Obrażał Polskę, porównywał Polaków do zwierząt – teraz chce ich uczyć jak walczyć z „mową nienawiści”

Aktualizacja: 2020-11-19 5:57 pm

Igor Isajew, ukraiński aktywista i dziennikarz mieszkający w Polsce, dzięki m.in. pieniądzom z UE zrealizował i opublikował film, w którym zachęca do walki z „mową nienawiści w sieci”. Twierdzi, że sam jest jej ofiarą i od lat z nią walczy, choć sam jest autorem wielu obraźliwych, a nawet wulgarnych wypowiedzi.

Kontrowersyjny ukraiński aktywista mieszkający w Polsce, Igor Isajew, ponad tydzień temu opublikował na swoim profilu społecznościowym film, którego jest współrealizatorem. Dotyczy on hejtu w sieci i sposób na walkę z nim.

„Z mową nienawiści w sieci można i należy walczyć. Robię to od 4 lat” – pisze Isajew w zamieszczonym wpisie. Jego zdaniem, celem „mowy nienawiści” są m.in. imigranci z Ukrainy i Indii, kobiety, osoby niepełnosprawne czy „osoby LGBT+, nawet rowerzyści/stki”.

Twierdzi, że problem tzw. mowy nienawiści w Polsce „rośnie skokowo”, ponieważ „przestępcy pozostają bezkarni, a instytucje państwowe ignorują problem”.

„MOŻEMY JEDNAK WALCZYĆ WSPÓLNIE!! [pisownia oryginalna-red.] Jeśli otrzymujesz albo widzisz hejt: zgłoś go. Jeśli jeden człowiek doprowadzi do sądu choćby jednego hejtera czy hejterkę, razem ujawnimy skalę nienawiści. Kiedy sprawa trafi do sądu, sąd stoi po stronie ofiary. Widziałem przypadki bolesnych wyroków nawet za jeden komentarz w sieci” – pisze ukraiński aktywista . Zachęca też do obejrzenia filmu i zgłaszania takich sytuacji poprzez specjalny portal i do prokuratury.

W zamieszczonym nagraniu Isajew twierdzi, że „antyukraiński hejt w polskim internecie” obserwuje odkąd w 2007 roku przyjechał do Polski, widząc „komentarze nieprzyjazne, nieprzychylne Ukraińcom”.

– Od 2016 roku ja, jako Igor Isajew, jako Ukrainiec, spotykam się z hejtem, otrzymuję hejt w swoją stronę – mówi ukraiński aktywista. Zaznacza, że początkowo bezskutecznie zwracał się z tym do odpowiednich służb, ale z własnego doświadczenia wie, że jeśli już sprawa trafi do sądów, to te najczęściej uznają winę sprawców. Podkreślił, że sądy „generalnie są po stronie pokrzywdzonych”.

– To przynosi efekty. Po 4 latach mam wiele wyroków w sprawach, które zgłosiłem. Mam tu taki wyrok. Facet miał 40 zarzutów. Za to usłyszał warunkowe umorzenie na okres próby 3 lat, musiał wykupić płatne przeprosiny tych osób, które znieważał i musiał zapłacić 5 tys. [złotych – red.] kary i koszty sądowe – powiedział Isajew. W tle wypowiedzi zamieszczono zrzut ekranu z portalu Kresy.pl z opublikowanymi przeprosinami.

W filmie występuje też m.in. Piotr Niemczyk, były funkcjonariusz Urzędu Ochrony Państwa, który podkreśla, że od paru lat w Polsce „dość skokowo” wzrasta liczba tzw. przestępstw z nienawiści. Apeluje, żeby tego rodzaju sprawy zawsze zgłaszać na policję, także w interesie społecznym.

W nagraniu wypowiada się też sędzia Marta Kożuchowska-Warywoda, prezes warszawskiej „Iustitii”. Mówi m.in., że sprawcom można w ramach działań edukacyjno-wychowawczych polecić np. przeczytanie książki o holokauście, jeśli chodzi o tzw. mowę nienawiści na tle rasowym. W tle jej wypowiedzi widać posążek symbolizujący „ślepą sprawiedliwość” i flagę Unii Europejskiej. Kożuchowska-Warywoda opowiada się też za tym, żeby nie karać zbyt surowo osób, które wcześniej nie miały konfliktów z prawem, bo „często można osiągnąć efekt odmienny od oczekiwanego”. – Zbyt surowa kara może doprowadzić do tego, że sprawca przestępstwa motywowanego mową nienawiści stanie się męczennikiem (…) – uważa sędzia.

