Kazanie adwentowe ze szczyptą herezji – Stanisław Michalkiewicz

Aktualizacja: 2020-12-22 5:57 pm

Jak wiadomo, święta Bożego Narodzenia w Kościele katolickim poprzedza adwent, czyli okres oczekiwania nie tyle może na powtórne przyjście Chrystusa – co, jak wiadomo, ma nastąpić w „dniach ostatnich” – co na pamiątkę rocznicy najważniejszego wydarzenia w historii ludzkości. Chodzi o to, że Stwórca Wszechświata postanowił przybrać postać człowieka i w tym celu się narodził – chociaż oczywiście, mógłby zjawić się na Ziemi w inny sposób, gdyby tylko chciał. Najwyraźniej jednak wybrał akurat ten sposób, bo chciał doświadczyć wszystkich doznań człowieka – być może dlatego, by lepiej zrozumieć, kogo właściwie stworzył. Żaden ze mnie teolog, ale ponieważ i teologowie zawodowi, nie mówiąc już o zawodowych katolikach, jakich za komuny było znacznie więcej, niż teraz, chyba też z Pierwszej Ręki nie znają przyczyn, dla których Stwórca Wszechświata przybrał ludzką postać, to i ja mogę podzielić się swoimi domysłami. Otóż domyślam się, że skoro Stwórca Wszechświata – o czym informuje nas religia chrześcijańska – stworzył był człowieka na własny obraz i podobieństwo i obdarzył go wolną wolą, to ma to swoje, daleko idące konsekwencje. Według chrześcijan – a podobno żydów też – Stwórca Wszechświata nie tylko jest wszechmogący, ale i wszechwiedzący. Z pewnością tak musi być, bo w przeciwnym razie Stwórca Wszechświata musiałby być zlepkiem jakichś sprzeczności, a takie przypuszczenie byłoby niegrzeczne. W jaki zatem sposób, w sytuacji gdy Stwórca Wszechświata jest wszechmogący i wszechwiedzący, człowiek może mieć wolną wolę? Jakże w takich warunkach mówić o „wolnej woli”, skoro – zanim jeszcze człowiek dokona jakiegoś wyboru – to Stwórca Wszechświata nie tylko z góry wie, jakiego ten człowiek wyboru dokona, ale w dodatku zna wszystkie konsekwencje takiego wyboru? W tej sytuacji „wolna wola” byłaby tylko podróbką wolności, a postępowanie, a zatem i los człowieka byłyby z góry zdeterminowane. Wydaje mi się jednak, że jest to bardzo mało prawdopodobne z dwóch powodów. Po pierwsze – ze względu na szacunek, jakim Stwórca Wszechświata żywi dla stworzenia ukształtowanego na Jego własny obraz i podobieństwo, a po drugie – ze względu na szacunek, jaki żywi On dla samego siebie. Nie wydaje się bowiem, że Stwórca Wszechświata postanowił w postaci człowieka stworzyć sobie pajaca-zabawkę, w dodatku – zabawkę tragiczną, bo ponoszącą konsekwencje postępowania zdeterminowanego odwiecznym planem. Myślę, że Stwórcy Wszechświata, który stworzył Wszechświat, przypisywanie takiej małpiej złośliwości graniczącej z sadyzmem, byłoby niegrzeczne. Bardziej prawdopodobne jest, że Stwórca Wszechświata stworzył człowieka dla jego dobra – żeby i on zaznał przyjemności płynącej z istnienia. Boże Narodzenie jest poszlaką wskazującą właśnie na taką motywację, bo w przeciwnym razie przyjmowanie przez Stwórcę Wszechświata postaci człowieka byłoby po prostu głupie – a podejrzewanie Go o głupotę byłoby już bardzo niegrzeczne. Skoro jednak tak, to znaczy, że wolność, jaką człowiek został obdarzony, nie jest jakąś podróbką, tylko jest autentyczna. Skoro jednak jest ona autentyczna, to znaczy, że przez szacunek dla człowieka, Stwórca Wszechświata, w stosunku do niego, wspaniałomyślnie nie korzysta ze swej wszechmocy i wszechwiedzy, chociaż oczywiście ani jednego ani drugiego atrybutu przez to nie traci. Na taką właśnie możliwość wskazuje to, że człowiek, wskutek serii niefortunnych wyborów, może Stwórcę Wszechświata odrzucić i to w sposób trwały, to znaczy – wprowadzić się do Piekła. Paradoksalnie, właśnie istnienie Piekła jest pośrednim dowodem na to, że wolność człowieka jest autentyczna, a nie podrabiana. Po drugie – Stwórca Wszechświata stworzył człowieka jako istotę inteligentną, która dzięki temu może nie tylko domyślić się, że została stworzona, ale – skoro już zaznała przyjemności płynącej z istnienia – może odczuwać podziw i wdzięczność dla swojego Stwórcy. Oczywiście Stwórcy Wszechświata podziw i wdzięczność człowieka nie jest do niczego potrzebne. One są potrzebne człowiekowi do tego, żeby nie zgłupiał. Toteż chociaż ten podziw i ta wdzięczność nie jest Stwórcy Wszechświata do niczego potrzebna, to jednak przyjmuje On i jedno i drugie do wiadomości. Ale cóż byłby wart podziw, cóż byłaby warta wdzięczność istoty, która – będąc zdeterminowana – nie może nie podziwiać, ani nie może nie być wdzięczna? Byłoby to nic niewarte, więc myślę, że Stwórca Wszechświata mógłby poczytać sobie coś takiego za zniewagę. Wartościowy, bo autentyczny, jest dopiero podziw istoty, która wprawdzie może nie podziwiać – ale podziwia – która może nie być wdzięczna – ale jest wdzięczna. Nawiasem mówiąc, na brak determinacji wskazuje scena Zwiastowania. Kiedy archanioł Gabriel komunikuje Marii, jakie są względem niej zamiary Stwórcy Wszechświata, to ona zaczyna archanioła wypytywać o szczegóły, a ten – wcale nie obrażony – wszystko jej wyjaśnia. Po tych wyjaśnieniach całe Niebo zastygło w oczekiwaniu – co też ta Panienka na to odpowie. Nie dlatego zastygło, że z góry to wiedziało, tylko właśnie – że nie wiedziało, bo nie chciało w żaden sposób ograniczać wolności tej Panienki.

