Godzina policyjna i lockdown. Tak rząd „tresuje” nas przed szczepionką [OPINIA]

Rząd zapowiadał niedawno, że od połowy grudnia ruszy wielka kampania na rzecz szczepień. Nie dodał jednak tego, że to my wszyscy będziemy tej kampanii i adresatami, i uczestnikami.

Ostatnie dni były nieco senne: rząd zapowiadał szczepienia, gospodarka jakoś powoli się toczyła, choć minister zdrowia robił wszystko, by tryby jej machiny zatrzymały się. A szumnie zapowiadane zwolnienia z obostrzeń dla zaszczepionych okazały się tak naprawdę niewiele znaczącymi ułatwieniami.

Przegapiliśmy za to jedno: rząd zapowiadał niedawno, że od połowy grudnia ruszy wielka kampania na rzecz szczepień. Nie dodał jednak tego, że to my wszyscy będziemy tej kampanii i adresatami, i uczestnikami. Trudno inaczej wytłumaczyć pomysł Narodowej Kwarantanny w momencie, gdy liczba zakażeń spada. Najwyraźniej ruszyła wielka machina, mająca na celu skłonić nas do przystąpienia do Narodowego Programu Szczepień. Wiadomo, że pierwsze preparaty mogą zostać podane chętnym jeszcze w grudniu, a zatem straszak w postaci zamknięcia kraju z pewnością podziała na wielu przerażonych perspektywą dalszego odcięcia od świata.

Jeśli faktycznie mamy do czynienia z socjotechnicznym zabiegiem, to jest to bodaj najbardziej kosztowna kampania promocyjna rządu w historii. Śmiało też można postawić pytanie: jaki jest ostateczny cel nakładania na nas kolejnych obostrzeń? Czy chodzi jedynie o walkę z mityczną „trzecią falą”? A może plan jest taki, by zaszczepionych zwalniać ze wszystkich rygorów i na podstawie kodu QR wpuszczać do galerii handlowych, hoteli, na stoki czy do restauracji, zaś niezaszczepionych trzymać nadal w zamknięciu i od czasu do czasu poczęstować mandatem lub godziną policyjną. W „poprzednim reżimie” trudno było znaleźć jakieś znaczące ułatwienia dla zaszczepionych. Ale w tym nowym – owszem. Jak inaczej można to nazwać, jeśli nie tresurą?

O ile te dywagacje są zgodne z rzeczywistością, rząd zdaje się przeprowadzać na nas swoisty Blietzkrieg obostrzeniowy, by potem łudzić nas możliwością normalnego życia, pod warunkiem spełnienia de facto obowiązku szczepienia.

Ciekawe, że na konferencji prasowej, w trakcie której ogłaszano tę całą Narodową Kwarantannę – do prawdy ten rząd robi wszystko, by obrzydzić chwalebny przecież przymiotnik „narodowy” i gdybym był foliarzem lub płaskoziemcą uznałbym, iż jest to działanie to celowo i na czyjeś życzenie – zabrakło premiera Mateusza Morawieckiego. Czyżby faktycznie miał być on tym, który dopiero ogłosi nam zdejmowanie obostrzeń wyłącznie dla zaszczepionych, zwiastując wielkie zwycięstwo nauki nad naturą? Czy poczuł, że jego pozycja mocno osłabła w ostatnich miesiącach i powinien przestać firmować własnym nazwiskiem kolejnych złych wiadomości?

W trakcie konferencji prasowej ministra Adama Niedzielskiego i prof. Andrzeja Horbana, doszło jeszcze do dwóch, wartych odnotowania sytuacji. Po pierwsze, wspomniany Horban poniekąd uzasadnił wprowadzenie kwarantanny rosnącą umieralnością. To dowód na to, że obóz władzy panicznie stara się przerzucić gorącego kartofla nieudanej walki z pandemią w nasze ręce. Bo co też my mamy wspólnego z tym, że rośnie umieralność? Dlaczego ja, moja żona, przyjaciele, sąsiedzi czy rodacy, mamy ponosić koszty tego, że rząd pozamykał służbę zdrowia, nakręcił spiralę paniki i teraz zbiera tego żniwo w postaci wzrostu ofiar odkładania diagnoz, zabiegów czy leczenia na inny, popandemiczny czas?

