Jak to się stało, że radykalne „lewactwo” stało się dominującym nurtem w USA? Profesor wyjaśnia

Chociaż ataki skrajnego „lewactwa” były częste w historii, o czym świadczą pisma Platona, Burke’a, czy Lenina, to jednak niezwykle rzadko tak radykalne ruchy otwarcie wkraczały do rządu i establishmentu jak w ostatniej dekadzie – zauważa prof. Victor Davis Hanson związany ze Stanford University. 

Autor  “The Second World Wars: How the First Global Conflict Was Faught and Won” odniósł się na łamach “National Review” do ataku, jaki przepuściła radykalna lewica na Amerykę. W szczególności wykazuje, kim są rewolucjoniści i dlaczego skrajnie lewicowe ideologie znalazły się w „mainstreamie”. Profesor przypomina, że nurty anarchizmu, socjalizmu i komunizmu, najmocniej uderzyły USA pod koniec XIX wieku, pośród Wielkiego Kryzysu, w czasie trwania sojuszu radziecko-amerykańskiego podczas II wojny światowej i później, a także w latach sześćdziesiątych.

„Rzadko jednak zdarza się, aby te radykalne ruchy otwarcie (…)wkroczyły do ​​rządu i establishmentu, jak w ostatniej dekadzie” – podkreśla. „Najpierw byliśmy świadkami masowych zamieszek, grabieży i obrazoburstwa (…) Jednak rzadko kiedy je kontynuowano z faktycznym przyzwoleniem burmistrzów, którzy powstrzymali policję i oddali śródmieścia wirtualnym okupantom, ustanawiającym „autonomiczne” strefy. Nie było też sytuacji, by rady miejskie odmawiały finansowania działań policji. Burmistrz Nowego Jorku Bill de Blasio i burmistrz Seattle Jenny Durkan byli nie tyle skrajnie lewicowymi demokratami czy socjalistami, co anarchistami, którzy scedowali kontrolę nad częściami amerykańskich miast innym anarchistom” – czytamy.

Hanson dodaje, że nie przypomina sobie także, aby jakikolwiek prokurator okręgowy – poza prokuratorem z Los Angeles – oświadczył, by cały szereg przestępstw już nie istniał. Tymczasem prokurator okręgowy hrabstwa Los Angeles, George Gascón niedawno ogłosił, że jego biuro nie będzie oskarżać nikogo aresztowanego za groźby, posiadanie narkotyków i akcesoriów związanych z narkotykami, znajdowanie się pod wpływem narkotyków, prostytucję, stawianie oporu w czasie próby aresztowania czy wiele innych przestępstw.

Gascón sam arbitralnie unieważnił ustawodawstwo Kalifornii i stworzył własne prawa w hrabstwie Los Angeles, jurysdykcji obejmującej ponad 10 milionów osób.

Autor zapytuje, skąd wzięły się w USA radykalne idee, takie jak: brak egzekwowania prawa, Zielony Nowy Ład, otwarte granice, programy nauczania na uniwersytecie czy polityzacja sportu zawodowego? Co stało się z głównym nurtem liberalnej, lewicowej partii Jimmy’ego Cartera i Billa Clintona? W jaki sposób ​została ona przekształcona w ruch neosocjalistyczny, obejmujący: Squad, Antifę, BLM, Kamalę Harris, Bernie Sandersa i Elizabeth Warren? I w którym momencie ten radykalny nurt lewicowy stał się siłą napędową Partii Demokratycznej?

Profesor wini za obecny radykalizm globalizację i koncentrację kapitału przez korporacje z Doliny Krzemowej oraz inwestorów z Wall Street.

Wyjaśnia, że wielu przedstawicieli nowej plutokracji nie jest biznesmenami w tradycyjnym sensie wytwarzania, uprawy lub transportu towarów. Dawne fortuny związane z tradycyjnymi gałęziami przemysłu bledną w porównaniu z globalnymi finansami, komunikacją, mediami, rozrywką, mediami społecznościowymi i dostępem do komputera / Internetu.

