Sprawa życia i śmierci – Stanisław Michalkiewicz

Zablokowanie przez Polskę Dnia Przeciwko Karze Śmierci, który zapewne, w zamyśle jego promotorów miał być elementem nowej, świeckiej tradycji europejskiej, ożywiło przygasłą nieco dyskusję na temat kary śmierci i w ogóle sensu wszelkich kar.

Przez szermierzy politycznej poprawności kara śmierci uważana jest za relikt barbarzyńskiej epoki, podobnie zresztą, jak wszystkie kary. Wynika to z tzw. „humanistycznej” koncepcji człowieka. Według niej, człowiek jest kłębowiskiem sił, których istnienia nawet sobie nie uświadamia, a cóż dopiero, żeby nad nimi zapanował.

Jest „ślepym narzędziem przyrody”, a nie istotą zdolną do świadomego wybierania, które chrześcijaństwo określa mianem „wolnej woli”. Skoro tak, to egzekwowanie wobec człowieka jakiejkolwiek odpowiedzialności, zwłaszcza w postaci kary, jest rodzajem małpiego okrucieństwa, którego szczytowym wyrazem jest właśnie kara śmierci.

Nic zatem dziwnego, że w Unii Europejskiej, gdzie polityczna poprawność staje się obowiązującym prawem, kara śmierci jest źle widziana. Jej przeciwnicy stawiają znak równości między nią, a morderstwem, ignorując zupełnie to, że kara śmierci wymierzana jest człowiekowi winnemu przestępstwa, podczas gdy ofiarą morderstwa pada człowiek niewinny.

Zacieranie różnicy między winą i niewinnością jest również elementem filozofii głoszącej, że prawda nie istnieje. Skoro prawdy nie ma, to mówienie o winie i niewinności nie ma żadnego sensu. Jednak cała ta filozofia, podobnie jak „humanistyczna” koncepcja człowieka, to intelektualna tandeta. Jeśli bowiem prawdy nie ma, to czego właściwie nauczają modni filozofowie?

Warto by zatem dyskusję nad karą śmierci uporządkować. Na początek – zwrócić uwagę, że kara śmierci, podobnie zresztą, jak wszystkie inne kary, jest dolegliwością stosowaną w procesie wymierzania sprawiedliwości.

Najważniejszą tedy kwestią, jaką trzeba rozstrzygnąć, jest odpowiedź na pytanie, czy kara śmierci jest sprawiedliwa, czy nie. Jeśli nie jest sprawiedliwa, to trzeba ją skasować, bo jest oczywiste, że przy pomocy niesprawiedliwej kary żadnej sprawiedliwości wymierzyć się nie da.

Jeśli jednak okazałoby się, że kara śmierci jest sprawiedliwa, to nie ma żadnego powodu, by ją kasować. Przeciwnie – państwo nie powinno pozbawiać się żadnego narzędzia wymierzania sprawiedliwości, bo tylko dlatego tolerujemy państwowy monopol na przemoc, że ma być ona używana w służbie sprawiedliwości.

To pytanie dla przeciwników kary śmierci bywa kłopotliwe, o czym miałem okazję przekonać się podczas dyskusji na Wydziale Prawa UMCS w Lublinie, w której moim przeciwnikiem, był działacz Amnesty International.

Kiedy zaproponowałem, byśmy rozpoczęli od odpowiedzi na to pytanie, próbował zwekslować dyskusję na inne tory. Wzbudził jednak zniecierpliwienie publiczności i zrozumiał, że nie uda mu się uchylić od odpowiedzi. Stwierdził tedy, że kara śmierci jest niesprawiedliwa.

Odparłem, że w takim razie należałoby zrehabilitować wszystkie ofiary mordu sądowego w Norymberdze. Na to odrzekł, że wcale nie, bo wtedy kara śmierci była sprawiedliwa, a dopiero teraz nie jest. Sala zareagowała na to huraganem śmiechu i dyskusja się skończyła.

Warto zatem wrócić do tego pytania zwłaszcza, że zablokowanie przez Polskę tej nowej, świeckiej tradycji europejskiej, nastręcza wyjątkowo dobrą okazję.


 Stanisław Michalkiewicz
Komentarz  ·  „Nasz Dziennik”  ·  2007-09-22  |  www.michalkiewicz.pl


Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza z cyklu „Ścieżka obok drogi” ukazuje się w „Naszym Dzienniku” w każdy piątek.

 

 

ZOB. RÓWNIEŻ:

 

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Skip to content