Badania naukowców niemieckich: stężenie wdychanego dwutlenku węgla przez dzieci noszące maseczki, przekracza normy aż o 12x

JAMA – tygodnik wydawany przez Amerykańskie Towarzystwo Medyczne opublikował wyniki randomizowanego, kontrolowanego badania przeprowadzonego w Niemczech, które oceniało zawartość dwutlenku węgla CO2 w powietrzu wdychanym przez zdrowe dzieci noszące maski zasłaniające usta i nos.

Wyniki niemieckiego badania wykazały, że średni poziom CO2 wdychanego przez dzieci noszące maski były 6-krotnie wyższe niż najwyższe dopuszczalne normy ustalone przez rząd niemiecki. Normalny poziom CO2 w wolnym powietrzu wynosi około 400 cząstek na milion (ppm), a niemiecki Federalny Urząd Ochrony Środowiska dopuszcza pięciokrotne przekroczenie normalnego stężenia, czyli do poziomu 2000 ppm CO2 w zamkniętych pomieszczeniach, uważając każdy wyższy poziom za niedopuszczalny i zagrażający zdrowiu – pisze Journal of the American Medical Association.

W randomizowanych badaniach wykazano, że średni poziom wdychanego CO2 przez dzieci noszące maski dochodził do 14 000 ppm, a u jednego badanego dziecka sięgnął 25 000 ppm, czyli 12x ponad dopuszczalną normę. Co jest szczególnie znaczące, to fakt, że wyniki niebezpiecznego stężenia CO2 przez dzieci noszące maski były mierzone zaledwie po trzech minutach ich noszenia, podczas gdy w praktyce dzieci są zmuszane do noszenia maseczek cały dzień podczas zajęć szkolnych, czyli przez wiele godzin, a często i poza szkołą.

Inne badania, przeprowadzone przez naukowców kanadyjskich w szkołach i ośrodkach opieki dziennej, wykazały, że stężenie przekraczające już 1000 ppm CO2 wiązało się z nasileniem objawów i zaburzeniami funkcji poznawczych. Objawy obejmowały podrażnienie oczu, gardła i nosa, a także bóle głowy, zmęczenie i zawroty głowy, a efekty poznawcze obejmowały zmniejszoną koncentrację, zmniejszoną wydajność zadań i obniżone wyniki testów.

Według oficjalnej narracji tzw. pandemii, noszenie maseczek ma za cel powstrzymanie transmisji „koronawirusa”, jednak nawet próby usprawiedliwienia tego narzuconego przymusu nie odniosły rezultaty, czego dowodem jest przyznanie w przeglądzie opublikowanym przez amerykańską federalną agencję „Centra Kontroli i Prewencji Chorób” – CDC (tę samą, która de iure narzuciła Amerykanom obowiązek noszenia maseczek, a  de facto narzuciła całemu światu pozbawioną podstaw naukowych pandemiczną narrację), że w 14 randomizowanych, kontrolowanych badaniach, którymi próbowano podeprzeć polityczną decyzję o nałożeniu obowiązku noszenia maseczek, nie znaleziono żadnego potwierdzenia maseczek jako środka ochronnego przeciwko transmisji „koronawirusa”.

Narzucenie społeczeństwom na całym świecie noszenia bezużytecznych i wręcz zagrażających zdrowiu maseczek, stanowi – obok takich elementów jak zupełnie bezwartościowe „testy wykrywające Covid-19”, z testami PCR jako „złotym standardem” a w gruncie rzeczy winowajcą stworzenia ze zdrowych osób „roznosicieli wirusa”, a z chorych na wszelkie możliwe choroby tzw. „zarażonych wirusem SARS-CoV-2” – dobitny przykład uczynienia z niegroźnego (a być może zaledwie domniemanego) patogenu, ze śmiertelnością na poziomie corocznej sezonowej grypy, medialno-politycznego narzędzia dyscypliny i kontroli społecznej.

Każda osoba przyczyniająca się do tworzenia, uchwalania i narzucania noszenia maseczek (rządzący, politycy, tzw. autorytety, lekarze, duchowni), są współodpowiedzialni za nadmiarową zachorowalność i zgony, będące rezultatem zaburzenia oddychania przez osoby zmuszane do noszenia groźnych dla zdrowia maseczek. W przypadku narzucania tego obowiązku dzieciom, kara za doprowadzenie do tego prawno-medycznego zwyrodnienia, powinna być szczególnie wysoka.

Oprac. www.bibula.com
2021-07-01

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Skip to content