Według wykładowcy Stanforda, multimilionerzy naszego pokolenia, którzy osiągnęli status miliarderów, stali się utopistami. Zgromadziwszy majątek i upewniwszy się, że mają go wystarczająco dużo, by konsekwencje ich utopizmu nie dotknęły bezpośrednio, zaczęli głosić i domagać się radykalnych rozwiązań lewicowych. I tak chcą zakazać posiadania broni przez obywateli, ale zakaz ma nie dotyczyć ich samych. Podobnie domagają się walki ze śladem węglowym, ale nie ze swojego odrzutowca. Postępowcy nie są już obrońcami wolności wypowiedzi.

Lewicowi radykałowie jak Mark Zuckerberg, czy George Soros przekierowali oszałamiające kwoty pieniędzy do ​​lewicowych mediów, fundacji, uniwersytetów i polityków, walcząc z tym, co do tej pory było przestępstwem.

Hipsterscy miliarderzy chwalą się na przyjęciach koktajlowych, że ufundowali lokalne oddziały BLM. „Rady korporacyjne, uwikłane w szerokie lukratywne partnerstwa z Chińczykami i cieszące się dostępem do światowych rynków, należą obecnie do najpotężniejszych sił radykalizmu” – wskazuje Hanson.

Dyrektorzy generalni otrzymują czeki in blanco, by wykorzystać tyle chińskich pieniędzy, ile chcą, pod warunkiem, że będą subsydiować radykalny program. W ten sposób pcha się agendę dot. walki ze zmianami klimatycznymi, globalizm i masową migrację.

I nie jest nawet nowością, że „elita” finansowa sponsoruje lewicowy radykalizm, jeśli przypomni się zachowanie naiwnej arystokracji. W przeszłości przedstawiciele rodów szlacheckich zasilali szeregi Komitetu Bezpieczeństwa Publicznego we Francji, który gilotynował innych arystokratów. Rosyjskie ziemiaństwo z kolei wierzyło, że ​​Lenin będzie przydatny dla nich itp.

Od lat 70. do 90. na amerykańskich uniwersytetach toczyło się wiele wojen kulturowych. Brak jednak finansów ograniczał wpływy radykałów. Sytuacja zmieniła się wraz z pojawieniem się kapitału globalistycznego, który czterokrotnie zwiększył wpływy uniwersytetów.

Na uczelniach drastycznie obniżył się poziom nauczania. Różnego rodzaju dotacje sprawiły, że wielu studentów przyzwyczaiło się do rozrzutnego i wulgarnego życia na kampusach. Młodzież z natury rzeczy podatna na radykalizację jeszcze bardziej się zradykalizowała, odrzucając tradycyjne wartości moralne, odkładając zawarcie małżeństwa na później albo w ogóle odrzucając, czy opóźniając rodzenie dzieci itp.

Zdaniem Hansona najniebezpieczniejszą kohortą w historii są pół-wykształceni studenci koledżów, czy „elita” wyższej klasy średniej, która jest urażona, że jej młodzieńczy geniusz nie jest doceniany ani słusznie wynagradzany.

„Big Tech, jako oryginalna odgałęzienie uniwersyteckich ośrodków badawczych i nastawiony na młodych geniuszy, stał się lewicowym monopolistą. Kiedy pojawiły się media społecznościowe i Internet, naiwnie założyliśmy, że to tylko systemy dostarczania informacji, a nie nowe narzędzia ideologicznej perswazji” – pisze profesor.

Wyjaśnia, że jak wirus, który zmienia DNA gospodarza, obecne sposoby  pozyskiwania wiedzy, komunikacji, reklamy i handlu są umasowione, upolitycznione i  kontrolowane przez kilka tysięcy „wiecznych nastolatków” – trzydziestokilkuletnich techników z Doliny Krzemowej.