Film został zrealizowany dzięki finansowaniu ze środków unijnych z programu „Europe for Citizens Programme”. Jednym z realizatorów filmu jest Igor Isajew.

Kim jest Isajew?

O kolejnych kontrowersyjnych działaniach Igora Isajewa, ukraińskiego dziennikarza pracującego w Polsce, informowaliśmy przy licznych okazjach. W 2016 roku w komentarzu dla ukraińskiej stacji Hromadske Isajew m.in. krytykował politykę Polski ws. ludobójstwa na Wołyniu. Jego zdaniem Polacy kreują ofiary ludobójstwa na męczenników, zaś polskie postulaty dotyczące ich upamiętnienia uważał za przejaw ukrainofobii. Według Isajewa strona polska w kwestii Wołynia dopuszcza się manipulacji. Isajew występował także w ukraińskich mediach jako dziennikarz Redakcji Ukraińskiej Polskiego Radia.

W Wigilię 2016 r. Isajew opublikował głośny wpis, w którym porównał Polaków do zwierząt. „Wesołych świąt dla Polaków, którzy dzisiaj obchodzą Wigilię. Dziękuję za milczenie części z was w tym roku. Wiecie, powiadają, że w Boże Narodzenie nawet zwierzęta zaczynają mówić. Umiejętności mówić i rozmawiać wam wszystkim życzę” – napisał Isajew (pis. oryg. – red.), zamieszczając link do artykułu na łamach „Ukraińskiej Prawdy” ws. odebrania rządowej dotacji jego portalowi.

Aż do końca 2016 r. prowadzony przez Isajewa portal Prostir.pl finansowany był z pieniędzy polskiego podatnika. Otrzymał z budżetu blisko 100 tys. zł. W reakcji na odebranie dotacji Isajew zaczął krytykować decyzje polskich władz, m.in. na Facebooku. W jednym z wpisów ironicznie stwierdził, że odebrano mu ją „za aktywną postawę obywatelską w 2016 roku, w tym za udział w dyskusji o „wołyńskim ludobójstwie” [zapis oryg. – red.] i współpracę z ukraińskimi mediami”. Podkreślał też, że jego portal zyskał popularność na Ukrainie „poprzez naświetlanie ‘dyskusji wołyńskiej’ i napiętej sytuacji w Przemyślu”. Ubolewał też, że polskie MSW „niszczy” jego zespół. On sam zapowiada, że może dalej prowadzić prostir.pl „nawet bez pieniędzy”.

W kolejnym roku na fali protestów tzw. obrońców demokracji Isajew mocno zaangażował się w działania wymierzone w rząd PiS. W lipcu 2017 r. w swoim poście w serwisie facebook opublikował zdjęcie przygotowanych przez siebie przypinek z wulgarnym antypisowskim napisem. Znaczki głosiły „PiS ПНХ”. Druga część jest skrótowcem z języka rosyjskiego oznaczającym sformułowanie „idź w ch*j”. Pomimo takiej postawy kilka miesięcy później rząd PiS ponownie przyznał fundusze na prowadzony przez niego portal – tym razem 40 tys. Złotych.

W marcu 2018 roku Isajew zamieścił na swoim profilu na portalu Facebook nagranie wideo i zdjęcia z warszawskiego marszu ku czci żołnierzy wyklętych, prawdopodobnie zrobione w Alejach Ujazdowskich. Oburzony tym, że policja zatrzymała go za blokowanie „demonstracji faszystów”, napisał: „W związku z tym, oraz biorąc pod uwagę fakt, że od dzisiaj obowiązuje nowelizacja ustawy o IPN, publicznie oświadczam, że Państwo Polskie oraz Naród Polski są współodpowiedzialni za zbrodnie III Rzeszy Niemieckiej, bo do dzisiaj hołubią tych, którzy naśladują ideologię faszystowską; bo do dzisiaj w propagowaniu ideologii totalitarnej jest mocne odwołanie się do pojęcia +naród+ i +Polacy+; bo do dzisiaj polskie organizacje faszystowskie skromnie nazywają się >>narodowymi<<”. Nie ukrywał przy tym, że jego wpis był świadomą prowokacją – „W ten sposób świadomie naruszam art. 55a nowej ustawy o IPN. I chyba moi uważni czytelnicy już wiedzą, gdzie to mają zgłosić”.

