Coraz więcej Francuzów jest sceptycznych wobec szczepień. To już większość

Z sondażu francuskich mediów wynika, że większość mieszkańców kraju nad Sekwaną nie wybiera się do punktów szczepień przeciwko COVID-19.

„Według sondażu Odoxa-Le Figaro-Franceinfo, 58 procent Francuzów nie planuje szczepień przeciwko COVID. To o osiem punktów więcej niż w zeszłym miesiącu” – czytamy w serwisie letelegramme.fr.

Portal podaje kilka szczegółów. Zgodnie z tymi informacjami, chętniej eksperymentalnemu zabiegowi poddadzą się przedstawiciele kadr kierowniczych (62 procent). Pracownicy aż w 73 procentach nie wybierają się do punktów szczepień.

Preferencje w tym zakresie różnią się także w zależności od upodobań politycznych. Na „tak” nastawiona jest większość zwolenników Emmanuela Macrona (56 procent). Z kolei wyborcy Marine Le Pen oraz Jean-Luca Mélenchona w przeważającej mierze – odpowiednio: 68 i 60 procent – powstrzymają się od przyjmowania preparatu przeciwko COVID-19.

Źródło: letelegramme.fr

RoM

[Wybrane wypowiedzi internautów pod w/w tekstem na stronie źródłowej:]

W tłumaczeniu Charakterystyki produktu leczniczego Comirnaty stoi: „Wykazano, że po rozcieńczeniu w roztworze 9 mg/ml 0,9% chlorku sodu do wstrzykiwań produkt zachowuje stabilność chemiczną i fizyczną przez 6 godzin w temperaturze od 2°C do 30°C. Z mikrobiologicznego punktu widzenia produkt należy zużyć NATYCHMIAST. Jeśli produkt nie jest zużyty NATYCHMIAST, odpowiedzialność za okres i warunki przechowywania przed zastosowaniem ponosi użytkownik”. Skoro rzecznik rządu i inni prorządowi prawnicy argumentując, że termin „bezzwłocznie” jest terminem „ocennym” potrafili rozciągnąć termin publikacji wyroku TK daleko poza granice logiki j. polskiego, to dali tym samym próbkę swych możliwości co do przemocowego narzucenia interpretacji słowa „NATYCHMIAST”, działającej zawsze na korzyść rządu, producenta i ekspertów nagabujących do masowego poddawania się szczepieniom, co oznacza, że odpowiedzialność za skutki negatywne spadnie na nienatychmiastowo wstrzykujący personel i
pacjentów

Wykazano, że stosowanie witaminy C koncerny farma nie będą zainteresowane, bo nie można opatentować substancji naturalnej oraz witaminy D szczególnie w zimie – z K2 Mk7 w celu skierowania wapnia do kości poprawia odporność i zapobiega infekcji wirusowej badanie 3 oraz w przypadku dużych dawek witaminy C askorbinian sodu dożylnie wspomaga leczenie ciężkich przypadków covid’a badania 1 i 2. Witamina C nie ma poważnych skutków ubocznych – jak się za dużo użyje co najwyżej wystąpi lekka biegunka i tyle. Badania poniżej. Warto się tematem zainteresować ponieważ media głównego nurtu musiały dostać swoją dolę od koncernów ze pomijają temat. Badania: 1 https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC7405920/ 2 https://in.eregnow.com/cdn/ucontent/ticketing/2436/file596814037476.pdf prewencja 3 https://www.seanet.com/~alexs/ascorbate/197x/morishige-f-etal-jintassnprevmed-1978-v5-n1-p54.htm
Piotr

Na pasku którejś ze stacji TV pojawiła się info, że we Włoszech 80 proc. kadry nauczycielskiej chce się zaszczepić. Ale badanie przeprowadzono na próbie… 10 procent ogółu nauczycieli! Grunt to wytypować do „badań” próbkę gwarantującą z góry założony wynik:-… Ciekawe jak będzie u nas. Już słychać, jak umęczeni jak mało kto nauczyciele mamieni są mirażem powrotu do normalnego nauczania pod warunkiem poddania się masowemu testowaniu, a potem zapewne i szczepieniu. W 1-ej kolejności do testów ma być zaproszonych 190 tys. nauczycieli klas 1-3, dzięki czemu może wykrytych zostanie w skali 2-3 tygodni ze 20 tys. zdrowych, tylko zakażonych bezobjawowo osób, a więc w praktyce stwarzających jedynie minimalne ryzyko transmisji wirusa, ale najważniejsze, że powiększą statystyki zakażeń dających pretekst do dalszego straszenia i przymuszania do szczepień groźbą nieuzyskania łatwego dostępu do opieki zdrowotnej mimo przymusowego opłacania przez nich ZUS. Nowa forma okradania
ludzi