Hanson pisze o „trockizacji” życia przez zideologizowanych monopolistów IT, którzy ograniczają nasze wolności, cenzurując, zakazując, depersonalizując naszą aktywność. Wielu nawet nie zdaje sobie sprawy, jak szybko ziścił się świat, przed którym przestrzegał G. Orwell. Zmienił się język, kultura i polityka.

„Rządy zaś prezydenta Baracka Obamy – zgodnie z jego obietnicą – dokonały „fundamentalnej transformacji” USA. Zniszczono stare pozory centrowej Partii Demokratycznej kierowanej przez południowych „twangersów,” takich jak Jimmy Carter (który obiecał skopać tyłek Tedowi Kennedy’emu w prawyborach w 1980 roku i to zrobił), czy Bill Clinton, który potępiał nielegalną imigrację” – czytamy.

Profesor zwrócił uwagę, że rozpoczął się proces uprzywilejowywania Afroamerykanów i „tęczowej koalicji”, a jednocześnie proces stygmatyzacji białego mężczyzny.

„Barack i Michelle mogą być warci 100 milionów dolarów, posiadać trzy rezydencje, cieszyć się wielomilionowymi synekurami doradztwa korporacyjnego, a mimo to od czasu do czasu opuszczają swoje enklawy, aby wykładać tokarzowi w południowym Ohio lub sprzedawcy ubezpieczeń w Tennessee na temat „systemowego rasizmu” i „kapitalistycznego wyzysku”  – komentuje Hanson.

Dodaje, że pospolici przestępcy z Antify i BLM uzyskali przyzwolenie na grabienie, palenie i demolowanie własności prywatnej przeciętnych Amerykanów, w tym kolorowych, aktywizując się przed wyborami.

„Kto mógłby uwierzyć, że prezydent ds. różnorodności naprawdę zbudował klatki na granicy, uzbroił IRS do własnych celów politycznych, nadzorował komunikację reporterów Associated Press, przerzucał broń do karteli w Meksyku, uwięził producenta wideo, aby zamaskować skandal w Benghazi, zaoferował quid pro quo za obronę przeciwrakietową Putina, by pomóc własnej kampanii wyborczej i zdyskredytować CIA, FBI oraz Departament Sprawiedliwości?” – pyta profesor, odnosząc się do działań Obamy.

Niesamowicie bogaci lewicowcy, pragnący „odkupić swoje winy”, globalne akcentowanie różnic klasowych i regionalnych, korporacyzacja uniwersytetów wraz z pauperyzacją studentów, konstruowanie nowej „różnorodności”, upowszechnienie mediów społecznościowych i Internetu oraz lansowanie idei uciskania ​zamożnych z powodu ich wyglądu (np. tylko dlatego, że są czarni), podczas gdy twierdzi się, że biedna i niższa klasa średnia może być uprzywilejowana na tych samych podstawach, bo jest „biała” – wszystko to stworzyło radykalny nowy/stary progresywizm. „A nasze zbiorowe szaleństwo dopiero się zaczyna” – puentuje ponuro Hanson.

Źródło: nationalreview.com

AS

Za: PoloniaChristiana – pch24.pl (2020-12-16)

 


 

KOMENTARZ BIBUŁY: Nie dziwi nas już nawet to, że analitycy, profesorowie, ludzie uznawani za rozgarniętych nie ujmują zasadniczego czynnika destabilizacji świata: działań wywrotowego lobby żydowskiego, z ogromnymi wpływami, ogromnymi pieniędzmi, ogromnymi możliwościami nacisku. Przywykliśmy, że nawet prof. Hanson – stały gość neo-konowskiej stacji Fox News – nie wspomina o tym, że 3 procentowa diaspora w USA kontroluje z 90 % mediów, a główni przedstawiciele i najważniejsze organizacje tej diaspory są zasadniczymi czynnikami sprawczymi największych plag, od aborcji, przez pornografię, eutanazję, lichwę, po najnowsze idee „resetujące świat”. Doprawdy, zadzwiwia taka ślepota, a może… autocenzura.

 


 

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Skip to content