Trener Kulesza umiera w przytułku

W Polsce, w której zbrodniarze komunistyczni mający krew na rękach oraz inni hochsztaplerzy, nie nękani przez wymiar sprawiedliwości dożywają w dostatku i luksusie starości, zasłużeni dla Polski, w tym polskiego sportu uczciwi Polacy, zapomniani wegetują poza nawiasem.

 

Kto nie lubi mocnych słów, niech lepiej nie czyta tej historii o wielkim trenerze i prawym człowieku, który przeraźliwie osamotniony umiera w przytułku, w nędzy strasznej chorobie. Na szczęście już sobie z tego nie zdaje sprawy. Cierpi na chorobę Alzheimera. –To roślina – uprzedza jego przyjaciel z Polonii Stanisław Kralczyński – Nie wstaje, nie mówi, nie poznaje, nie je. Nie wiadomo, czemu jeszcze żyje, i dlaczego czasem się jednak uśmiecha, już chyba z tamtego świata…
 

Przejął kadrę po Gmochu, a oddał Piechniczkowi. Nazywa się Ryszard Kulesza.

Pierwszy otwarcie zaczął walczyć z korupcją i odebrał mistrzostwo Legii Warszawa. Nie znosił chamstwa i pijaństwa – to przez niego na rok wyrzucono z reprezentacji Młynarczyka,

Bońka, Żmudę i Terleckiego, a zawieszono Latę. Im to nie zaszkodziło –dwaj  pierwsi wygrali Puchary Mistrzów i Świata (klubowy- przyp AP), trzeci zagrał rekordową liczbę meczów w dziejach mundiali, czwarty grał w Cosmosie (Nowy Jork – przyp. AP) z Pelem i Beckenbauerem, a kim jest Lato, wie każdy. Kuleszy dziś nie chce znać niemal nikt, jakby cały świat czuł do niego żal za to, że był…przyzwoity.

–To wszystko zaczęło się rok temu. Ryszard stawał się dziwny. Agresywny, jak nie on. Mówił do siebie, całymi nocami chodził po mieszkaniu, kładł się do łóżka w garniturze. Kiedyś mi mówi, w lipcu, że wyskoczy przez balkon! – opowiada Jolanta Kulesza, żona trenera – Ale jak było coraz gorzej, to w końcu zadzwoniłam po pogotowie.

–To nie lekarze przyjechali, tylko łapiduchy! – irytuje się Kralczyński, kolega „Kulki” z Polonii, popularny„Siekiera”. –Zawieźli go do Tworek jak wariata i tam dwa miesiące  faszerowali środkami uspokajającymi. Uśpili chłopa, który parę tygodni wcześniej zabierał głos na Radzie Trenerów! Jak to zobaczyłem, namówiłem panią Jolę, żebyśmy go zabrali.

I zaczęła się tułaczka po przytułkach. A z nim było już tylko coraz gorzej…

-Gdy miał 14 lat, własowcy w powstaniu na jego oczach ojca mu zastrzelili. Jego rzucili pod czołg. Napatrzył się na Starówce na mordy i gwałty. Wywieźli go na roboty do Niemiec. Uciekł, pieszo wrócił do Polski. Straszne miał przeżycia (…) mówi zona trenera

Ale zawsze wkładał palce między drzwi. Był asystentem Górskiego i Gmocha. Pierwszy nie zabrał go na igrzyska w Montrealu, drugi na mundial w Argentynie. Ale działo się tam tyle afer (plus późniejsze tajemnicze wypadki śmiertelne prezesa PZPN Sznajdera i sekretarza generalnego Buhla, nigdy nie wyjaśnione), że uchodzącemu za niczym nie ubrudzonego Kuleszy powierzono kadrę.

Prowadził ją w latach 1978–1980 r. Wyniki? Rewelacyjne.

