Ukrainofile, idi na ch…! – Katarzyna TS

W nocy z soboty na niedzielę (12/13.03.2022) Maciej Świrski, prezes Fundacji Reduta Dobrego Imienia, zamieścił na Twitterze następujący wpis: Ukraińcy mają teraz swoje Powstanie Warszawskie. Tylko z tą różnicą, że mają większe szanse.

 

Jako Polka poczułam się, jakbym dostała w twarz. Przywoływanie Powstania Warszawskiego do wspierania Ukrainy w wojnie z Rosją jest nie tylko nietrafione i niewłaściwe. To jest plucie w twarz Polakom pomordowanym przez Ukraińców biorących udział w pacyfikacji tego powstania. Czy Maciej Świrski nie wie, że Ukraińcy nie tylko brali udział w walkach z oddziałami powstańczymi, ale również popełniali zbrodnie na ludności cywilnej? Świrski nie może tego nie wiedzieć. Przecież z wykształcenia jest historykiem. A jednak zamieszcza wpis, którym de facto bezcześci pamięć Polaków pomordowanych przez Ukraińców. Czemu to ma służyć?

Zapewne Świrski i jemu podobni uważają, że w obliczu rosyjskiego ataku na Ukrainę należy zapomnieć o ukraińskich zbrodniach na Polakach i okazać ukraińskim „braciom i siostrom” nie tylko bezwarunkowe wsparcie, ale wręcz bezkrytyczne uwielbienie. A ten, kto tego uwielbienia nie okazuje, to oczywiście „ruska onuca”. Ten, kto mówi, że nie wolno zapomnieć o Rzezi Wołyńskiej i nie wolno akceptować kwitnącego na Ukrainie kultu Bandery i UPA, to również „ruska onuca”. Ponieważ Rosjanie zaatakowali Ukrainę, to Polacy mają natychmiast wybaczyć ukraińskie zbrodnie, chociaż Ukraińcy nie tylko o żadne przebaczenie nie proszą, ale wręcz negują fakt ukraińskiego ludobójstwa na Polakach. Świrski i jemu podobni wydają się nie rozumieć, że ich ukrainofilska postawa staje się pożywką dla antypolonizmu wyrażającego się w szkalowaniu i piętnowaniu osób domagających się pamięci o polskich ofiarach.

Stało się coś bardzo groźnego: oto szef Reduty Dobrego Imienia ubliża Polakom według tego samego klucza, jak robi to Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych. Założyciel OMZRiK Rafał Gaweł zaleca, żeby osobom wspominającym o Wołyniu i UPA, odpowiadać „wypierdalaj”.

 

 

I tak właśnie czyni Świrski. Oczywiście jest zbyt kulturalny, żeby użyć zalecanego przez Gawła bluzgu, więc pisze, żeby „udać się tam gdzie russkij wojennyj korabl”. Czyli gdzie? Czyli „na chuj”. Szef Reduty Dobrego Imienia zaleca Polakowi piszącemu o niedopuszczalnej gloryfikacji banderyzmu, żeby wypierdalał.

 

 

Na co liczy Świrski i inni ukrainofile, którzy z wypiekami na twarzy słuchają, jak prezydent Zełenski mówi o Polakach „bracia i siostry”? Z wpisów zamieszczanych w mediach społecznościowych wynika, że ich koncepcja jest taka: teraz nie wolno przypominać o ukraińskich zbrodniach, bo Ukraińcy walczą z Rosjanami, a do dyskusji o trudnej przeszłości polsko-ukraińskiej wrócimy po wojnie i wtedy Ukraińcy, oczarowani polską pomocą, rzucą nam się w ramiona z płaczem i prośbą o przebaczenie.

Naiwność takich założeń jest porażająca. Do tej pory Ukraińcy negowali ludobójstwo na Polakach i stawiali pomniki zbrodniarzom, którzy to ludobójstwo zaplanowali i przeprowadzili. Dlaczego „po wojnie” miałoby się to zmienić? Przecież Ukraińcy już zbudowali mit założycielski swojego państwa na kulcie takich „bohaterów” jak dowódca UPA Roman Szuchewycz („Taras Czuprynka”), który ponosi bezpośrednią odpowiedzialność za zaakceptowanie Rzezi Wołyńskiej jako taktyki UPA przeciwko Polakom i przeprowadzenie ludobójczej czystki etnicznej w Małopolsce Wschodniej. Kolejnym „bohaterem” narodowym Ukrainy jest Dmytro Kłaczkiwski („Kłym Sawur”), pułkownik UPA, jeden z inicjatorów i główny kierujący Rzezią Wołyńską. A ukraińskie dzieci śpiewają piosenki ku czci Stepana Bandery, współtwórcy Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, która postulowała „wygnanie Lachów za San” i realizowała ten postulat mordując ponad 100 tysięcy Polaków.