Ale jeśli tak się sprawy mają, to myślę, że lepiej rozumiemy Boże Narodzenie, bo właśnie dzięki temu Stwórca Wszechświata mógł człowieka poznać, nie naruszając w najmniejszym stopniu jego samodzielności i wolności. Trudno w tej sytuacji nie uznawać święta Bożego Narodzenia jako obchodów rocznicy największego wydarzenia w dziejach ludzkości. Nawiasem mówiąc, wypływa z tego wszystkiego również wniosek polityczno-ustrojowy. Skoro bowiem sam Stwórca Wszechświata tak wysoko ceni ludzką wolność, to czyż Umiłowanym Przywódcom wypada tę wolność ograniczać, niechby nawet dla dobra ograniczanych? Jasne, że nie wypada. Jedyne, co im wypada, to utworzyć coś na podobieństwo Piekła, jako konsekwencji dokonanych w warunkach wolności niefortunnych wyborów. Jak słusznie wspomina poeta – „Dlatego muszą być więzienia, turma i łagier, kat i stryk.

Ale wielu mądrali uważa, że z tą wolnością, to wszystko nieprawda, bo jakaż tu wolność, skoro są przykazania i jest Piekło? O roli Piekła w ludzkiej wolności już wspominałem, więc teraz odniosę się do przykazań. Wbrew pozorom nie są to żadne ograniczenia wolności, a tylko życzliwe rady, w jaki sposób z niej korzystać, żeby uniknąć wyborów niefortunnych. Wprawdzie powiedziane jest – nie zabijaj – ale przecież można zabijać, podobnie jak powiedziane jest – nie kradnij – ale przecież można kraść ile dusza zapragnie. Zatem przykazania nie są wcale instrumentem ograniczania wolności, tylko objawem życzliwości ze strony Stwórcy Wszechświata. Wie On bardzo dobrze, że dar wolności jest wspaniały, ale też bardzo niebezpieczny. Mimo świadomości tego niebezpieczeństwa jednak swego daru nie cofa, tylko uzupełnia życzliwymi wskazówkami, z których można skorzystać, albo nie. Chrześcijaństwo idzie jeszcze krok dalej. Jeśli nawet ktoś już dokonał niefortunnego wyboru, to nie zostaje bez pomocy, bo Kościół oferuje mu sakramenty, czyli możliwość „odkręcenia” tego, co już się stało. Dalej w życzliwości posunąć się już nie można, bo następny krok oznaczałby ingerencję w dar wolności.

