Kwaśniewski wykładowcą na Georgetown University!

Jak podaje Biuro Prasowe Uniwersytetu Georgetown w Waszyngtonie, były Prezydent Aleksander Kwaśniewski dołączył dzisiaj do grona kadry wykładowczej Uniwersytetu. Aleksander Kwaśniewski rozpocznie od wiosny przyszłego roku wykłady w zakresie współczesnej polityki europejskiej, relacji transatlantyckich i demokratyzacji w Centralnej i Wschodniej Europie na wydziale Edmund A. Walsh School of Foreign Service, elitarnej szkoły kształcącej dyplomatów. „Obecność prezydenta Kwaśniewskiego w naszym mieście studenckim będzie nieocenionym wkładem danym naszym studentom i wykładowcom.” – powiedział Prezydent Uniwerstytetu dr John J. DeGioia. „Posiadanie tak wybitnego męża stanu w naszej społeczności uniwersyteckiej, pomoże nam w naszej misji intelektualnego zaangażowania w ważne problemy światowe.” – kontyuował dr DeGioia.

Komunikat wspomina o roli A. Kwaśniewskiego w „ekonomicznej liberalizacji i bliskich kontaktach z Zachodem”. Ważne jest wspomnienie o przeprosinach w Jedwabnem, gdzie A. Kwaśniewski „w 2001 roku przeprosił w imieniu Polaków za zbrodnie [Polaków] popełnione podczas Holokaustu; przeprosiny te odegrały kluczową rolę w odbudowaniu stosunków Polski ze światową społecznościa żydowską.” Wspomina się też o tym, że „Aleksander Kwaśniewskie był ostatnio wymieniany jako poważny kandydat na następnego Sekretarza Generalnego ONZ.”


KOMENTARZ BIBUŁY:

Źenujące i kompromitujące! Kogo kompromitujące? Oczywiście Georgetown University i samych Jezuitów! Prestiżowy uniwersytet z unikalną Szkołą Służby Zagranicznej imienia Edmunda A. Walsha, już dawno straciły swoją wielkę reputację, wykonując – jak wszystkie uniwerystety amerykańskie, a szczególnie te katolickie – gwałtowny zwrot na lewo. Biedny ojciec Walsh, wspaniały Jezuita, pierwszy Dziekan szkoły, człowiek, który dzielnie przedzierał się i umykał bolszewikom w Rosji Sowieckiej, z pewnością przewraca się po raz kolejny w grobie. A Jezuici – ta kiedyś perełka ewangelizacji, najbardziej bojowi „żołnierze Kościoła” – dziś stoją na pierwszym miejscu, lecz tym razem destrukcji Kościoła.

Podczas inauguracji roku akademickiego 2000, na której miałem możliwość uczestniczyć, słuchałem przemówienia. Słuchając przemówienia do wielkiej widowni, do kilku tysięcy zgromadzonych studentów i ich rodzin, studentów rozpoczynających naukę w szkole i tych ją kończących, do rodziców spodziewających się wielkich osiągnięć i autentycznej edukacji – nie usłyszałem ani razu imienia Chrystus, a słowo „katolicki” padło tylko raz w kontekście historii uczelni. Za to, jak przystało na współczesne „katolickie” szkoły, roiło się od różnych mantr o konieczności „dbania o Matkę-Ziemię” i inne frezesy ze słownika nowomowy New Age’oskiej. No i oczywiście – jakżeby inaczej – na „katolickim” Georgetown uroczystość tę prowadził pastor protestancki.

Teraz, do grona wykładowców, w absolutnej większości lewicowców, dołącza swój: „mąż stanu” omc-mgr Kwaśniewski-Stolzman. Śmieszne. Po prostu śmieszne. Może poprowadzi wykłady z korupcji? Specjalizacja: pranie brudnych pieniędzy.

Najważniejsze w tym całym zdarzeniu jest jednak zdanie sobie jasno sprawy, iż decyzja ta jest wyraźną wskazówką i praktyczną trampoliną do jakiejś ważnej funkcji w rządzie globalnym, być może nawet funkcji Sekretarza Generalnego ONZ. Trzeba bowiem pamiętać, że na początku lat 80-tych wykładowcą na Georgetown University był b. Sekretarz Generalny Kurt Waldheim (jeszcze zanim odkryto jego związki z SA, po czym wszelkie wzmianki skrzętnie usunięto z uniwersyteckich folderów; również na próżno szukać o nim informacji na dzisiejszej stronie internetowej).

Tamten był nazistą, teraz zanosi się na to, że w drodze do globalizmu przewodniczył będzie komunista. Co za różnica: z jednego ideowego źródła pochodzą. I do jednego celu prowadzą.

Lech Maziakowski

Waszyngton


Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Skip to content