Taka jest baza, na której współczesna Ukraina zbudowała swoją tożsamość. Czy rosyjska inwazja coś tu zmieni? Wprost przeciwnie. Ukraińcom zależy na tym, żeby o zbrodniach ich bohaterów nikt nie śmiał słowa powiedzieć. Czy ktoś naprawdę sądzi, że „po wojnie” Ukraińcom będzie zależało na tym, aby przyznać się do zbrodniczych działań swoich „herojów”? Musieliby upaść na głowę, żeby to zrobić. Tym bardziej, że w obecnej wojnie przedstawiani są jako dobro walczące ze złem. Czy dobro może być skażone zbrodnią? Nigdy! Dobro może być tylko dobre. I może okazać się, że „po wojnie” Ukraińcy będą stosować dokładnie tę samą taktykę, jaką obecnie stosują Świrski i OMZRiK. Zamiast dyskusji o trudnej przeszłości, Polacy usłyszą „idi na chuj”.

W piątek (11.03.2022) prezydent Ukrainy Wołodymir Zełenski wygłosił w polskim Sejmie przemówienie transmitowane on-line. – Sąsiad przyniósł na naszą ziemię biedę i wojnę. Gdy jest ktoś, kto bije jak bydlę, trzeba mieć kogoś, na kogo można liczyć i wyciągnie pomocną dłoń. Rano 24 lutego nie miałem wątpliwości, kto będzie taką osobą, kto powie mi: bracie, nie będziesz sam. I tak się stało. Jestem za to wdzięczny. Polscy bracia i siostry są z nami. Już pierwszego dnia wojny było jasne, że między Ukraińcami i Polakami nie ma granic, jakichkolwiek: fizycznych, historycznych, osobistych, ludzkich – powiedział Zełenski.

Zauważyliście? Nie ma granic historycznych pomiędzy Polską i Ukrainą! To jak wobec tego chcecie powrócić do dialogu o „trudnej przeszłości”? Zełenski powiedział jasno i wyraźnie, że nic już nie dzieli Polaków i Ukraińców. Nic! Ani Rzeź Wołyńska, ani ukraińskie zbrodnie podczas Powstania Warszawskiego. Bracia i siostry mogą się tylko kochać. O rozliczeniach „trudnej przeszłości” powinni zapomnieć.

Zełenski zamachał też polskiemu rządowi Smoleńskiem. – Pamiętamy straszną tragedię w Smoleńsku w 2010 roku. Pamiętamy, jak były badane okoliczności tej katastrofy. Wiemy, co to oznaczało dla was i co oznaczało milczenie tych, którzy to wszystko dokładnie wiedzieli, ale cały czas oglądali się na naszego sąsiada – powiedział.

Następnie prezydent Ukrainy roztoczył wizję wspólnej potęgi na Wschodzie. – Walczymy razem, bo mamy siły. Razem jest nas 90 mln. Razem możemy wszystko. Jest to historyczna misja Polski i Ukrainy, być liderami, być razem, wyciągnąć Europę z przepaści i zagrożenia. Jesteśmy bliscy sobie, jesteśmy sąsiadami. Powinniśmy także z Białorusinami być braćmi i osiągniemy to – oświadczył.

Ukrainofilom nie trzeba było dwa razy powtarzać. Oczami duszy już zobaczyli powrót Rzeczypospolitej Obojga Narodów. A może i Trojga Narodów. Antoni Macierewicz oświadczył, że „prezydent Zełenski ujawnił prawdę o zbrodni smoleńskiej wskazując, że ukrywano ją bojąc się Rosjan”. – To przemówienie otwiera nowy etap historii Ukrainy i Polski – stwierdził.

Po raz kolejny ostrzegam: Ukraina chce wciągnąć Polskę do wojny z Rosją, żeby w tej sposób NATO stało się stroną konfliktu. Polską racją staniu jest nie dać się wciągnąć w tę wojnę. Nawet gdyby Zełenski od rana do nocy opowiadał o „braciach i siostrach”, nie wolno dać się na to złapać. Polscy ukrainofile mają klapki na oczach, ale Polacy dbający o Polskę muszą przeciwstawiać się temu szantażowi emocjonalnemu. Nie wyrywajmy się, żeby umierać za Kijów. Tym bardziej, że Zachód nie będzie umierał za Warszawę. A ukrainofilom, którzy gotowi są poświęcić Polskę dla ukraińskich „braci i sióstr”, odpowiedzmy: Idi na chuj! Przecież to ich ulubione zawołanie i koronny argument w dyskusji. Może zrozumieją?

Katarzyna Treter-Sierpińska

Jeśli podobają się Państwu moje felietony i chcielibyście wesprzeć moją działalność publicystyczną, możecie to zrobić dokonując przelewu na poniższe konto PayPal. Będzie to dla mnie nie tylko wsparcie w wymiarze finansowym, ale również sygnał, że to, co robię, jest dla Państwa ważne i godne uwagi. Z góry dziękuję. Katarzyna Treter-Sierpińska https://www.paypal.me/katarzynats

 

Za: wPrawo.pl (marzec 14, 2022) | https://wprawo.pl/katarzyna-ts-ukrainofile-idi-na-ch/

Skip to content