Raz, że -jak pisze Marek- pandemii rozumianej zgodnie ze swą definicją jako zachorowalność większości populacji i ogromnej liczby zgonów nie było i nie ma, bo gdyby była, to ludzie sami rwaliby się do szczepień, a skoro mimo tego, że -jak donoszą media- nie ma już podobno nikogo, kto – jak przy przeziębieniu czy grypie- nie znałby osoby zakażonej, a ludzie i tak wolą nawet znosić trudy narzuconych im obostrzeń, niż dać się zapędzić do masowego „wyszczepiania”, tzn., że w odróżnieniu od MZ, trzeźwo oceniają skalę, rangę i istotę zjawiska, buntując się co najwyżej przeciwko nieudzielaniu im, być może niedługo właśnie na skalę pandemiczną, świadczeń zdrowotnych w związku z innymi chorobami, na które od dawna cierpią. Dwa, że gdyby szczepionka była jedynym sposobem na pokonanie tej faktycznej mikrodemii, to na 100% byłaby obowiązkowa, a jest formalnie dobrowolna, by władze mogły uniknąć odpowiedzialności za skutki uboczne, choć wymuszana propagandą i bezprawną presją
Nieładnie

pandemii rozumianej zgodnie ze swą definicją jako zachorowalność większości populacji i ogromnej liczby zgonów,na szczęście nie było i nie ma;”pandemia”została narzucona ludziom przez wszystkie rządy,ukazując prawdziwą naturę,objawioną w Bibliiwładcy narodów uciskają je,a wielcy dają odczuć im swoją władzę;uwiadamiając nam jak krucha jest nasza wolność wobec władzy państwowejludzi sprawującej rządy;to zjawisko totalitaryzmu w państwach uchodzących za wzory demokracji i wolności nastąpiła gwałtownie i powszechnie;oczywiście jest dostrzegalne:tysiące ludzi krytykują bezprawne ograniczenia swobód na podstawie bezprawnego prawa przepisów naprędce ustanawianych-niezgodnych z konstytucjami,zdrowym rozsądkiem,etc.i wyrażają niepokój z tego powodu;na pytanie o „pandemię”można próbować odpowiedzieć przy pomocy starorzymskiej zasady:ten uczynił,który zyskał;a widzimy,kto juz astronomicznie wzbogacił się na pandemicznym terrorze.
marek

Czyli Francuzi nie tacy głupi jak by mogło się wydawać
Marcin

Za: PoloniaChristiana – pch24.pl (2021-01-03)

 


 

Amerykańscy medycy odmawiają szczepień na COVID-19. Podają powody

Spora część pracowników amerykańskiej służby zdrowia nie chce szczepić się na COVID-19. Ich obawy budzi przede wszystkim nadzwyczajnie szybko wyprodukowany preparat. Producenci zapewniają, że jest bezpieczny.

W artykule „New York Post” czytamy, że pracownicy służby zdrowia w Kalifornii, Nowym Jorku, Ohio i Teksasie odmawiają przyjęcia szczepionki na koronawirusa.

Mowa – w zależności od miejsca – o połowie albo więcej zakwalifikowanych do szczepienia, którzy szczepić się nie chcą.

Przedstawiciele zawodów medycznych wykazują sceptycyzm ze względu na czas powstania szczepionki. Pojawiła się ona w niecały rok, testowana była zaledwie kilka miesięcy, a normalny proces powinien trwać kilka (jeśli nie kilkanaście) lat.

Nie oznacza to oczywiście, że długoterminowe efekty uboczne wystąpią, ale takie obawy są uzasadnione. Po prostu tego aspektu nie zbadano, bo nie było czasu. Trwał wyścig o to, kto pierwszy szczepionkę wypuści na rynek.

Jak podaje „New York Post”, powołując się na gubernatora Ohio Mike’a DeWine’a, 60 proc. pracowników domów opieki w całym stanie nie skorzystało z propozycji dobrowolnego zaszczepienia.

Z kolei w Nowym Jorku „ponad połowa pracowników Emergency Medical Services okazała sceptycyzm do szczepień” – podaje gazeta.

Podobnie jest w Kalifornii. „Los Angeles Times” podało, że około połowa pracowników szpitala St. Elizabeth w hrabstwie Tehama odmówiło przyjęcia szczepionki.

Natomiast w hrabstwie Riverside urzędnicy spotkali się, by opracować strategię, jak najefektywniej redystrybuować szczepionki niewykorzystane przez personel medyczny.

W Teksasie jeden z lekarzy z Houston Memorial Medical Center przyznał, że co najmniej połowa pielęgniarek ze szpitala odmówiła przyjęcia szczepionki.

Powody są różne. Przeprowadzono badania wśród sceptyków szczepionki, a najczęściej padającą odpowiedzią było „wpływ polityki na rozwój szczepionki„, co za tym idzie – skrócenie faz testowania szczepionki.

Są też inne powody. Jedna z pielęgniarek w Kalifornii powiedziała, że nie szczepi się, gdyż jest w szóstym miesiącu ciąży.

Z kolei jej koleżanki, które odmówiły szczepienia, wskazały, że skoro od początku ogłoszonej pandemii i mimo pracy na pierwszej linii frontu nie zakaziły się koronawirusem, to dadzą też radę w kolejnych miesiącach.

Przedstawione wyniki smucą epidemiologów. Marc Lipsitch z Harvardu w krótkim komentarzu dla „NYP” podkreśla, że powrót do życia sprzed ogłoszonej pandemii możliwy będzie dopiero wtedy, gdy odpowiednio duża grupa społeczeństwa stanie się odporna na wirusa SARS-CoV-2 i jego ewentualne mutacje.

Całość: Najwyższy Czas! (3 stycznia 2021)

 


 

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Skip to content