Okrąglacy, czyli zdrada klerków – Izabela Brodacka Falzmann

Wielu z nas zastanawia się dlaczego politycznym graczom tak łatwo przychodzi manipulowanie społeczeństwem. Jak to możliwe, że profesorowie uniwersytetów bezwstydnie i bez cienia refleksji powtarzali brednie tworzone na użytek chwili przez politycznych propagandzistów. Na przykład rozwodzili się na temat geniuszu Stalina czy Lenina. Jak to możliwe, że poetessa która podobno zasłużyła sobie na nagrodę Nobla pisała ociekające wazeliną wierszydła sławiące tego niesławnego przecież „ojca narodów”? Jak to możliwe, że mój kolega wybitny fizyk twierdził, że Balcerowicz uratował Polskę przed losem Białorusi w chwili gdy nawet niewykwalifikowany robotnik po szkole specjalnej już rozumiał, że Balcerowicz obrabował i puścił z torbami polskie społeczeństwo?

Wbrew obiegowym opiniom Szymborska nie pisała swoich peanów na cześć Stalina pod pistoletem. Choć w tych ciężkich czasach za antypaństwowy dowcip można było zapłacić głową nikt nie kazał nikomu pisać wierszy. Nikt nie zmuszał również nikogo do produkowania (nomen omen) socrealistycznych bredni typu „Nr. 16 produkuje” Jan Wilczek i jego koledzy robili to dla kariery, dla pieniędzy, dla mieszkań (cudzych) szczodrze przydzielanych im przez komunę. W czasach transformacji ustrojowej wielu jej entuzjastów też z pełną świadomością uczestniczyło w rabowaniu społeczeństwa. Natomiast mój kolega, który nigdy nie był na Białorusi powielał zasłyszane w telewizji głupstwa na temat tego kraju oraz sławił Balcerowicza zupełnie bezinteresownie, z przekonania. Jego kariera ze względu na wybitne zdolności nie była niczym zagrożona. Trudno zrozumieć dlaczego człowiek tak mądry i przenikliwy w dziedzinie fizyki, doskonały naukowiec i dydaktyk prezentował w dziedzinie społeczno- politycznej bezbrzeżną naiwność graniczącą z głupotą. Dlaczego nie dostrzegał nieprawidłowości transformacji ustrojowej i zagrożeń jakie niesie ona dla społeczeństwa. Na pewno nie miał się czego bać. To nie były już czasy gdy za niewłaściwe poglądy można było zapłacić śmiercią fizyczną albo cywilną, a za właściwe być premiowanym karierą. Kolega nie potrzebował zresztą wsparcia w karierze. W dziedzinach nauk przyrodniczych selekcja jest naturalna, słabsi sami wycofują się na dostępne im pozycje i żadne protekcje nie uczynią z miernoty naukowca. Tu nie pisze się doktoratów z gry w palanta.

Jeżeli więc nie strach i nie czysty oportunizm są przyczyną podporządkowywania się przez tak zwana inteligencję głównemu nurtowi polityki to co? Dlaczego inteligencja nie podejmuje przypisywanej sobie roli elity społeczeństwa wyznaczającej społeczeństwu drogi rozwoju, a przede wszystkim poszukującej prawdy? Prawdy historycznej, prawdy społecznej, prawdy naukowej.

Mój inny wybitny kolega, autor wielu książek, nie żyjący już Wojciech Karpiński cytował w odpowiedzi na to pytanie wierszyk: „Ludzie są różne, kwadratowe i podłużne, a my nie tacy, okrąglacy”. Ten żartobliwy wierszyk jest trafną odpowiedzią. Doświadczenia życiowe oduczają większość ludzi formułowania wyrazistych poglądów. Wzajemne ścieranie się, jak w łożysku tatrzańskiego potoku, likwiduje ostre i wyróżniające się samodzielnością opinie a człowiek staje się intelektualnym otoczakiem, okrąglakiem. Wyraziste poglądy pozostawia się zapaleńcom i wariatom. Współczesny Intelektualista dłubie sobie, z większym czy mniejszym powodzeniem we własnej wąskiej dziedzinie naukowej czyli uprawia w sensie Kuhna naukę instytucjonalną (normal science) sprowadzającą się do usuwania sprzeczności z obowiązującym paradygmatem i nie czuje się powołany ani predysponowany do posiadania i prezentowania własnych poglądów społecznych, moralnych czy politycznych. Bezrefleksyjnie podporządkowując się poglądom obowiązującym, stara się utrzymać w głównym nurcie ( jak mówią złośliwi- płynie z głównym nurtem szamba).