I druga sprawa. Niedzielski przekonywał niedawno, że stara się być w swoich działaniach przewidywalny. Pamiętam, że po konferencji prasowej, w trakcie której rozpisano działania antypandemiczne na dwa miesiące do przodu, oceniałem, iż zapowiedź ta wynika raczej z zapotrzebowania zgłaszanego przez opinię publiczną, czyli ma po prostu wymiar propagandowy, bez żadnego pokrycia w rzeczywistości. I, niestety, tamto przeczucie okazało się trafne. Ogłaszając Narodową Kwarantannę minister Niedzielski przekreślił wszystkie wcześniejsze komunikaty. Od 27 grudnia mieliśmy mieć bowiem powrót do podziału na czerwone, żółte i zielone strefy, zaś stoki narciarskie miały pozostać otwarte. Tymczasem dzisiaj ministrowi się odwidziało i odwołał otwarcie stoków. Zupełnie bez sensu, szczególnie, że sytuacja w kraju – jeśli brać pod uwagę wskaźniki rządowe – wcale nie jest zła. Tu pojawia się kolejne pytanie: co robi w tym czasie minister rozwoju, Jarosław Gowin? Dlaczego dopuścił do tego, by właściciele stoków wyrzucili w błoto ogromne pieniądze potrzebne na przygotowanie do sezonu? Czy rząd kolejny raz, za nasze pieniądze, zafundował sobie zabawę w przeciąganie liny między resortami? Na pewno trzeba będzie przecież te straty zrekompensować.

Jeśli miałbym sobie i Państwu czegoś życzyć na nadchodzące Święta, to chyba dwóch rzeczy. Po pierwsze, zachowajcie zdrowy rozsądek i nie ulegajcie temu szaleństwu. No i po drugie: niech ta paranoja wreszcie się skończy. 

Tomasz Figura

Za: PoloniaChristiana – pch24.pl (2020-12-17)

 


 

Spacer z psem podczas „godziny policyjnej” w Sylwestra? Ministerstwo Zdrowia będzie prowadzić konsultacje społeczne

Minister zdrowia Adam Niedzielski oświadczył podczas konferencji prasowej, że rząd wprowadza w Sylwestra „godzinę policyjną”. Zakaz przemieszczania się będzie obowiązywał w naszym biednym kraju od godz. 19.00 31 grudnia do godz. 6 rano 1 stycznia. Właściciele psów zastanawiają się, czy będą mogli wyjść w tym czasie na spacer ze swoimi pupilami.

Redakcja polsatnews.pl zapytała resort zdrowia, czy sylwestrowa „godzina policyjna” będzie obowiązywała także w przypadku spacerów z psem. Jest odpowiedź ministerstwa.

„W imieniu Rzecznika Prasowego informuję, że trwają prace nad projektem rozporządzenia Rady Ministrów, które zacznie obowiązywać od 28 grudnia br. Po zakończeniu prac nad ww. projektem, zostanie on przekazany do konsultacji publicznych” – przekazała Justyna Maletka z biura komunikacji Ministerstwa Zdrowia.

W czwartek rząd, ustami ministra Niedzielskiego, oświadczył, że – mimo braku wskazań epidemicznych – wprowadza „kwarantannę narodową”. To kolejny cios dla branży turystycznej.

– Od 28 grudnia do 17 stycznia wprowadzamy kwarantannę narodową. Oprócz pozostawienia dotychczasowych obostrzeń, zamykamy hotele – również na wyjazdy służbowe – oraz stoki narciarskie – mówił minister zdrowia.

– Zbliża się Sylwester. Chcemy wprowadzić zakaz i ograniczenia w przemieszczaniu się. Obowiązywać będzie od godz. 19.00 31 grudnia do 6 rano 1 stycznia – oświadczył.

Nowe koronarestrykcje mają uchronić Polaków przed mityczną trzecią falą koronawirusa. „Nie zamierzam kontestować decyzji, ale żaden z trzech powodów, które oficjalnie skłoniły rząd do kolejnych restrykcji, tj. groźba III fali na przełomie stycznia i lutego, duża dzienna liczba zgonów, eskalacja pandemii w okresie szczepień – nie są wiarygodne. Jakie prawdziwe powody?” – pytał na Twitterze dr Paweł Grzesiowski.

Źródła: Polsat News/nczas.com

Za: Najwyższy Czas! (18 grudnia 2020)

 


 

Skip to content