Izrael. Czy zabraknie palców?

Mam ostatnio kumulację trollujących mnie szczególarzy, co to idą moim tropem i wyszukują źdźbła w moim oku za pomocą własnych belek. Jest parę tematów sprawdzających taki trollizm, po których znikają albo zmieniają rozpaczliwie temat, czyli wciągają cię w swoje bagienko, gdzie czują się lepiej. Jednym z takich tematów jest zestaw – Izrael + trzecia szczepionka. O dziwo, jedno wynika z drugiego. I tak, jak chyba Australia została wybrana na przetestowanie wersji ZERO-Covid, czyli zamykamy się aż wirus nie zniknie (tuszę, że z kontynentu), o czym napiszę chyba osobny tekścik, tak widać, że Izrael ktoś (powiedzmy, że los) wybrał na inny test.

Otóż Izrael przechodzi bardzo dziwny okres. Dla koronasceptyków jest sztandarowym dowodem na nieskuteczność szczepień, w związku z tym info z Izraela znika jak trolle z mojego konta, bo to temat statystycznie niewygodny. Lepiej opowiadać banialuki, że wszyscy co leżą na kowida w szpitalu to niezaszczepieni, sami sobie winni , przyszli zatykacze służby zdrowia w czwartej fali. Ale ja się nad fenomenem Izraela chcę pochylić z troską i uwagą, nie z satysfakcją, że wyszło na moje (nasze?). Głównie dlatego, że jak wyjdzie, że szczepionki nie działają, ba POWODUJĄ roznoszenie się nowych mutacji (o tym podejrzeniu tego mechanizmu też napiszę osobny wpis), to świat nie wyjdzie nigdy z lockdownów i dystacingu. No, bo jeśli nie zostanie spełniona niegdysiejsza obietnica, że zaszczepieni będą mogli żyć „normalnie”, osłonięci nieprzepuszczalną tarczą (gdzie się podziali ci obiecywacze, zapisani przecież w zezwoleniach na podawanie szczepionki?) to będzie oznaczać, że szczepienia będą szły równolegle z zamykaniem i niczego nie załatwią. Ba, pogorszą, nie wiadomo dlaczego, położenie niezaszczepionych, wprowadzając kompletnie nieuzasadniony logiką i praktyką sanitaryzm.

Zacznijmy od początku – wyjątkowa zaszczepialność Izraela to mit. Wcale w tym nie przoduje.

 

Ale przy tak wysokim procencie zaszczepionych (na 9,3 miliona mieszkańców co najmniej jeden zastrzyk otrzymało 5,9 miliona) wczoraj, czyli we wtorek odnotowano 9.831 zakażeń, czyli najwięcej od 18 stycznia. Zakażeni to w 85% zaszczepieni, na oddziałach kowidowych większość to zaszczepieni, zaś wśród zgonów też przeważają. O tym się nie dyskutuje, bo to nie jest wygodne dla narracji skuteczności szczepionek.

Wystarczy spojrzeć na wykres, te górki, to głównie zaszczepieni:

Zakażenia (tu: w korelacji z maseczkowaniem):

Zgony:

Jest to pewien fenomen, choć towarzyszą mu podobne wzrosty w… Hiszpanii. Też zaszczepiona, też obostrzona i powolutku paszportująca się na okoliczność. Też wzrosty zachorowań. Opierające się fali szczepień, opierające się sezonowości grypy. Jako, że ja nie wierzę w rzetelność testów PCR z powodu ich nadmiarowej fałszywej pozytywności wynikającej z ilości sekwencji w teście, to ostatecznym weryfikatorem będą zgony. Kowidowe wśród zaszczepionych. To nam pokaże jak jest naprawdę. I tu statystyki, przynajmniej w Izraelu są również niepokojące. Umierają nawet zaszczepieni po raz trzeci.

Właśnie – trzeci strzał. Moim zdaniem w Izraelu jest trenowane wejście, a właściwie społeczna akceptacja dla trzeciego zaszczepienia. Chodzi o zbadanie czy ta nielogiczność wejdzie społecznie i propagandowo. Polega ona na tym, że przecież producenci pokazali podczas pierwszego podejścia do rejestracji aprobującym szczepionki ciałom, że mają one określone charakterystyki, cechy, szkodliwe działania oraz osiągalne efekty. I to zostało przetestowane, udowodnione i klepnięte. Teraz te papiery można wyrzucić, bo okazało się, że skuteczność szczepionek z upływem czasu spada do 30-40%. Czyli inaczej niż w zgłoszeniu. A jak tu się pomylono i to klepnięto, to skąd pewność, że nie walnięto się (i przyklepano) gdzieś indziej? Na tym polega ten brak logiki przy trzecim zaszczepieniu. I brak winnych – zgłaszających i te zgłoszenie akceptujących.

