Jeszcze w Nowym Jorku dobiegły mnie skrzydlate wieści z Polski, że „wszyscy” potępiają Ligę Prawicy Rzeczypospolitej za wyemitowanie wyborczego filmiku, w którym umieszczono zdjęcia przedstawiające prezydenta Lecha Kaczyńskiego pod jerozolimską Ścianą Płaczu w jarmułce na głowie.
![]()
O ile pamiętam, pan prezydent Kaczyński rzeczywiście wystąpił tam w takim nakryciu głowy, więc nie bardzo rozumiem, o co ten klangor. Czyżby zdaniem prowincjonalnego Salonu Warszawskiego ujawnianie tego faktu stanowiło jakiś wstydliwy zakątek?
![]()
W takim razie warto by jeszcze przed wyborami uzyskać wyjaśnienie, co takiego złego zrobił pan prezydent, zakładając na głowę jarmułkę. Najwyraźniej salonięta muszą uważać to za coś złego, bo czyż w przeciwnym razie podnosiłyby ten potępieńczy klangor?
![]()
Wprawdzie już starożytni Rzymianie zauważyli, że fama crescit eundo, co się wykłada, że wieści rosną po drodze, ale chyba prawdą jest, że zarówno fejginięta, jak i salonięta wysunęły przeciwko Lidze Prawicy Rzeczypospolitej zarzut „antysemityzmu”.
![]()
Jest on zdumiewający zwłaszcza w Nowym Jorku, gdzie w dzielnicy Williamsburg Żydzi chodzą nie tylko w jarmułkach, ale również – zwłaszcza w sobotę – w okrągłych lisich czapach, czarnych jedwabnych lub wełnianych surdutach, tzw. chałatach oraz białych pończochach, zakładanych do XVIII–wiecznych culottes, czyli spodni zapinanych pod kolanami. Chodzi oczywiście o chasydów, bo jarmułki noszą chyba wszyscy.
![]()
Zawiadamiam tedy zaściankowych tubylczych światowców, że straszliwie się mylą sądząc, iż pokazanie kogoś w jarmułce na głowie jest dowodem „antysemityzmu”. Ja oczywiście wiem, że zarówno fejginięta, jak i salonięta chcą jak najlepiej, to znaczy – pragną podlizać się tym, w kim nieomylnym instynktem wyczuwają swoich nowych panów i władców, ale czy koniecznie muszą objawiać przy tym taką pacanowską nadgorliwość?
![]()
Ten rodzaj nadgorliwości może wzbudzić nieprzyjemne zaskoczenie nawet u Żydów, bo w sugestii, iż jarmułka na głowie polskiego prezydenta stanowi coś niestosownego, mogą dopatrzyć się obrazy. I co wtedy?
![]()
Wtedy każdy, kto najwięcej hałasował przy potępianiu Ligi Prawicy Rzeczypospolitej, może zostać odnotowany na liście proskrypcyjnej. Może zatem lepiej nie przesadzać z tymi oskarżeniami o „antysemityzm”, bo lepsze jest wrogiem dobrego.
![]()
Nawiasem mówiąc, w Ameryce otwartym tekstem mówi się również o partactwie prezydenta Busha w Iraku, oskarżając go o pójście na pasku syjonistycznego lobby tak zwanych „neokonserwatystów”, czyli – co zwłaszcza po francusku brzmi obelżywie – „neokonów”.
![]()
Nasi mężykowie stanu oczywiście nie ośmielają się na ten temat nawet zająknąć, wychodząc zapewne z założenia, że „co wolno wojewodzie, to nie tobie, smrodzie”, ale niezależnie od nich możemy chyba zastanowić się nad przyczynami, dla których również Polska stała się w ostatnich miesiącach obiektem tak wielkiego zainteresowania środowisk żydowskich. Objawiło się to m.in. w reaktywowaniu loży Bnai Brith, której działalność została zakazana w Polsce na podstawie dekretu prezydenta Mościckiego.
![]()
Min. Ewa Juńczyk–Ziomecka w imieniu prezydenta Kaczyńskiego wyraziła „radość” z powodu „odrodzenia się” tej organizacji, ale wiadomość o radości pana prezydenta z tego powodu nie ukazała się na stronach internetowych Kancelarii Prezydenta. Czyżby w obawie, że rozprawianie w domu wisielca o sznurze może być nietaktowne?
Stanisław Michalkiewicz
Komentarz · specjalnie dla www.michalkiewicz.pl · 2007-10-18 | www.michalkiewicz.pl