„Katyń” Wajdy do poprawki – Michał Pluta

Aktualizacja: 2009-09-13 7:19 pm

Parę dni temu miało miejsce „wielkie wydarzenie”: premiera telewizyjna filmu „Katyń” w reżyserii Andrzeja Wajdy. Wcześniej ten film nadała telewizja czeska i to pewnie bez zbędnych histerii. W swoim czasie gdy pojawiła się informacja o nominowaniu tego dzieła do Oskara w mediach na wyścigi piali z zachwytu nad tym dziełem politycy i różni znający się na wszystkim mądrale. Ku żalowi twórców, Oskara dostał ktoś inny. Czy rzeczywiście film jest godzien nagród?

Z filmu Wajdy dowiadujemy się, że już w dniu 17 września Wojsko Polskie stacjonujące we wschodniej części państwa znalazło się w niewoli. To ciekawe, w jaki sposób w ciągu kilkunastu godzin od wkroczenia na Kresy Sowietów wszyscy stacjonujący tam żołnierze polscy stali się jeńcami. Nie ma nawet wzmianki o walkach z Armią Czerwoną. Trudności z nagraniem sceny czy też prawda nie pasowała Wajdzie do jego wizji przeszłości?

Ukazane w filmie zachowanie Andrzeja, zawodowego oficera, jest idiotyczne. Po tym, jak pojmali go Sowieci uważa za swój obowiązek pozostanie w niewoli. Dlaczego? Ponieważ wiąże go przysięga wojskowa! Pierwszy raz słyszę, aby przysięga składana w Wojsku Polskim zabraniała uciekać oficerom z niewoli! Scena ta rażąco odstaje od rzeczywistości. Polacy mieli świadomość, że oficerowie, którzy trafią w sowieckie łapy będą narażeni na represje i często starali się ukrywać swoje stopnie.

Niemcy przedstawieni są jako ci, którzy nagłośnili prawdę o zbrodni w Katyniu. Nie dziwi mnie więc, że podobno Niemcom podobał się film Wajdy. Ukazuje przecież zbrodnie Sowietów, a więc nie tylko Niemcy byli zbrodniarzami. Ale czy we wspólnej europejskiej historii jest jeszcze miejsce na informacje o ludobójstwie dokonanym przez Niemców w czasie II wojny światowej? Zapewne nie, skoro śmierć w obozie koncentracyjnym jednego z profesorów Uniwersytetu Jagiellońskiego, zostaje skwitowana jedynie informacją o zgonie z powodu zaniedbania leczenia chorego serca, co pewnie przeciętnemu widzowi na Zachodzie powie mniej więcej tyle, że dziadunio gdzieś sobie umarł z powodów naturalnych.

Wajda powtórzył motyw propagandy komunistów, przedstawiających ewakuację do Rumunii polskich władz i dowództwa wojskowego jako haniebną ucieczkę. Historycy dawno to wykpili. Ewakuacja miała swoje polityczne i militarne uzasadnienie, ale oczywiście komuniści woleliby widzieć władze państwa i całe Wojsko Polskie w niemieckiej niewoli. Bez ewakuacji nie byłoby rządu polskiego na emigracji uznawanego przez państwa sojusznicze, trudniej byłoby utworzyć Polskie Siły Zbrojne na Zachodzie, a Stalin łatwiej mógłby przejąć władzę nad Polską. To wypada wiedzieć uczniowi szkoły podstawowej.

W filmie pojawia się dobry Rosjanin – kapitan Armii Czerwonej. Aby uchronić Annę – żonę Andrzeja, przed represjami władz swojego państwa, proponuje jej małżeństwo. Później ukrywa ją przed NKWD. W to trudno uwierzyć. Raczej uważałby za swój obowiązek donieść odpowiednim organom na żonę polskiego oficera. Sceny te sugerują, że „źli” byli tylko enkawudyści, analogicznie jak po stronie niemieckie „źli” byli tylko naziści. Grunt to zachować polityczną poprawność!

