Do Muzeum Holokaustu w Waszyngtonie wchodzi się jak na lotnisko. Przy wejściu trzeba wyjąć wszystko z kieszeni, zdjąć pasek od spodni i marynarkę, a następnie, pod okiem barczystego, murzyńskiego policjanta, przejść przez bramkę wykrywającą metale i Bóg wie, co jeszcze.
![]()
Ja przechodzę od razu, ale towarzyszący mi pan Jacek ma jakieś problemy i musi do bramki podchodzić kilkakrotnie. Czekając na niego mówię głośno po polsku, że „trzeba uważać”, na co Murzyn odpowiada „o, yes”, jakby zrozumiał. Diabli wiedzą, może i rozumie? W takim razie trzeba uważać tym bardziej.
![]()
Ekspozycja rozpoczyna się od przedstawienia narodzin antysemityzmu w Niemczech. Niby prawda, ale jakaś taka nie cała. Bo wynika z niej, że niechęć do Żydów narodziła się tam bez żadnej widocznej przyczyny, jako swego rodzaju masowa psychoza, rodzaj schizofrenii nie tyle może bezobjawowej, co samoistnej. Mamy zatem do wyboru dwie możliwości; albo jest to wyjątek od zasady przyczynowości, albo ekspozycja przedstawia sprawę tendencyjnie.
![]()
Przejście do następnej sali wyjaśnia tę wątpliwość. Fotografia na ścianie przedstawia scenę palenia książek na niemieckich uniwersytetach, a pod nią leży stosik książek, jakie były wtedy palone. Widać dzieła Karola Marksa, Włodzimierza Lenina i Lwa Trockiego – a więc jednego teoretyka i dwóch praktyków już realizowanego wtedy ludobójstwa, wobec którego to hitlerowskie, aczkolwiek też godne uwagi, nie wytrzymuje przecież konkurencji.
![]()
Najwidoczniej jednak autorzy ekspozycji, zapatrzeni we własne pępki, tego słonia w menażerii nie zauważają. Czy to wytłumaczyć? Znowu mamy dwie możliwości; albo są mało spostrzegawczy, albo wspólnego mianownika między Trockim i Himmlerem nie pozwala im zauważyć narodowy lub rasowy szowinizm.
![]()
I znowu wątpliwość ta wyjaśnia się w sali przedstawiającej początek drugiej wojny światowej. Ani słowa o 17 września, kiedy to na Polskę, zaatakowaną z jednej strony przez Rzeszę Niemiecką, z drugiej strony napadł miłujący pokój Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich.
![]()
Nietrudno domyślić się przyczyn tej powściągliwości; gdyby wyeksponowano również napaść sowiecką, trzeba by jakoś ustosunkować się do poczynań społeczności żydowskiej na terenach okupowanych przez Sowiety i roli, jaką odegrali jej liczni przedstawiciele zarówno w okupacyjnym aparacie terroru, jak i w deportacjach ludności polskiej w roku 1940 i 1941. Wprowadzałoby to do dominującej nad całą ekspozycją tezy, że niechęć do Żydów nie miała żadnej racjonalnej przyczyny, dysonans poznawczy. Że jakieś przyczyny jednak były.
![]()
W takiej sytuacji trudniej byłoby też przekonać zwiedzających, że ratowanie Żydów z opresji należało do podstawowych obowiązków ludności tubylczej na terenach okupowanych przez Niemcy. Dlaczego? Tego dokładnie nie wiadomo, więc autorzy ekspozycji w waszyngtońskim Muzeum chyba uważają, że jest to zrozumiałe samo przez się.
![]()
Nietrudno się domyślić, że ekspozycja w waszyngtońskim Muzeum nie tyle ma na celu ukazanie prawdy o masakrze Żydów europejskich podczas drugiej wojny światowej, co wywołanie, zwłaszcza u słabo poinformowanego widza amerykańskiego wrażenia, jakoby masakra ta była wydarzeniem bez precedensu w historii świata, a Żydzi – bezwinnymi ofiarami zbiorowego szaleństwa.