Tymczasem żydokomuna, dążąc do zniszczenia Kościoła i chrześcijaństwa, ekscytuje obecnie snobizm na apostazję. Pod pretekstem świętego oburzenia na postępowanie niektórych przedstawicieli duchowieństwa, mikrocefale jeden przez drugiego, dokonują apostazji. Już gdzieś zwracałem uwagę, że jeśli się nad tym zastanowić, to trudno wyobrazić sobie coś bardziej głupiego. Taki jeden z drugim apostata, ani nie wierzy w Stwórcę Wszechświata, ani – tym bardziej – w Kościół. Zatem stanowisko Kościoła, w który przecież nie wierzy, powinno go obchodzić tyle, co zeszłoroczny śnieg. Tymczasem jest odwrotnie; apostaci szturmują księży, żeby wydawali im stosowne zaświadczenia. Myślę, że ten snobizm, aczkolwiek przez wielu przedstawicieli duchowieństwa traktowany jest jako poważny „plus ujemny”, może przynieść wiele plusów dodatnich, a przynajmniej jeden, ale o wielkim ciężarze gatunkowym. Oto Kościół, bez żadnego wysiłku ze swojej strony, oczyści się z durniów, z których nie ma żadnego pożytku. Myślę, że nie tylko z durniów, ale i z krętaczy. Mam tu na myśli rodziców, którzy wypisują swoje dzieci z lekcji religii. Te dzieci były kiedyś chrzczone, a podczas tej ceremonii, ci rodzice, prosząc o chrzest – bo formuła wymaga, by poprosili – w sposób świadomy – co też muszą sumiennie zeznać mówiąc: „jesteśmy świadomi” – przyjmują na siebie obowiązek wychowania dziecka w wierze, po czym jeszcze raz potwierdzają prośbę o chrzest dla swojego dziecka „w wierze Kościoła, którą przed chwilą wyznaliśmy”.

To, że Judenrat „Gazety Wyborczej” zachęca swoich mikrocefali do tego rodzaju postępowania, nie budzi mego zaskoczenia, bo Judenrat tradycyjnie postępuje zgodnie z mądrością etapu, a obecnie – za sprawą starego finansowego grandziarza, który kupił sobie udziały w spółce „Agora” i tym samym wziął pana redaktora Michnika na utrzymanie – jednym susem znalazł się w awangardzie walki z Kościołem. Postępowanie zgodnie z mądrością etapu oznacza lekceważenie wszystkich, nawet najbardziej solennych przyrzeczeń. Jeśli tedy wspominam o Judenracie, to tylko dlatego, że właśnie on jest wśród hunwejbinów, lansujących w naszym nieszczęśliwym kraju religię epidemii, której najtwardszym jądrem jest wiara w koronawirusa. Jeśli tedy są ludzie przedkładający wiarę w koronawirusa nad wiarę w Stwórcę Wszechświata, to lepiej nie mieć z nimi nic wspólnego, jak to z durniami. Najzabawniejsze zaś jest to, że i oni biorą udział w obchodzeniu rocznicy największego wydarzenia w dziejach ludzkości, co sprawia wrażenie żałosnego pasożytowania na religii, od której z taką ostentacją i lekceważeniem się odwracają.

Stanisław Michalkiewicz

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Najwyższy Czas!”.

Felieton    tygodnik „Najwyższy Czas!”    22 grudnia 2020

Tags: , ,

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=121384 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]