Co mówią lekarze wyklęci? – Jerzy Karwelis

No i mamy aferę. To znaczy my mamy, ale Państwo nie mają. Bo nic o tym nie wiecie. Albo prawie nic. Otóż przed Międzynarodowym Trybunałem Karnym w Hadze wszczęto kilka procesów związanych z oskarżeniem państw o ludobójcze praktyki związane z kowidem. Jeden z wniosków o ściganie dotyczy Wielkiej Brytanii i tamtejszych praktyk wobec ludzi starszych z domów opieki i szpitali, których miano doprowadzać w sposób celowy do śmierci. Ale co najważniejsze, zeznania złożył autorytet medyczny Luc Montagnier, noblista, znany wirusolog, odkrywca wirusa HIV. Otóż oświadczył on w trakcie zaprzysiężonego zeznania przed Trybunałem, że masowe szczepienia obecnymi preparatami nie tylko nie chronią przed transmisją wirusa, ale wręcz powodują namnażanie się coraz to nowych wariantów, których bez masowych szczepień by nie było. Noblista wezwał do natychmiastowego zakończenia akcji szczepiennej na tę skalę, gdyż jej skutki mogą być opłakane.

To samo twierdzi doktor Robert Malone, kolejny medyk, który także ostrzegał przed szczepionką. Fakt, że jest wynalazcą technologii mRNA, na której stoją obecna diagnostyka wirusa i technologie przyjęte w szczepionkach nie powstrzymuje jego krytyków, i to mimo tego, że sam jej twórca się od takiego zastosowania swego wynalazku często odżegnuje. W zamian za nieprawilność dołączył więc do grona lekarzy wyklętych i został zbanowany na Wikipedii. On także wzywa do natychmiastowego zaprzestania szczepień.

Najwięcej o szczegółach tej sytuacji możemy się dowiedzieć z artykułów doktora Geerta Vanden Bossche. Tu od razu pojawia się chór wujów wyśmiewający tezy doktora, bo ten jest… weterynarzem. Tak? To popatrzmy kim jest doktor Bossche, tak, by na starcie, zanim poznamy fakty, nie móc nabrać się na dyskredytowanie jego wypowiedzi. To doktor nauk weterynaryjnych, doktor wirusologii oraz wakcynolog; człowiek z potężnym doświadczeniem w ludzkiej wakcynologii; był szefem najważniejszych programów szczepiennych dla największych gigantów; był wiodącym ekspertem GAVI oraz Bill i Melinda Gates Foundation; GAVI mianowało go szefem programu wakcynologicznego na Ebolę; był szefem dużych projektów szczepionkowych m.in. dla GSK Biologicals, Novartis Vaccines, Solvay Biologicals; Jego rozumienie wakcynologii i procesów naturalnej selekcji, ewolucji patogenów i zapobiegania wakcynologicznym katastrofom stoi na najwyższym poziomie. A więc raczej wie o czym mówi. Całość jego wypowiedzi jest pod linkiem, dużo tam skomplikowanych dla laika szczegółów, ale w skrócie obraz jest przerażający.

Doktor wskazuje kraje, w których – po szerokiej akcji szczepiennej – występuje wzrost zachorowań nie tylko na wirusa i jego odmiany, ale także na inne choroby. Masowa akcja szczepienna ma wywoływać presję selekcyjną, która powoduje, że wirus „szuka ucieczki” w inne warianty, niż te, na które jest szczepionka. Najgorsze jest w tym, że zaszczepieni mają dużo większe miano wirusa niż niezaszczepieni, w dodatku, w przypadku bezobjawowych stanów, nie wiedzą, że roznoszą, a więc – w dodatku pewni w szczelność zaszczepień – nie zachowują podstawowych reguł distancingu. Są więc superroznosicielami. To znaczy takimi, którzy nie tylko zakażają innych, ale przenoszą coraz to bardziej zjadliwe mutacje wirusa.

Szczepionka ma tłumić działanie receptorów TLR4 i TLR7/8, których dezaktywacja powoduje brak rozpoznania w ciele różnych innych zagrożeń i nie włączania systemu immunologicznego w przypadku infekcji. W związku z tym, poddany terapii szczepionkowej może zapadać na nowe schorzenia: różne typy reakcji alergicznych, autoimmunologicznych, aktywowania nowotworów w remisji.

Doktor wskazuje na proste porównanie – sprzed szczepionki i po niej. W 2020 roku mieliśmy bardzo mało wariantów, wraz z rozpoczęciem akcji szczepiennej wirus walczy mutując, co powoduje wysyp jego wersji. Przypomnę, że jeszcze niedawno liczyliśmy i nazywaliśmy warianty greckimi literami, potem liter zabrakło a więc przeszliśmy na znaki zodiaku i gwiazdy (tu jest bez liku, więc wybór był adekwatny). Teraz już nic się nie mówi o wariantach, dlatego, że jest ich aż tyle. Wariant Delta zrobił swoje, czyli uzasadnił 4. Falę i 3. dawkę i można już dać temu spokój. (tak a propos – ktoś jeszcze pamięta stosy płonących trupów kowidowych na ulicach Delhi?)

