdowski

Za: Blog Roberta Gwiazdowskiego | http://www.blog.gwiazdowski.pl/index.php?subcontent=1&id=733

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Skip to content