Niektórzy nazywają współczesną cywilizację cywilizacją śmierci. Ja nazwałabym ją cywilizacją zdrady. Dwie najistotniejsze w życiu społeczeństwa grupy zawodowe zdradziły swoje powołanie, swój etos, zaprzeczyły mu. Lekarze zdradzili zasadę non nocere uczestnicząc w aborcji, eutanazji i transplantacji czyli w procedurach niosących śmierć. Nie ma sensu argumentowanie, że transplantacje ratują życie. Ratują jedno życie kosztem innego, kosztem człowieka rozbieranego żywcem na części zamienne po stwierdzeniu jego śmierci mózgowej na podstawie wątpliwej i ustanowionej na potrzeby lobby transplantologicznego definicji. Aborcja najczęściej ratuje kobietę przed niewygodą związaną z posiadaniem dziecka. Wyjątkowe są sytuacje gdy aborcja ratuje życie kobiety, najczęściej podejmuje ona decyzję o zabiciu swego dziecka w przeświadczeniu że jego życie uczyniłoby jej życie nieznośnym, a prawo poważnie traktuje ten motyw zabójstwa. Równie dobrze można byłoby zalegalizować prawo do zabijania uciążliwych sąsiadów, którzy słuchając na okrągło Zenka Martyniuka czynią nasze życie nieznośnym. Eutanazja ratuje społeczeństwo oraz krewnych przed kłopotami i kosztami opieki nad osobami starymi i chorymi, już nieproduktywnymi. Do wyjątków należy sytuacja gdy eutanazja faktycznie ratuje chorego przed cierpieniem.

Inteligencja zdradziła swój etos nakazujący mówienie prawdy, poszukiwanie prawdy, walkę o prawdę, odwagę w walce o prawdę. Inteligencja stała się stadem okrąglaków – gorliwych, bezmyślnych powielaczy obowiązujących poglądów. Zdradziwszy prawdę zaprzeczając jej istnieniu, kultywując polityczną poprawność postnowocześni intelektualiści dopuścili, że znowu zaczyna podnosić głowę hydra totalitaryzmu. Totalitaryzm zawsze rodzi się pod maską rzekomej troski. Rzekomą troskę komunistów o proletariat zastępuje obecnie rzekoma troska o dobre samopoczucie mniejszości pozwalająca karać za tak zwaną „mowę nienawiści”, oraz rzekoma troska o zdrowie społeczeństwa pozwalająca karać za inne niż odgórnie nakazane poglądy w kwestiach medycznych. Tylnymi drzwiami już wkradła się cenzura. Kroczy za nią przemoc.

A my nie tacy, okrąglacy wolimy tego nie widzieć.

Izabela Brodacka Falzmann

 

Za: NaszeBlogi.PL – Izabela Brodacka Falzmann (08-10-2022)

 


 

KOMENTARZ BIBUŁY: Trzy kwestie.

1) „Współczesny Intelektualista dłubie sobie, z większym czy mniejszym powodzeniem we własnej wąskiej dziedzinie naukowej czyli uprawia w sensie Kuhna naukę instytucjonalną (normal science) sprowadzającą się do usuwania sprzeczności z obowiązującym paradygmatem“. Z tego co rozumiemy, Thomas Kuhn twierdził, iż progres nauki odbywa się skokowo i rewolucyjnie, odwracając poprzednie „prawdy naukowe”, i że Nauka nie może się rozwijać w oparciu o obiektywne kryteria, lecz o „konsensus środowiska naukowego”. Naszym zdaniem, Kuhn błądził, choć rzeczywiście współczesny intelektualista czyni wszystko aby to co robi sprowadzało się do zatwierdzenia obowiązującego paradygmatu. Weźmy przykład szczepionek – i to wcale nie tych kowidowych, lecz wszystkich. Naukowcy tak „badają”, tak publikują, tak debatują, aby nie uczynić żadnego wyłomu w obowiązującym paradygmacie, że wszystkie szczepionki są „bezpieczne i skuteczne”. Zresztą, w innych dziedzinach, a nawet w wielu aspektach, dajmy na to, fizyki (sic!) tworzy się teorie, które mają udowadaniać wcześniejsze teorie, podczas gdy te wcześniejsze powstały aby… zaprzeczyć rzeczywistości (vide sprawa Einsteina i jego teorii względności – no, ale to obszerny temat na inne rozważania.) No, ale Kuhn twierdzi, że nie można dociekać Prawdy i badać rzeczywistości w oparciu o obiektywne postrzeganie świata, widocznie potrzeba do tego subiektywnych stymulacji, jak np. ideologicznego zaangażowania, politycznego wpływu czy też – współcześnie – grantów dawanych z nadzieją na potwierdzenie paradygmatu.

2) Druga sprawa, to transplantacja. Bylibyśmy bardzo ostrożni z tak jednoznaczną oceną, jaką wyraziła Autorka („Nie ma sensu argumentowanie, że transplantacje ratują życie. … Ratują jedno życie kosztem innego, kosztem człowieka rozbieranego żywcem…”) Otóż nie jest to takie proste i jednoznaczne, bo znamy wiele – również osobiście – wiele osób, które żyją dzięki transplantacji organu, który inna osoba dobrowolnie oddała (chodzi w tym przypadku o przeszczep nerki). Tak więc są wyjątki, a i sama reguła nie jest taka sztywna.

3) „Lekarze zdradzili zasadę non nocere uczestnicząc w aborcji, eutanazji i transplantacji” – zgoda – z zastrzeżeniem jak powyżej – ale dodalibyśmy do tej listy najgorętszy temat, czyli zdradę poprzez promowanie, a nawet przymuszenie do „szczepionek przeciwko Covid”, jak również nie oponowanie przeciwko używaniu śmiercionośnych terapii w rodzaju Remdesiviru czy podłączania do respiratorów. Tak, lekarze zdradzili przysięgę, którą składali i jako grupa stracili zaufanie.

 


 

Skip to content