U progu nowego etapu – Stanisław Michalkiewicz

Aktualizacja: 2009-10-13 8:02 am

Nie jest dobrze. Nie tylko pogoda nam się psuje, ale, co gorsza, również sprawy publiczne zaczynają się układać według słynnego wierszyka Tadeusza Boya-Źeleńskiego. Pisał on tam, że „gdy się człowiek robi starszy, wszystko w nim po trochu parszy-wieje” aż wreszcie dochodzi do tego, że „łzami skrapia własne kale-sony”. Skoro taki koniec czeka każdego człowieka, to cóż dopiero mówić o rządzie, który starzeje się znacznie szybciej nawet od kota ze znanego przysłowia: „płot – trzy lata, kot – trzy płoty, człek – trzy konie, koń – trzy koty”. Rząd, niczym płot, dłużej niż trzy lata w zasadzie nie wytrzymuje, więc nic dziwnego, że chociaż nie minęły nawet dwa lata, rząd premiera Tuska zaczyna wykazywać galopujące symptomy sparszywienia.

Już nawet nie wiadomo od czego zacząć, bo parch na parchu siedzi i parchem pogania. Jeszcze minister Radosław Sikorski nie przyszedł do siebie po nieudanej interwencji dyplomatycznej u Hilarii Clintonowej w sprawie Rajmunda Lieblinga – bo podobno tak naprawdę nazywa się słynny reżyser Roman Polański – a tu już mamy aferę hazardową. Jak pamiętamy, pani Hilaria schroniła się za mury ludowej praworządności – że to niby w Ameryce o takich sprawach jak przyszłość Romana Polańskiego, decydują niezawisłe sądy. To zupełnie tak samo, jak u nas, więc teoretycznie nic przecież nie stoi na przeszkodzie, żeby wydać im rozkaz wypuszczenia Romana Polańskiego na wolność, w dodatku z jakimś sutym odszkodowaniem. Jeśli tedy pani Hilaria chroni się za murami ludowej praworządności, to znaczy, że wie, iż starsi i mądrzejsi musieli wydać inny rozkaz.

Jeden z Czytelników w liście zwraca mi uwagę, że Roman Polański nakręcił „Pianistę” a Lew Rywin film ten sfinansował. Niby wszystko ładnie-pięknie, ale niektórzy żydowscy recenzenci wytknęli filmowi „nadmiar realizmu”, zarówno w przedstawieniu żydowskiej policji, jak i wyeksponowaniu pomocy, jakiej tytułowemu pianiście udzielali Polacy. Tymczasem na tym etapie polityki historycznej jest rozkaz, że żadnej żydowskiej policji przecież nie było, tylko Tewje Bielski w braterstwie broni z płk Stauffenbergiem bohatersko walczył z polskimi nazistami. Dlatego właśnie – konkluduje podejrzliwy Czytelnik – Polański siedzi w szwajcarskim, a Lew Rywin – w polskim areszcie. Wszystko to być może, zwłaszcza, że niezależnie od tego, mściwi Szwajcarzy mogli sobie wykalkulować, że jak odstawią Polańskiego w kajdanach do Ameryki, to tamtejsi Żydzi podniosą klangor pod same uszy Najwyższego, wszczynając coś w rodzaju Drugiej Hollywoodzkiej Wojny Secesyjnej. Taka to ci zemsta za amerykańskie naciski sprzed lat, na skutek których oszczędni Szwajcarzy zostali wyszlamowani z pieniędzy na rzecz holokaustników.

Jakby tego było mało, to „Washington Post”, gdzie pisuje pani Anna Applebaum, czyli pani ministrowa Sikorska, ostro sobie z Polańskiego pokpiwa. Ale to jeszcze nic w porównaniu z tym, że „New York Times” wyśmiewa się również z obrońców Polańskiego a więc – ministra Sikorskiego! Co za obciach, co za wstyd! Wygląda na to, że albo amerykańskie koneksje ministra Sikorskiego były jeszcze jedną uroczą blagą, albo starsi i mądrzejsi tak szybko i radykalnie zmienili etap, że minister Sikorski nie mógł za nimi nadążyć i gwoli odzyskania równowagi, uciekł aż do Afryki, gdzie telewizja pokazała go podczas zwiedzania polskich misji katolickich. Jak trwoga, to do Boga? Źeby tylko z tego wszystkiego nie wypisał się z PO i nie wstąpił nam jeszcze do zakonu!

Tymczasem w kraju, po ujawnieniu afery hazardowej, premier Tusk co i rusz musi z rządowej pirogi wyrzucać jakiegoś murzyńskiego chłopca. Na nic gwarancje ministra Czumy, na nic jazgotanie wicemarszałka Niesiołowskiego! Na razie za burtę wyleciał poseł Chlebowski i minister Drzewiecki, ale poseł Palikot odgraża się, że na tym nie koniec, że za burtą powinno znaleźć się jeszcze kilku murzyńskich chłopców. Doprawdy trudno byłoby to zrozumieć, gdyby nie oświadczenie pana doktora Andrzeja Olechowskiego. Powiedział on między innymi, że nie będzie już wstępował do żadnej partii, bo „jest człowiekiem pewnej opcji, a ludzie o tym nastawieniu znajdują się we wszystkich plemionach”. O, to, to! Zawsze mówiłem, że razwiedka penetruje wszystkie partie establishmentu, Platformy Obywatelskiej, ma się rozumieć, nie wyłączając. Ale skoro i pan doktor Olechowski mówi o tym otwartym tekstem, to czyż to nie znaczy, że nie tylko on ma poważne zamiary, ale również razwiedka przeszła do akcji bezpośredniej? Nie można tego wykluczyć, jako że zakończyły się wybory w Niemczech i pani Aniela już wie, co przystoi jej uczynić w naszych sprawach.

Warto przypomnieć, że to właśnie pan dr Olechowski podczas słynnego „Forum Dialogu” w Sali Kongresowej Pałacu Kultury i Nauki im. Józefa Stalina powiedział, że w Unii Europejskiej będziemy o naszych sprawach „współdecydować”. Z kim „współdecydować”? A z kimże, jeśli nie z Naszą Panią Anielą? Więc skoro posłu Palikotu dziennikarze śledczy nagle przestali wytykać studentów, emerytów i nieboszczyków, to nic dziwnego, że to właśnie on prorokuje skonfundowanemu premieru Tusku, ilu murzyńskich chłopców jeszcze będzie musiał z pirogi wyrzucić, zanim sam z niej wyskoczy. Bo wypada zwrócić uwagę, że i to nie jest wykluczone, ponieważ – jak podają niezależne media – „Polacy” właśnie przestali premieru Tusku wierzyć. Jeszcze do niedawna „wierzyli” i „ufali”, żeby tam nie wiem co, a teraz – patrzcie Państwo! – przestali. Więc jakże tu się dziwić, że była posłanka PO Beata Sawicka, na samo wspomnienie agenta CBA, który nie dość, że nadział ją na prowokację policyjną, ale w dodatku podstępnie rozkochał, stojąc przed niezawisłym sądem tonie we łzach nie tylko z nieutulonego żalu za utraconymi złudzeniami, ale i z obawy przed niepewną przyszłością, bo skąd może w tej sytuacji wiedzieć, czy niezawisły sąd nie dostał przypadkiem już nowych rozkazów?

Stanisław Michalkiewicz

Felieton  ·  tygodnik „Nasza Polska”  ·  2009-10-13  |  www.michalkiewicz.pl

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Nasza Polska”.

Tags: , ,

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=14743 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]