USA: Amisze pierwszą grupą z odpornością zbiorową na COVID-19. Bez szczepionek

Społeczność Amiszy z Pensylwanii jako pierwsza grupa w USA osiągnęła odporność zbiorową w sposób naturalny. Informację podały lokalne służby medyczne.

Centrum medyczne z New Holland w hrabstwie Lancaster, zamieszkiwanego przez odizolowane wspólnoty Amiszy i Monnonitów, szacuje, że aż 90 procent rodzin w zeszłym roku posiadało przynajmniej jednego członka rodziny zarażonego wirusem.

„Mówią, że COVID jest tak zaraźliwy, że [w tych wspólnotach – red.] przeszedłby jak tsunami; i tak się stało” – powiedział Allen Hoover, administrator Parochial Medical Center, które obsługuje społeczność religijną i łącznie przyjęło 33 000 pacjentów.

Początkowo społeczności przestrzegały zasad dystansu społecznego, jednak w kwietniu wznowiono udział w nabożeństwach, zawierających m.in. picie z jednego kielicha, czy całowanie się na powitanie. Wirus gwałtownie rozprzestrzenił się na przełomie kwietnia i maja, w lecie zakażalność stopniowo przygasła, by wybuchnąć z powrotem na jesień.

Lecz, jak wskazuje Hoover, podczas tzw. „trzeciej fali” nie miał ani jednego przypadku pacjenta z COVID od sześciu tygodni. To swego rodzaju fenomen, niezauważalny nigdzie indziej w Stanach Zjednoczonych. Niewiadomą okazuje się natomiast skala śmiertelności wśród Amiszów. W samym hrabstwie Lancaster, 96 proc. przypadków śmiertelnych COVID dotyczyło osób powyżej 60. roku życia. Zdaniem Hoovera, w zeszłym roku wypisał on “mnóstwo” aktów zgonu, głównie osób mających 70 lat i więcej.

Pojawiły się też komentarze ekspertów sceptycznych wobec całego procesu. „Osiągnięcie naturalnej odporności stadnej jest możliwe, lecz rzadkie” – podkreślił Eric Lofgren, epidemiolog z Washington State University. „Jeżeli jest to prawda, mielibyśmy do czynienia z pierwszą taką społecznością w USA” – przyznał.

David Dowdy, profesor z departamentu epidemiologii Johns Hopkins Bloomberg School podkreśla, że ciężko określić ile osób musi przechorować COVID zanim osiągnie odporność. „90 proc. to nie jest jakaś magiczna liczba” – podkreślił. Dodatkowo, nie wiadomo czy odporność stadna chroni przed nowymi wariantami koronawirusa, a o prawdziwej odporności mówimy w przypadku zaszczepienia większości populacji.

Źródło: foxnews.com / pennlive.com
PR

[Wybrane wypowiedzi internautów pod w/w tekstem na stronie źródłowej:]

Jakby mieli niedzielaka to by byli w siodmej fali
Fakt

Ilu zmarło?
Xardas

Kiedyś mądre matki starały się, żeby dzieci w odpowiednim wieku przechorowały większość dziecięcych chorób.Wiedziały, że ich dzieci będą bezpieczne jako osoby dorosłe. Choroby dziecięce dla dzieci są tylko mniej lub więcej uciążliwe dla dorosłych natomiast bywają niebezpieczne ze względu na powikłania lub nawet zabójcze.Żadne szczepionki nie zastąpią naturalnej lub nabytej odporności po przechorowaniu.
Noe

Prawdziwą odporność to posiadam ja i jeszcze wielu mnie podobnych,którzy w dzieciństwie przechorowali choroby zakaźne wieku dziecięcego.W moim przypadku jest to odra,różyczka i świnka,których przechorowanie,zresztą nie tak bardzo ciężkie,bo mama wpakowała mnie do łóżka na kilka dni,a w przypadku świnki dodatkowo opatuliła szyję,i zakazała wyłazić na mieszkanie.Wygrzanie i wypocenie dostarczyło mi odporności na całe życie,a nie jak w przypadku sztucznego uodparniania,na jakiś czas.Dzięki temu mój wnuk mógł być przypilnowany w swoim czasie,by,podobnie jak ja,nie wyłaził z łóżeczka,przeze mnie.Zięć podłapał świnkę od dziecka!I co się wtedy działo,to wiemy tylko my.Na marginesie dodam,że jestem częścią jakiejś zbiorowości,ewentualnie społeczności,nie stada,amisze także!Zresztą oni mają zdrową żywność,pracują na świeżym powietrzu i z byle czym nie lecą do doktora po antybiotyk,więc jest pewna różnica w ocenie zdrowia ich zbiorowości już na samym starcie porównań.
migdał

Za: PoloniaChristiana – pch24.pl (2021-04-01)

 


 

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Skip to content