Polacy przegrali, muszą oddać dom

Aktualizacja: 2009-10-21 11:50 am
Zasiedlenia w dobrej wierze nie było – orzekł Sąd Okręgowy w Olsztynie w polsko-niemieckim sporze o nieruchomość koło Nidzicy. Powód? Mieszkający tam od 1983 roku Smolińscy nie dopełnili formalności i nie są wpisani do księgi wieczystej. Własność jest w rękach rodziny Lukaschewskich – późnych przesiedleńców, którzy wyjechali do Niemiec 26 lat temu. Rodzina Smolińskich już zapowiedziała walkę na kolejnym szczeblu sądowej drabiny.
Gospodarstwo prawnie należy do przesiedleńców, od 1983 roku mieszkała tu rodzina Smolińskich
Sąd uchylił tym samym orzeczenie sądu rejonowego w Nidzicy, który uznał, że gospodarstwo pod Nidzicą przejął przez tzw. zasiedzenie w dobrej wierze Kazimierz Smoliński, mieszkający w nim od 1983 roku. Sąd uzasadniał, że nie można mówić o dobrej wierze, bo nie istnieją żadne dokumenty mogące poświadczyć, że Smoliński po zamieszkaniu w gospodarstwie był przekonany o jego legalnym i całkowitym przejęciu.

Brakuje dowodów dobrej wiary

Sędzia Renata Bandosz uzasadniając wyrok powiedziała, że o zasiedzeniu decydują – według prawa – dwie przesłanki: tak zwane samoistne posiadanie i upływ czasu. Podkreśliła, że samoistne posiadanie zostało ustalone prawidłowo przez sąd pierwszej instancji i sporu co do tego nie ma.

– Józef Smoliński (ojciec Kazimierza) wszedł w posiadanie nieruchomości w lutym 1983 roku i zachowaniem swoim dawał wyraz, że traktuje siebie jako właściciela, czuje się jako właściciel. Zarządzał gospodarstwem, decydował jakie mają być uprawy, ponosił opłaty, wykonywał remonty, czyli wykonywał wszystkie czynności jakie wykonuje właściciel – powiedziała sędzia.

Drugą przesłanką, jaka musi być spełniona we wniosku o zasiedzenie, to upływ czasu w zależności czy w dobrej wierze – 20 lat czy w złej – 30 lat. – I tu pojawia się problem, bo istota sporu do tego się sprowadza – czy Józef Smoliński zajął nieruchomość w dobrej wierze, czy złej wierze – podkreśliła sędzia.

Wyjaśniła, że jeśli Józef Smoliński wiedział, iż Lukaschewski wyjechał, porzucił nieruchomość czy otrzymał rekompensatę w Niemczech za pozostawione gospodarstwo, to mógł być przekonany, że Lukaschewski przestał być właścicielem. Ale, jak podkreślił sąd, zabrakło przekonania, iż to właśnie w to miejsce Smoliński stał się w tym momencie właścicielem. Podkreśliła, że powszechny wydaje się pogląd taki, iż za nieruchomość, którą się nabywa, płaci się i zawiera się umowy u notariusza.

– Także ten moment wejścia w posiadanie nie wskazywał na to, że Józef Smoliński mógł mieć przekonanie, iż ktoś mu to gospodarstwo sprzedaje, państwo przecież nie darowywało nieruchomości, stąd też brak tego elementu, który wskazywałby na dobrą wiarę – wyjaśniła sędzia.

Podkreśliła, że ustawodawca dopuszcza także zasiedzenie w złej wierze po 30 latach od zajęcia nieruchomości, jednak w tym przypadku taki okres czasu nie upłynął.
Rodzina Smolińskich będzie jeszcze walczyć o ziemię
Gmina dała klucz bez pokrycia?

Kazimierz Smoliński powiedział dziennikarzom po ogłoszeniu wyroku, że jest rozczarowany decyzją sądu i czuje się skrzywdzony. Podkreślił, że w gospodarstwie w Kanigowie mieszka jego 70-letnia matka, dwoje rodzeństwa oraz czasowo także jego rodzina.

– Gdy dowiedziałem się, że Lukaschewscy starają się o zwrot gospodarstwa kupiłem z żoną mieszkanie w Nidzicy, bo nie chciałem pozostać bezdomnym – powiedział Smoliński.

Lukaschewscy w lutym 1983 roku wyjechali z Kanigowa do Niemiec jako tak zwani późni przesiedleńcy. Przed wyjazdem część majątku sprzedali, ale gospodarstwo pozostawili. Według Smolińskich nieruchomość przekazał im urzędnik, wręczając klucze do domu w Kanigowie. Gmina skierowała do opuszczonego gospodarstwa Smolińskich, bo była to wielodzietna rodzina.

Nie dopełniono jednak formalności, nie wpisano Smolińskich jako nowych właścicieli w księgach wieczystych. Nadal istnieje tam zapis, iż właścicielami są Lukaschewscy. Na tej podstawie w 2003 roku Heinrich Lukaschewski rozpoczął starania o zwrot nieruchomości. Wystąpił z propozycją sprzedaży nieruchomości za 850 tysięcy złotych. Gdy Smolińscy odmówili argumentując, że nie mają pieniędzy, otrzymali pismo z żądaniem wydania gospodarstwa. Wówczas Kazimierz Smoliński złożył w sądzie wniosek o zasiedzenie.
Tags:

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=15020 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]