W kwietniu 2018 Isajew utracił akredytację w polskim MSZ. Dzisiaj w MSZ pani Magdalena Borysewicz wydała mi pismo z odmową przedłużenia akredytacji, powtarzając, że jest to decyzja dyrektora biura prasowego Artura Lomparta, a więcej ona nic nie wie. – opisywał na Facebooku odpowiedź, którą otrzymał z MSZ na jego monity w sprawie przedłużenia akredytacji. Ukrainiec narzekał, że teraz będzie pracowało się mu ciężej, ponieważ „PiS (i nie tylko) nie otwiera drzwi na legitymacje zagraniczne”. Twierdził, że akredytacja polskiego MSZ otwierała mu „te nieliczne, które jeszcze były otwarte” – w tym kontekście przypomniał, że „na niejasnych podstawach” otrzymał zakaz wstępu do Sejmu.  Dziennikarz zakończył swój post dwuznaczną zapowiedzią skierowaną do kierownictwa MSZ: „jak będą po raz kolejny narzekać, że Polskę za granicą albo nie słyszą, albo źle rozumieją, to niech mają pretensje do siebie.”

Isajew nawoływał też do usunięcia słowa „honor” z nowych polskich paszportów. Jak argumentował, słowo to razi ukraińską wrażliwość. Zdaniem Isajewa „honor” powinien zniknąć z polskich paszportów, gdyż w języku ukraińskim, jego zdaniem, ma on pejoratywne zabarwienie. Twierdził też, że to sami Polacy są odpowiedzialni za pejoratywne skojarzenia ze słowem honor, występujące rzekomo w języku ukraińskim.

Jako zadeklarowany homoseksualista Isajew uczestniczył w ubiegłorocznym marszu LGBT w Białymstoku, któremu towarzyszyła kontrmanifestacja środowisk kibicowskich i patriotycznych; doszło do zamieszek. „Widziałem różne +imprezy+ ukraińskich nacjonalistów, w tym tych z Azowa; widziałem początek walk na Majdanie w styczniu 2014, zainicjowanych przez Prawy Sektor — jednak nigdzie nie czułem się tak niebezpiecznie, jak w Białymstoku w sobotę”. – twierdził później Isajew.

Podczas ostatnich wyborów parlamentarnych Isajew zaangażował się w kampanię niezwykle kontrowersyjnego lidera „Obywateli RP” Pawła Kasprzaka, znanego ze skrajnie lewackich i radykalnie prounijnych wypowiedzi i działań.

Na początku listopada 2019 roku Isajew wspólnie z grupą polskich i ukraińskich działaczy odwiedził Werchratę na Podkarpaciu, gdzie kilka lat temu doszło do zniszczenia dwóch obiektów ku czci UPA. W miejscu jednego ze zniszczonych pomników postawili „kozacki krzyż” z tryzubem. Ponadto polska część tej grupy, w skład której wchodzili w rzeczywistości głównie działacze mniejszości ukraińskiej, wezwała do odnowienia nie tylko zniszczonych mogił, ale także pomników UPA w Polsce. Uczyniono to odwiedzając pobliską górę Monastyr, gdzie znajduje się zbiorowy grób kilkudziesięciu członków OUN-UPA zabitych w 1945 roku przez NKWD. Obecny był tam także Isajew, który sfotografował się przy obiekcie ku czci UPA wspólnie z szefem Związku Ukraińców w Polsce, Piotrem Tymą.

Należy podkreślić, że Isajew regularnie skarży się na „hejt” wobec niego w Internecie i w mediach społecznościowych. To między innymi za komentarze pod jego adresem prokuratura ścigała Zbigniewa S., ocalonego z ukraińskiego ludobójstwa na Kresach. Został on skazany na 8 miesięcy więzienia w zawieszeniu na 2 lata.

Na początku października zamieścił w mediach społecznościowych szokujący wpis, używając wobec naszego kraju słowa powszechnie uznanego za obelżywe.

Facebook / Kresy.pl

Tags: , , ,

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=120555 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]