„Plugastwo”, wszy, tyfus plamisty – Stanisław Michalkiewicz

Wprawdzie proklamowanie Unii Europejskiej, ze wszystkimi tego politycznymi i prawnymi konsekwencjami, starsi i mądrzejsi przewidzieli dopiero na 1 grudnia, ale przygotowania do tej zmiany sytuacji są w pełnym toku. Nie mówię o powołaniu prezydenta i ministra spraw zagranicznych Unii Europejskiej, chociaz to też jest bardzo ważne, ale o dyskusji, jaka przetoczyła się przez „Gazetę Wyborczą” – co ludziom przyzwoitym mądrość etapu nakazywałaby czynić względem „plugastwa”. Stanowiska rysują się dwa; jedno wynikające z wynurzeń red. Seweryna Blumsztajna – żeby „ludzie przyzwoici” na przyszły raz nie tylko wykrzyczeli „plugastwu” swoją „pogardę”, ale nawet je zastopowali, bez względu na prawo i policję, a drugie – red. Artura Domosławskiego – by na tym etapie „plugastwu” jeszcze okazać klemencję – co nie oznacza rezygnacji z wnikliwego rozpoznania. Bo kiedy zmieni się etap i pojawią się związane z nim nowe mądrości, no to wtedy…

No dobrze, ale o co chodzi z tym „plugastwem”? Otóż „plugastwem” są młodzi polscy nacjonaliści, którzy 11 listopada demonstrowali m.in. pod hasłem „precz z żydowską okupacją”. Artur Domosławski twierdzi też, że wznosili hasło „narodowy socjalizm”. Dlatego identyfikuje ich z „faszystami” lub „nazistami”, zaś faszyzm i nazizm – powiada – „to ideologie zbrodnicze, jedne z największych plugastw w dziejach”. Dlatego „osobiście” na określenie młodych nacjonalistów polskich woli termin „plugastwo” i wobec „plugastwa” nawołuje do „tolerancji” – oczywiście na tym etapie, to rozumie się samo przez się.

Czy jednak red. Domosławski nie popełnił aby nieostrożności, pisząc w „Gazecie Wyborczej” iż faszyzm i nazizm, to tylko „jedne z największych” plugastw w dziejach? Określenie: „jedne z największych” sugeruje, że „plugastwa” mogły być jeszcze inne, kto wie, czy np. nie komunizm? I to właśnie może być nieostrożne, jako że Adam Michnik, redaktor naczelny „GW” akurat wygrał z IPN proces przed niezawisłym sądem, że jego ojciec, Ozjasz Szechter, nie uprawiał szpiegostwa na rzecz Związku Radzieckiego, a został skazany tylko za zdradę państwa i próbę oderwania odeń części terytorium. „Facet myślał, że ma trypra, a to była zwykła kiła!” – śpiewało się w piosence, popularnej za moich czasów w kołach wojskowych. Czy szpiegostwo jest gorsze od sytuacji, kiedy taki zbrodniarz, przez całe lata żrąc polski chleb, jednocześnie knuje zdradę? Ale mniejsza z tym; skoro red. Michnikowi bardziej pasuje zdrada, to czyż wypada się z nim spierać? Ważniejsze przecież jest, że Ozjasz Szechter zdradzał z pozycji komunistycznych. Czy komunizm był również „jednym z największych plugastw” w dziejach? Jeśli tak, to znaczy, że i Ozjasz Szechter mógł być „plugawcem”! A to ci dopiero historia! Czy red. Domosławski aby na pewno przemyślał wszystkie „za” i „przeciw”? Czy za to mimowolne zuchwalstwo red. Michnik nie poweźmie aby do niego śmiertelnej urazy?

Ale niech red. Domosławski o to sam się martwi. Znacznie ciekawsze bowiem jest to, że okrzyk: „precz z żydowską okupacją” uważa on za „rodzaj bluźnierstwa”. Ciekawe dlaczego. Czyżby uważał, że żydowska okupacja jest dla nas stanem naturalnym? Nawet więcej, niż naturalnym – bo przecież podważanie stanów naturalnych nie jest traktowane jako „rodzaj bluźnierstwa”, nieprawdaż? Dla przykładu; okrzyk „precz z zimą!” żadnym bluźnierstwem nie jest, podczas gdy „precz z żydowską okupacją” red. Domosławski już kwalifikuje jako „rodzaj bluźnierstwa”. Wygląda na to, że żydowską okupację musi uważać on za rodzaj stanu dla Polski błogosławionego i próbuje dać to wszystkim ostrożnie do zrozumienia. Ostrożnie – bo nie jest wykluczone, że na tym etapie powiadamianie mniej wartościowego narodu tubylczego o tym wprost, jeszcze nie jest przewidziane.

No dobrze – ale dlaczego właściwie żydowska okupacja miałaby być dla Polski rodzajem stanu błogosławionego? Nie można tego objaśnić inaczej, jak przeświadczeniem o wyższości narodu żydowskiego nad mniej wartościowym narodem tubylczym. Podobnie uzasadniali swoją okupację Niemcy, tzn. pardon – jacy znowu „Niemcy”; przecież żadnej niemieckiej okupacji Polski nie było, a tylko „nazistowska”, no nie? Sęk w tym, że młodzi polscy nacjonaliści wcale nie uważają się za przedstawicieli narodu mniej wartościowego, bo gdyby było inaczej, to nie organizowaliby się przecież na zasadzie narodowej. Nawiasem mówiąc, Żydzi też organizują się na zasadzie narodowej. Co więcej – syjonizm, a więc żydowski nacjonalizm, jest oficjalną ideologią państwową Izraela, w którym – obok nurtów prawicowych, działają też nurty socjalistyczne. Czy syjoniści-socjaliści, a więc żydowscy narodowi socjaliści też są rodzajem „plugastwa”, czy też określenie to red. Domosławski rezerwuje tylko dla nacjonalizmów wyznawanych przez przedstawicieli narodów mniej wartościowych? I wreszcie – dlaczego właściwie red. Domosławski skłania się ku przeświadczeniu o wyższości narodu żydowskiego nad narodami mniej wartościowymi? Czyżby decydującym argumentem było zatrudnienie w redakcji „Gazety Wyborczej”?

Rosyjski polityk narodowości prawniczej („matka Rosjanka, ojciec prawnik”) Włodzimierz Wolfowicz Źyrynowski, zawsze sprawia wrażenie bardziej rosyjskiego, niż zwyczajni Rosjanie. Bardziej pije wódkę, bardziej ulega nastrojom imperialnym – i tak dalej. Red. Artur Domosławski ze swoim „plugastwem” zachowuje się podobnie, już na tym etapie wzbogacając recepcję do „Gazety Wyborczej” jeśli nawet nie słownictwa charakterystycznego dla „Der Sturmera” – chociaż od „plugastwa” już blisko do „Żydów, wszy, tyfusu plamistego” – to sturmerowskiej metody prezentowania przeciwników. A przecież traktat lizboński jeszcze nie wszedł w życie, w związku z tym na obecnym nawet red. Domosławski jeszcze nawołuje do tolerancji wobec „plugastwa”. Co będzie na następnym etapie?

Stanisław Michalkiewicz

Felieton   specjalnie dla www.michalkiewicz.pl   30 listopada 2009

Za: michalkiewicz.pl | http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=1038

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Skip to content