![]()
Takie przesłanie przynosi kilka skutków całkiem praktycznych. Po pierwsze – utrwala przekonanie, że wszelka krytyka Żydów, a zwłaszcza niechęć, niebezpiecznie graniczy ze zbrodniczym szaleństwem. Sprzyja to postawieniu znaku równości miedzy antysyjonizmem, czyli krytyką polityki Izraela, a antysemityzmem, co w Stanach Zjednoczonych już się chyba dokonało. Po drugie – sprzyja uznaniu każdej krytyki Żydów za „antysemityzm”, z którym trzeba „walczyć” w imię zablokowania recydywy zbrodni. Po trzecie wreszcie – sprzyja wzmocnieniu fundamentów tzw. religii holokaustu.
![]()
W XX wieku na narody pozostające w kręgu cywilizacji zachodniej zaczął coraz silniej oddziaływać sekularyzm, czyli zeświecczenie. Jego skutkiem jest wypieranie religii z terenu publicznego. Sekularyzm, chociaż niebezpieczny dla każdego narodu, wydaje się szczególnie groźny dla narodu żydowskiego, którego większość żyje rozproszona wśród innych narodów.
![]()
Dotychczas fundamentem żydowskiej tożsamości była religia. Tymczasem sekularyzm uderza we wszystkie religie, również w religię żydowską, ufundowaną na traumatycznym wydarzeniu sprzed tysięcy lat, jakim było wyjście z Egiptu. Czy rzeczywiście Morze Czerwone rozstąpiło się, a świetlisty obłok prowadził cały pochód – coraz więcej ludzi waha się, czy powinni w to wierzyć, czy nie. Ale po cóż odwoływać się do tamtych opowieści, kiedy tuż pod ręka jest traumatyczne wydarzenie w postaci masakry Żydów europejskich?
![]()
Ono może stać się nowym fundamentem żydowskiej tożsamości, w dodatku odpornym na nacisk sekularyzmu, wszelako pod warunkiem, że – po pierwsze – sami Żydzi uznają tzw. holokaust za wydarzenie bez precedensu, a po drugie – co jest jeszcze ważniejsze – że zostanie on uznany za wydarzenie bez precedensu w powszechnej historii również przez resztę świata.
![]()
W tym celu trzeba jednak tę resztę odpowiednio wyedukować, a raczej, z uwagi na metody tej edukacji – wytresować. Używam tego określenia, bo ekspozycja waszyngtońskiego muzeum jest nastawiona na oddziaływanie na emocje. I temu, jak sądzę, służą przede wszystkim muzea holokaustu, zarówno to w Waszyngtonie, to w Nowym Jorku i innych miastach amerykańskich. No a warszawskie – chyba też?
![]()
„Żydowscy komuniści (chodzi o Romkowskiego, Mietkowskiego, Alstera, Andrzejewskiego, Bermana, Minca, Spychalskiego, Zambrowskiego, Różańskiego, Brystygierową, Światłę, Rubinsteina i innych – SM) byli prawdziwymi idealistami i pragnęli zbudować niepodległą, socjalistyczną Polskę, która byłaby ojczyzną dla Polaków i Żydów” – czytamy w opracowaniu poświęconym historii lat 40–tych na stronie internetowej „Izrael – serwis poświęcony Izraelowi i narodowi żydowskiemu” (izrael.badacz.org).
![]()
Jak wiadomo, ten eksperyment pod kierownictwem „prawdziwych idealistów”, tysiące Polaków przypłaciło życiem, często po ciężkich torturach, setki tysięcy – więzieniem, miliony – konfiskatą własności i wegetacją na marginesie życia.
![]()
Wygląda jednak na to, że wszystko przed nami i że następna generacja „idealistów” już się szykuje do budowania nam kolejnej edycji „socjalistycznej Polski”. 13 grudnia, który chyba już na dobre utrwali się w naszej zbiorowej pamięci jako święto naszych okupantów, „Polska” podpisze Traktat Reformujący Unię Europejską.
![]()
Czy w tej sytuacji warto ekscytować się wygraną Towarzystwa Przyjaźni Polsko–Niemieckiej, ewentualnie Towarzystwa Przyjaźni Polsko–Izraelskiej?
Stanisław Michalkiewicz
Komentarz · tygodnik „Najwyższy Czas!” · 2007-10-26 | www.michalkiewicz.pl
Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Najwyższy Czas!”.