Skandaliczne naganianie do szczepień dzieci! Prof. Gut straszy zgonami dziadków zarażonych przez wnuki

Rząd zdecydował, że od 7 czerwca będzie można podawać preparat firmy Pfizer dzieciom w wieku 12-15 lat. Jak należało się spodziewać ruszyła akcja naganiania do szczepień, której elementem jest emocjonalny szantaż wobec rodziców przeciwnych udziałowi swoich dzieci w tym eksperymencie medycznym.

– Jeżeli mamy w tej chwili otwarcie szkół, czyli tworzenie grup dzieci, to nie chodzi o to, że umrą dzieci, ale prawdopodobnie umrą dziadkowie – powiedział prof. Włodzimierz Gut w czwartkowym (3.06.2021) „Gościu Wydarzeń” Polsatu. Stwierdził też, że „zbiorową odporność osiągniemy, kiedy zaszczepimy 30 mln osób”, a „restrykcje powstrzymywały epidemię na tyle skutecznie, że gdy je znoszono, nadchodziły kolejne fale”.

Tezom Guta stanowczo sprzeciwił się biorący udział w programie dr Jerzy Milewski, specjalista chorób wewnętrznych, ekspert rynku farmaceutycznego i medycznego. – Zwróćmy uwagę na to, że modelarze matematyczni w tej chwili wskazują, że mamy ponad 20 mln osób, które już przechorowały, czyli mają naturalną odporność. Naturalną, to znaczy lepszą, niż ta, która jest uzyskiwana przez stosowanie produktu nazywanego szczepionką. Dodając do tego liczbę osób, które zostały zaszczepione, mamy naprawdę dużą liczbę. Krzywa epidemiczna zagięła się jeszcze wtedy, kiedy liczba osób zaszczepionych była niewielka. Mówienie, że tylko dzięki szczepionkom jesteśmy w stanie uchronić się przed jakąś tragedią, jest czymś niedopuszczalnym – powiedział.

Milewski oświadczył, że jego zdaniem powinno się wstrzymać szczepienie dzieci, ponieważ jest ono moralnie niedopuszczalnie. – Sens szczepienia jest tylko wtedy, kiedy chodzi o uspokojenie osób z grupy ryzyka. Szczepienie ludzi młodych nie ma moim zdaniem żadnego sensu – dodał.

Gdy ruszały szczepienia w grupach seniorów przekaz propagandowy był następujący: szczepienie babć i dziadków pozwoli im znowu spotykać się z wnukami. Gdy babcie i dziadkowie zaszczepili się, Gut opowiada im, że umrą, jeśli nie zaszczepią się ich wnuki. To po co było szczepienie seniorów, jeśli preparaty, które im podano, nie chronią przed zgonem po kontakcie z niezaszczepionym wnukiem? Wnuk musi się zaszczepić, żeby zadziałała szczepionka podana dziadkowi? To jest absurd. Ale właśnie w taki sposób robi się ludziom wodę z mózgu, żeby ich szantażować emocjonalnie i wymusić zgodę na udział dzieci w eksperymencie medycznym.

Źródło cytatów: Polsat News

[Wybrane wypowiedzi internautów pod w/w tekstem na stronie źródłowej:]

Alek
Bajki dla doroslych. Profesor winien przedstawic statystyki wskazujace na slusznosc hipotezy.
Czyli ilu badal dziadkow, ilu z tych dziadkow zarazilo sie od wnukow, a ilu od wnukow zaszczepionych itd. Ale takich danych nie ma. A za to sa inne. Szansa niezaszczepionego na zgon wskutek komunowirusa to cztery setne orocenta. A szansa zgonu na skutek szczepionki to trzy setne procenta. Przy czym w pierwszym przypadku umieraja glownie starzy, ktorzy pewnie umarliby ze starosci, w drugim w kazdym wieku, w tym te enuki, ktore by mogly sobie jeszcze pozyc. A moze to wlasnie ta metoda: jak wbpnuk umrze, to nie zarazi dziadka.

 

Za: wPrawo.pl (Cze 4, 2021)

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Skip to content