Wymówką do tego jest inny wariant wirusa, i zapewnienie (takie jak na początku?), że trzeci strzał to już na pewno zadziała. A jak nie zadziała? To i czwarty, to już jak bonie-dydy, bo przecież wersji wirusa przyroda (?) może naprodukować po kokardę. Teraz złapalim kolejnego supertruper, oczywiście w nielockdownowanej Szwecji (kara musi być), o którym wiemy niewiele, ale na pewno jest jeszcze gorszy od poprzednich, opiera się szczepieniom (chyba), ale go jeszcze do końca nie zbadalim… Dla mnie to raczej wmuszanie strachem uzasadnienia, by sobie Big Farma dorobiła, bo po kiego kończyć pandemię na dwóch szczepieniach. Mówi się już, że na stałe co pół roku, do końca świata i jeden dzień dłużej. Nawet już pal licho czy to działa czy szkodzi, ale tu się wyraźnie popycha towar na rynek. Jest to ucieczka do przodu, nie tłumaczymy się z poprzednich obietnic, że dwa wystarczą, przeciwnie – przebijamy ten blamaż chucpą, że będzie „więcej cukru w cukrze”.

Ja sobie przeanalizowałem jak to osmatycznie szło z tym trzecim strzałem w Izraelu. 17 sierpnia wychodzi premier Izraela i mówi, że na 79 osób, które zmarły tydzień wcześniej 78 osób NIE BYŁO ZASZCEPIONYCH trzecią dawką. To miało wykazać, że trzecia dawka jest niezbędna, ale premier się wkopał – wyszło, że zaszczepieni drugą dawką stanowili 78 osób wśród 79. Słabo. W tym samym dniu Pfizer występuje o zezwolenie na trzecie zaszczepienie dla wszystkich powyżej 16-tego roku życia. Izrael podąża tą drogą, z wcześniejszych enuncjacji, że trzeci strzał powinien być tylko dla grup powyżej 60-tego roku życia, schodzi się do poziomów poniżej 60, potem 40-tego roku życia z wyraźnym wyjściem na powszechność trzeciego zaszczepienia. Ciekawe tylko czy zaszczepieni „tylko” dwa razy, a niechcący się zaszczepić trzeci raz będą się liczyli w obostrzeniach jako niezaszczepieni, czy jako zaszczepieni? I tak, niepostrzeżenie, kawałek po kawałku, przeszliśmy od pomocy szczepiennej dla grup zagrożonych do powszechności trzeciego zaszczepienia. I znowu nikt nic nie zauważył.  

Robi się nieciekawie. W Australii totalitarny test na implementację chińskich rozwiązań monitoringu zachowań społecznych i zamykanie całych stanów na podstawie paru przypadków, które kiedyś obchodziły się aspiryną i kołderką. Z kolei w Izraelu jesteśmy świadkami kompromitacji idei szczepień, z zaordynowanym remedium – ucieczki do przodu. Jak szczepionka nie działa, to trzeba się jeszcze bardziej zaszczepić czymś, co nie przynosi spodziewanych rezultatów. Niedługo Pfizery zgłoszą czwartą szczepionkę, uzasadniając to, że poprzednie nie działają, bo pojawiła się (jak wykryta w przypadku wirusa, którego nawet nie wyodrębniono?) wersja, których mamy na świecie setki tysięcy.

Idą trudne czasy. Logika idzie w odstawkę. Jej miejsce zajmuje stymulowany strach wśród społeczeństw i zimne wyrachowanie biznesowych macherów. Przed takimi numerami miało nas chronić państwo, ale gdzie ono dzisiaj jest? Stoi zdaje się ramię w ramię z jeźdźcami apokalipsy globalnego sanitaryzmu, który prowadzi do cywilizacyjnej wręcz skali zapaści, nabijając kabzę nielicznym. Wiem, to spiskowe, ale nigdzie indziej logika mnie nie zaprowadziła.

Jerzy Karwelis

Wszystkie wpisy na moim blogu „Dziennik zarazy”.     

Za: Dziennik zarazy (25 sierpnia) | https://dziennikzarazy.pl/25-08-izrael-czy-zabraknie-palcow/

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Skip to content