Ograł u siebie w eliminacjach Euro Holandię (wicemistrza świata) 2:0 i zremisował z nią na wyjeździe 1:1. Taki sam  wynik zrobił w Sao Paulo z Brazylią, a 2:2 w Turynie z Włochami. Grali u niego wszyscy najlepsi (poza Deyną, który skończył karierę): Boniek, Janas, Żmuda,  Lato, Szarmach. To u Kuleszy pożegnalny mecz i gola zaliczył w Chorzowie Lubański. To u niego – a nie, jak się sądzi, u Piechniczka – zaczynali Młynarczyk, Buncol i Smolarek (Włodzimierz, ojciec Lebiego – przyp. AP). Ten ostatni debiutował w Buenos Aires, gdzie po ciężkiej walce ograł nas mistrz świata, Argentyna 2:1, a zwycięską bramkę strzelił z wolnego Diego Armando  Maradona. Kulesza jako jedyny polski trener ograł na wyjeździe Hiszpanów!

Czasem miał za lekką rękę – jak wtedy, gdy piłkarze szczekali na dziennikarzy. Nie zareagował, co później odbiło się czkawką, gdy na Okęciu grupa rozbestwionych  zawodników wstawiła się przed wylotem na mecz eliminacyjny MŚ za pijanym kolegą! Najpierw go wyrzucił, potem jednak się ugiął, za co zaraz został zwolniony z pracy. Po meczu w eliminacjach mundialu 1982 r. na Malcie, wygranym 2:0.

Wyrzucono go 22 grudnia, a Piechniczek przejął znakomity zespół, który jeszcze ulepszył i po półtora roku zdobył medal mistrzostw świata.

Kuleszy rzadko dopisywało szczęście. Można znaleźć właściwie tylko jeden taki przypadek. W Iraku Saddam Husajn zaproponował mu pracę z kadrą za 10 tys. dol. miesięcznie – sumę w 1980 r. astronomicznie wysoką. Kulesza jednak odmawia i wraz z piłkarzami wraca samolotem do kraju. Ten sam samolot dwa tygodnie później rozbija się pod Warszawą.

Ginie Anna Jantar i inna reprezentacja –amerykańskich bokserów.

Kulesza z powodzeniem rywalizował z największymi tuzami trenerki: Bearzotem, Bilardo, Menottim. Dziś ma 2 tys. emerytury, z czego1,6 tys.zł zabiera dom opieki. Żona nie ma dochodu, bo nigdy nie pracowała zawodowo.

Właściwie nie wiadomo, jak dziś żyją, bo jednorazowa zapomoga 12 tys.zł, podpisana przez Michała Listkiewicza, już się skończyła.

Joanna Kulesza nie ma siły prosić, ale nie traci nadziei  – Może udałoby się pokłonić ministrowi sportu, by jakoś podziękować byłemu selekcjonerowi. Człowiekowi, który – widząc korupcję – tak powiedział na zjeździe PZPN: „Cała Polska widziała! A wy jesteście niewidomi!”.

Legia straciła tytuł, on przyjaciół, w rodzinnej Warszawie bał się nawet wychodzić z domu. Lecz pionierzy, jak wiadomo, giną od strzałów w plecy.

Trenerzy mawiają o swoim fachu, że życie jest jak tramwaj: jeden wsiada, inny wysiada. Kulesza jest już na ostatnim przystanku.

Był trenerem trenerów

Ryszard Kulesza urodzony 28.09.1931 r. w Warszawie. Jako piłkarz występował w Okęciu Warszawa, Polonii Warszawa i Polonii Bydgoszcz.  Karierę zawodniczą zakończył w 1961 r. i zajął się pracą trenerską.

W latach 1974-1975 prowadził reprezentację Polski do lat 21, a następnie kadrę do lat 23 (lata 1975-1978). Był współpracownikiem selekcjonerów reprezentacji Polski seniorów: Kazimierza Górskiego (1976) i Jacka Gmocha (1976-1977 i 1978).  W październiku 1978 r. przejął pierwszą reprezentację od Gmocha. Został zwolniony w 1980 r.

Podjął pracę w Tunezji i Maroku. Po powrocie do Polski został działaczem PZPN. Był członkiem prezydium i przewodniczącym Rady Trenerów. Zainicjował założenie Szkoły Trenerów PZPN (tzw. kuleszówki). W latach 1991-1999 pełnił funkcję wiceprezesa PZPN ds. trenerskich.

Za: iskry.pl

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Skip to content