Ja już to intuicyjnie podejrzewałem. Że taka nieprzetestowana (a właściwie testowana w całej światowej populacji) „szczepionka” o genetycznym podłożu, to prosta droga do nieobliczalnych konsekwencji. W dodatku rozłożonych w czasie daleko poza granice NOP do zgłaszania. Niepożądane Odczyny Poszczepienne zdają się być tylko pianą na obecnie rosnącej fali wysypu nowych schorzeń, nie powiązanych z kowidem. No, bo kto połączy fakt zaszczepienia z nagłą ekspansją rakową? Skoro od dawna ćwiczymy zabawę w akuku: Jak umarłeś na raka i miałeś pozytywny test, to umarłeś na kowida, a jak po szczepieniu umarłeś na raka, którego przed szczepieniem nie miałeś, to umarłeś na raka, a nie z powodu szczepionki, która była zawleczką wyciągniętą z granatu organizmu.

Będziemy mieli nie tylko srogie efekty długu zdrowotnego wynikające z ujednoimiennienia służby zdrowia, ale rozciągnięte w czasie, pozornie niezwiązane z faktem szczepienia, masowe obniżenie zdolności immunologicznych milionów (miliardów?) istnień zapadających gremialnie na różne choroby. Stąd takie wysypy dziwnych gryp i zakażeń, czy szeroki napływ zaszczepionych rakowców z ostrymi, często nieodwracalnymi stanami.

I co z tego, że autorytety przed tym przestrzegają? Nie należą przecież do mainstreamowego grona medyków, którzy łykają i powielają coraz to inne i większe absurdy oraz zaprzeczają faktom. Nauka abdykowała przed propagandą. Dziś celem nie jest zdrowie pacjenta, ale przymus permanentnego brania środków mających utrzymać go przy życiu (w panice). Jest to więc spełnienie snu nie naukowego, ale marzeń Big Farmy o globalnym stanie ludzkości polegającym na ciągłym braniu leków, nawet jak nie jesteśmy chorzy. I w dodatku takich, które wcale nie zapewniają wyzdrowienia chorym i nie chronią przed zakażeniem. Mamy więc perpetuum mobile.

I o tym mówią lekarze wyklęci. A czy świadome takie praktyki to już ludobójstwo, to niech rozsądzi Trybunał w Hadze. Jeśli się w ogóle za to porządnie zabierze.

Jerzy Karwelis

Wszystkie wpisy na moim blogu „Dziennik zarazy”.      

Za: Dziennik zarazy (22 października)

 


 

KOMENTARZ BIBUŁY: Skłaniamy się do teorii, że wirusa SARS-CoV-2 po prostu N-I-E   M-A, zaś wiele zjawisk występujących pod mianem „COVID-19” można bardzo dobrze – i naukowo! – wytłumaczyć na inne sposoby.

Oczywiście nie wiemy do tej pory, i nikt – poza samymi sprawcami – nie wie czy przyczyną pierwszych tajemniczych zgonów (w płn Włoszech, w Iranie i w Nowym Jorku, bo tylko te trzy miejsca były na początku dotknięte dziwnymi zjawiskami) był „wirus” czy raczej rodzaj jakiegoś innego patogenu w formie, dajmy na to białka kolczastego, jako rodzaj broni biologicznej. Po tych początkowych punktowych wydarzeniach (dlaczego właśnie Iran – powinno skłaniać do myślenia nad źródłem akcji wojskowej…), potem rozkręcono propagandę, włączono w to fałszywe testy PCR i mieliśmy medialnie stworzoną „pandemię”, z ogólną śmiertelnością… mniejszą niż w poprzednich latach.

Poza tym, pana dr. Bossche z jego teoriami o mutacjach wirusów należy traktować ostrożnie, bo to nie kolejne greckie wersje wirusów zabijają ludzi, lecz powikłania szczepionkowe. Swoją drogą, może ktoś z tych naukowców szafujących i straszących mutacjami pokaże choć jeden wyizolowany wirus, choć jedną jego mutację… Tak więc dr. Bossche ma pełną rację apelując o zaprzestanie wyszczepiania, lecz wychodzi z zupełnie innego – i błędnego – założenia. (Skąd on nazbierał tą „masę wariantów” wirusowych? Czy wyizolował choć jeden? Zresztą, mówiąc o „koronawirusie” należałoby zastanowić się nad całą teorią istnienia wirusów, zaczynając od jednego z największych oszustów w historii nauki – Ludwika Pasteura.)

Natomiast to co obserwuje się obecnie, a dokładnie od początku tego roku, to już efekt groźnych, toksycznych, niebezpiecznych i ludobójczych preparatów zwanych „szczepionkami”.

Sam „wirus” prawdopodobnie nie istnieje – nic nie wskazuje na jego istnienie i nikt na świecie go nie widział, poza komputerowymi wizjami. Sama „pandemia” to też twór medialny. Natomiast ludobójcze „szczepionki” i ich skutki uboczne, te notowane jako NOP-y (czyli do 30 dni po wstrzyknięciu preparatu), i te długofalowe, z nieobliczalnymi skutkami – to już jak najbardziej realna rzecz.

Ze smutkiem należy stwierdzić, że każdy organizm zaszczepiony tymi preparatami jest tykającą bombą, która pokaże swoją moc w ten czy w inny sposób.  A skutki te nie będą efektami „mutacji wirusów”.

 


 

Skip to content