Najbardziej tajemniczą osobą w filmie jest Jerzy – jeden z oficerów przetrzymywanych przez Sowietów w Kozielsku, kolega Andrzeja. Jako zagadkę reżyser pozostawił sposób w jaki uniknął on losu swych towarzyszy niedoli i nie zakończył życia w lesie katyńskim. Wiadomo, że „spóźnił się do Andersa” i wstąpił do Wojska Polskiego kierowanego przez komunistów, awansował ze stopnia porucznika na majora, należał do delegacji I Korpusu, która miała uwiarygodnić „ustalenia” sowieckich „ekspertów” badających groby w Katyniu. Później, już w Polsce okupowanej przez ZSRS, gorliwie podtrzymywał twierdzenie propagandy komunistów oskarżających Niemców o wymordowanie polskich oficerów. Po co Wajdzie ta postać? Faktem jest, że w powojennej Polsce zmitologizowano żołnierzy wymordowanych w Katyniu i innych miejscach kaźni w ZSRS. Tymczasem Jerzy czapkuje Sowietom, upija się, prawda o Katyniu nic dla niego nie znaczy w końcu popełnia samobójstwo. Czyżby Wajda chciał zasugerować, że równie haniebnie postępowaliby inni oficerowie, gdyby przeżyli i mogli wrócić do kraju, że pamięć o nich, a przede wszystkim o oficerach rezerwy, jako o kwiecie inteligencji polskiej, autentycznej elicie narodu jest niesłuszna? Niech widzowie zastanowią się nad tym i ocenią.

W filmie nie ma ideowych komunistów, wszyscy są członkami PPR z rozsądku. Wiadomo, że było inaczej. Komuniści z tamtych czasów byli ideowymi wyznawcami Marksa, Lenina i Stalina, dla których prawdziwą ojczyzną był Związek Sowiecki. Widać prawda nie interesowała reżysera. Warto przytoczyć słowa dyrektorki szkoły-komunistki wypowiadane do byłego partyzanta Tadeusza, gdy ten chce podjąć dalszą edukację (cytuję z pamięci): „ten kraj trzeba podnieść z ruiny, a kto to zrobi jeśli wszyscy dacie się pozabijać”. Taka dobra komunistka. Wypada zwrócić uwagę, że antykomuniści giną w głupi sposób, prowokując władze, niemal na własną prośbę. Partyzant-Tadeusz zerwał plakat na oczach żołnierzy, a nieco później ścigany przez nich zostaje zastrzelony. Uczestniczka Powstania Warszawskiego po tym, jak chciała umieścić na cmentarzu tablicę-nagrobek swojego brata zamordowanego w Katyniu z prawdziwym rokiem jego śmierci, została aresztowana. UB-ek, przymuszony jej prowokacyjnymi wypowiedziami i ze współczuciem wzdychając, kazał ją zamknąć. Może przeżyła.

Zachowanie antykomunistów: partyzanta i uczestniczki Powstania było nieracjonalne, nie potrafili się dostosować do sytuacji, ich postępowanie przynosi bezsensowną śmierć – tak wynika z filmu. Lepiej się podporządkować i włączyć w budową Polski oczywiście w szeregach PPR. Wszak komunistka-dyrektorka mówi, coś o budowaniu w Polsce wolności tyle, ile się da. Wniosek jest jasny: wstępujący w szeregi partii komunistycznej zachowywali się racjonalnie, byli rozsądni i mieli dobre intencje, chcieli dobrze dla Polski, nie było innego wyjścia jak tylko praca dla Polski w szeregach partii komunistycznej. Ci, co chcieli inaczej, zginęli głupio. Coś mi się wydaje, że reżyser chce też usprawiedliwić tych, którzy pod czujnym okiem partii zrobili za komuny karierę, a więc też samego siebie. Rozumiem, że każdy swoją biografię łata ja tylko może, ale nie godzi się wykorzystywać do tego mordu w Katyniu.

Dwie siostry, jedna dyrektorka szkoły-członkini PPR z rozsądku, druga uczestniczka Powstania Warszawskiego, to też fikcja. Sugeruje, że społeczeństwo było rozdarte między poparciem dla „nowej rzeczywistości”, a sprzeciwem wobec komunistów. Tak nie było. Polacy stawili opór komunistom w bardzo różnorodnych formach, co opisali już historycy, np. Łukasz Kamiński. Komunistów popierała jedynie garstka degeneratów.

Co ciekawe Wajda przedstawia księży Kościoła katolickiego jako sojuszników komunistów w zwalczaniu prawdy o Katyniu. W filmie ksiądz nie zgodził się na umieszczenie w kościele tablicy z autentycznym rokiem śmierci zamordowanego oficera. Mówi (cytuję z pamięci): „nie pomyślała pani o żywych”. Prawie jak dyrektorka- komunistka, podobny ideowy program.

Nie wierzę, aby to, co wytknąłem filmowi znalazło się w nim przypadkiem. Wajda jest zbyt stary i z niejednego już wiatru wiejącego to z jednej, to z drugiej strony (to ze Wschodu to z Zachodu) korzystał, aby nie zdawać sobie sprawy z tych wszystkich rzeczy, o których napisałem. Polscy oficerowie zamordowani na Wschodzie zasługują na więcej niż ten film. Jeśli my zapomnimy o nich, to niech Bóg zapomni o nas. No tak, ale jest też kwestia co będziemy o nich pamiętali.

Michał Pluta

Tags:

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=13958 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]