Nawet eko faszyści z wiekiem czasami mądrzeją…

Michael Shellenberger to ikona amerykańskiego ekologizmu. W ostatnich latach jego poglądy jednak ewoluowały, a jego najnowsza książka „Apocalypse Never” to wnikliwa analiza i rozprawienie się z wieloma mitami nowej religii klimatycznej.

Shellenberger jest współzałożycielem Breakthrough Institute i założycielem Environmental Progress. W 2008 roku otrzymał nawet tytuł „Herosa ekologizmu” od magazynu „Times”. Od 2015 roku jego poglądy powoli ewoluowały. Zaczęło się od obrony energetyki jądrowej.

Tantiemy od fałszywej apokalipsy

Jego książka „Apocalypse Never: Why Environmental Alarmism Hurts Us All” wydana w 2020 rozprawia się z kolejnymi mitami Zielonych. W styczniu 2020 roku Shellenberger zeznawał przed Komisją Nauki, Przestrzeni Kosmicznej i Technologii Izby Reprezentantów USA. Wyraził wtedy zaniepokojenie „panikarstwem” dyskusji na temat zmian klimatycznych.
Reklama

Stwierdził, że „naukowcy, dziennikarze i obrońcy klimatu mają obowiązek dokładnego przedstawiania nauk o klimacie, nawet jeśli zmniejsza to wagę tego problemu”. Shellenberger podkreślił również znaczenie roli energii jądrowej w przeciwdziałaniu zmianom klimatycznym.

W 2017 roku Shellenberger powiedział w wywiadzie dla „The Australian”: „Jak większość działaczy, zaczynałem od krytyki energetyki atomowej. Zmieniłem zdanie, gdy zdałem sobie sprawę, że nie można zasilać nowoczesnej gospodarki energią słoneczną i wiatrową… To stwarza systemowy chaos”.

W książce „Apocalypse Never” idzie jeszcze dalej. Problemy dotyczące są ochrony środowiska są ważne, ale nie można ich postrzegać jako koniec świata. Dodaje, że ludzie którzy są najbardziej „apokaliptyczni” w kwestii problemów środowiskowych, zwykle są dogmatyczni i sprzeciwiają się najlepszym i najbardziej oczywistym i sposobom ich rozwiązania. Chodzi po prostu o utratę tantiem od wieszczenia zagłady.

Wylesianie

Zakłamanych tematów przytaczanych przez Shellenbergera jest sporo – lasy Amazonii, energia jądrowa, produkcja mięsa… Autor kpi z naciąganych teorii, które często dominowały informacje ostatniej dekady.

Jednym z takich tematów było „wylesianie” planety i rola amazońskiego lasu deszczowego jako „płuc ziemi”. W 2019 roku cały świat poruszały informacje o ogromnych pożarach pustoszących puszczę Ameryki Łacińskiej. Politycy krytykowali prawicowy rząd Bolsonaro, a np. prezydent francji Macron z emfazą stwierdzał; „Pali się nasz dom, (…) płoną płuca naszej planety, które produkują 20% tlenu”.

Według Shellenbergera takie twierdzenia nie mają żadnych podstaw naukowych. Amazonia nie pełni funkcji żadnych płuc, wręcz przeciwnie „roślinność Amazonii zużywa około 60% tlenu, który sama wytwarza”. Z kolei mikroby rozkładające biomasę pochłaniają pozostałe 40%. Konkretnie rzecz biorąc, udział netto w globalnym poziomie tlenu amazońskiego ekosystemu (nie tylko roślin) jest zerowy.

Autor przypomniał, że Francja i Niemcy, które udzielały lekcji Brazylii, częściowo zbudowały swoje bogactwo na… wylesianiu. 70% dzisiejszych Niemiec w 900 roku było pokryte lasami. W roku 1900 było to już tylko 25%. Po drugiej stronie Renu, we Francji olbrzymie połacie lasów zniszczono jeszcze pomiędzy 800 a 1300 rokiem. Klimatyczny „Sąd Ostateczny” jednak nie nastąpił.

Shellenberger precyzuje, że 80% lasów Amazonii jest oszczędzone od wycinki i pożarów. Wylesianie było ekonomicznym żądaniem brazylijskiego chłopstwa celem zwalczenia ich ubóstwa. Wybór Jaira Bolsonaro na prezydenta Brazylii miał miejsce ich głosami. Tymczasem to Zieloni i skrajna lewica przedstawiają się jako „obrońcy ludu”.

Autor staje też w obronie eneregtyki jądrowej i twierdzi, że jej rozwój to najlepsza ochrona klimatu i uzyskiwanie „czystej energii”, która jest jedyną skuteczną walką z emisją dwutlenku węgla. Inwestycje w tzw. „energię odnawialną” odbywają się kosztem rozwoju energetyki jądrowej.

Shellenberger widzi w tym zagrożenia dla cywilizacji. Niska koncentracja energii odnawialnych stwarza problem utrzymania cywilizacji. Gdyby społeczeństwa ludzkie miały przyjąć odnawialne źródła energii jako jedyne źródło energii, to nasza cywilizacja „musiałaby zająć 100, a nawet 1000 razy więcej przestrzeni.”, Zwłaszcza jeśli miałaby funkcjonować zgodnie z kryteriami nowoczesności. W 2015 roku, pomimo kolosalnych dotacji rządowych, odnawialne źródła energii stanowiły jedynie 1,8% światowej energii. I tak pada, mit po micie…

Źródło: VA

Za: Najwyższy Czas! (23 grudnia 2020) | https://nczas.com/2020/12/23/nawet-eko-faszysci-z-wiekiem-czasami-madrzeja/

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Skip to content