Koniec zwrotu ziemi na Wileńszczyźnie?

Aktualizacja: 2009-08-17 12:12 pm

Na Litwie zwolniono wszystkich pracowników starostw i urzędów gmin zajmujących się reprywatyzacją

Na co najmniej rok zostanie wstrzymany proces zwrotu ziemi w Wilnie i jego najbliższej okolicy, o którą ubiegają się mieszkańcy tych terenów. Głównie Polacy. Powód? Władze litewskie drastycznie obcięły środki na administrację z powodu kryzysu gospodarczego. Ponadto likwidują powiaty, które do tej pory zajmowały się tzw. reformą rolną. Na razie nie jest pewne, kto ją dokończy ani kiedy.

– Władze powiatowe rzeczywiście nie otrzymały dofinansowania z Ministerstwa Finansów, dlatego zostali zwolnieni wszyscy pracownicy starostw i urzędów gmin zajmujący się sprawą zwrotu ziemi – potwierdza mer rejonu wileńskiego Maria Rekść.
Przedstawiciele władz powiatowych przekonują jednak, że mimo kłopotów reforma będzie kontynuowana. – Budżet państwowy zakładał wyasygnowanie 65 mln litów na finansowanie reformy rolnej w kraju. W rzeczywistości sięgnęło ono poziomu tylko 19 milionów. Przed kilkoma dniami spotkałem się z wiceministrem rolnictwa w celu wyjaśnienia potrzeby całkowitego finansowania reformy rolnej w rejonie wileńskim, gdzie zwrócono najmniej ziemi. Moje argumenty spotkały się ze zrozumieniem, więc mam nadzieję, że tempo reformy rolnej w rejonie wileńskim nie spadnie – powiedział nam naczelnik administracji powiatu wileńskiego Jonas Vasiliauskas.
Skąd całe zamieszanie? Jak tłumaczy mer rejonu wileńskiego, to efekt przyjętej przez litewskie władze ustawy, której skutkiem jest likwidacja powiatów.
Tadeusz Andrzejewski, doradca byłego premiera Gedyminasa Kirkilasa ds. mniejszości narodowych, zauważa zaś, że wstrzymanie procesu zwrotu ziemi wynika także z kryzysu gospodarczego, który Litwa poważnie odczuła. – Drastyczny spadek produktu krajowego brutto (o 22,4 proc. w II kwartale w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku; jest to najgorszy wynik w całej UE) sprawił, że państwo drastycznie wstrzymało finansowanie procesu zwrotu ziemi – tłumaczy Andrzejewski.
Jego zdaniem, problemem jest nie tylko likwidacja urzędów powiatowych i zwalnianie ich pracowników odpowiedzialnych m.in. za sprawę zwrotu ziemi, ale także wstrzymanie finansowania procedur z tym związanych. Chodzi przede wszystkim o pieniądze dla firm geodezyjnych, które zajmowały się fizycznie wytyczaniem działek przekazywanych nowym właścicielom. – Bez pieniędzy na pomiary i związane z tym prace te firmy po prostu niczego nie będą robić – wyjaśnia Andrzejewski.
Naczelnik administracji powiatu wileńskiego nie wiąże jednak trudności z wdrażaniem reformy rolnej z przeprowadzaną na Litwie obecnie reformą administracyjną. Według niego, reforma struktury administracyjnej nie odbija się tak znacząco na reformie rolnej jak brak pieniędzy na jej finansowanie. Już teraz mówi się o tym, że petenci będą musieli z własnej kieszeni opłacać część czynności związanych z procedurą odzyskania ziemi.
Innym problemem, nad którym głowią się władze powiatu wileńskiego, jest brak odpowiedniej ilości wolnej ziemi w Wilnie i jego okolicach, którą można byłoby zwrócić spadkobiercom. – Obecnie rozważa się możliwość zwrotu petentom brakującej ziemi w postaci lasu. Sądzę, że to mogłoby być dobre rozwiązanie – uważa Jonas Vasiliauskas.
Jakie będą skutki działań władz centralnych? – Funkcje dotychczasowych powiatów mają zostać przekazane władzom samorządowym, a częściowo do Ministerstwa Rolnictwa. Przy czym nie wiadomo jeszcze, kto po wejściu w życie ustawy – 1 lipca przyszłego roku – będzie zajmował się sprawą tzw. reformy rolnej – zaznacza Maria Rekść.
Jeśli nie znajdą się pieniądze na kontynuowanie procesu zwrotu ziemi, przynajmniej przez rok sprawa będzie stała w miejscu. – Wstrzymane zostało rozpatrywanie wniosków w sprawie zwrotu ziemi. Ludzie nie mają więc obecnie do kogo zwracać się w tej sprawie – podkreśla mer rejonu wileńskiego.
Czy to oznacza koniec zwrotu ziemi w Wilnie i jego okolicach? – Mam nadzieję, że grozi nam jedynie opóźnienie zwrotu ziemi – odpowiada Tadeusz Andrzejewski. Także Vasilauskas liczy na to, że reforma będzie kontynuowana.
Kto będzie odpowiadał za zwrot ziemi? Zdaniem polskich samorządowców, prawdopodobnie także sprawa tzw. reformy rolnej zostanie przekazana częściowo do MR, a częściowo do samorządów.
W samorządzie rejonu wileńskiego Polacy mają dość dużą reprezentację, co mogłoby świadczyć o tym, że przyspieszy on sprawę zwrotu ziemi. – Jeśli proces reprywatyzacji miałyby dokończyć samorządy, zrobiłyby to na pewno lepiej niż władze powiatowe, które nie czują się odpowiedzialne przed wyborcami, bo nie są one wyłaniane w wyniku wyborów – tłumaczy Tadeusz Andrzejewski.
Jednak tu również pojawiają się problemy, ponieważ – jak twierdzą przedstawiciele rządu w Wilnie – nie ma już czego oddawać, a więc władze samorządowe będą miały poważny problem. – Może chodzić także o przerzucenie odpowiedzialności za zwrot ziemi na samorząd w sytuacji krytycznej, gdy zostało już bardzo mało do podziału. Władze, widząc, że zabrnęły w ślepy zaułek, chcą zrzucić problem na samorząd – komentuje Tadeusz Andrzejewski.
Poprzedni socjaldemokratyczny rząd Litwy niejednokrotnie mówił o rychłym zakończeniu reformy rolnej, podobnie zresztą jak jego poprzednicy. Obiecano polskiemu rządowi, że już wkrótce na Wileńszczyźnie wszyscy spadkobiercy odzyskają swoją ojcowiznę.
Co prawda w ostatnich latach tempo reformy rolnej w rejonach zamieszkałych przez polską mniejszość się zwiększyło. W rejonie solecznickim do dziś ziemię odzyskało 95 proc. spadkobierców, w rejonie wileńskim – 75 procent. W pozostałych zaś regionach Litwy zwrócono ziemię w 98 procentach. Jednak w samym Wilnie i okolicznych miejscowościach większość spadkobierców bezskutecznie domaga się zwrotu ziemi.
Czyżby więc po blisko 20 latach prowadzenia tzw. reformy rolnej Polacy z Wilna i jego okolic sami musieli opłacić dokończenie procesu zwrotu ziemi, której otrzymają tylko resztki?

Mariusz Bober,
Andrzej Kołosowski, Wilno

Tags:

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=12823 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]