Hillary Clinton o nowej strategii Stanów Zjednoczonych

Aktualizacja: 2020-10-19 8:33 pm

Polityka zagraniczna Stanów Zjednoczonych musi się zmienić. Są inne priorytety. Nie będzie więcej środków na rozbudowę floty lotniskowców ani dodatkowych środków na kosztowne stare systemy. USA muszą przygotować się na asymetryczne zagrożenia ze strony Chin czy Rosji – sugeruje była sekretarz stanu Hillary Clinton, która, jak się spekuluje, mogłaby powrócić na wysokie stanowisko w administracji prezydenckiej, gdyby wybory wygrał Joe Biden.

Clinton w obszernym artykule dostępnym na stronie magazynu „Foreign Affairs” (numer listopadowo-grudniowy 2020) przekonuje, że obecny kryzys powinien skłonić do zastanowienia się nad priorytetami bezpieczeństwa narodowego Stanów Zjednoczonych.

W opinii byłej sekretarz stanu za administracji Baracka Obamy, „kraj jest niebezpiecznie nieprzygotowany na szereg zagrożeń, nie tylko przyszłe pandemie, ale także eskalację kryzysu klimatycznego orazh wielowymiarowe wyzwania ze strony Chin i Rosji”.

Clinton uważa, iż amerykańska potęga przemysłowa i technologiczna zanikła, a kluczowe łańcuchy dostaw są naruszone i rząd nie potrafi nic z tym zrobić. Dodała, że w przeszłości były silne wstrząsy, jak atak na Pearl Harbor czy atak na wieże WTC, które były w stanie przebudzić USA i wywołać poważny zwrot. Takim wstrząsem obecnie powinien być kryzys COVID-19.

Za priorytetowe Clinton uznaje modernizację zdolności obronnych Stanów Zjednoczonych, w szczególności „odejście od kosztownych starszych systemów uzbrojenia zbudowanych dla świata, którego już nie ma”.

Kolejnym priorytetem winno być wspieranie amerykańskich innowacji i wzmacnianie strategicznie ważnych branż oraz łańcuchów dostaw.

Środki pozyskane wskutek poważnego zmniejszenia budżetu obronnego miałyby być przekierowane na inwestycje w kraju w zaawansowaną produkcję i badania oraz rozwój, by przygotować się na konkurencję w zakresie zwalczania zmian klimatycznych oraz przyszłych pandemii.

Clinton sugeruje zintegrowanie polityki zagranicznej i wewnętrznej, by odzyskać równowagę w niepewnym świecie.

Była szefowa dyplomacji uważa, że w przeszłości amerykańscy decydenci zbytnio koncentrowali się na bezpieczeństwie narodowym i przez to nie dostrzegali innego rodzaju zagrożeń, jak: cyberataki, wirusy, emisja dwutlenku węgla, propaganda internetowa i zmieniające się łańcuchy dostaw.

Clinton wyjaśnia, że pracownicy bezpieczeństwa narodowego prezydenta Baracka Obamy pozostawili 69-stronicowy podręcznik dotyczący reagowania na pandemie, ale obecna ekipa prezydenta Donalda Trumpa zignorowała go, skupiając się zamiast tego na zagrożeniu bioterroryzmem.

Wylicza, że obecna administracji zlikwidowała Dyrekcję ds. Pandemii Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Zgromadziła co prawda zapasy leków na wąglika i ospę, ale nie postarano się o środki ochrony osobistej potrzebne podczas pandemii.

Administracja Trumpa miała zamknąć również program Amerykańskiej Agencji ds. Rozwoju Międzynarodowego, utworzony przez Clinton w celu wykrywania zagrożeń wirusowych na całym świecie i wielokrotnie próbowała obciąć fundusze na Centra Kontroli i Zapobiegania Chorobom (CDC).

Clinton zarzuca ekipie Trumpa, że zignorowała zagrożenie zmianami klimatycznymi i cyberszpiegostwem w negocjacjach handlowych z Chinami i nie zdołała skonfrontować się z Rosją w sprawie ingerencji w wybory.

Dalej dodała, że nie tylko administracja Trumpa, ale także poprzednie ekipy nie doceniały wpływu polityki gospodarczej na bezpieczeństwo, która osłabiła strategicznie ważne gałęzie przemysłu i wysyłała kluczowe łańcuchy dostaw za granicę.

W jej opinii, dyplomaci skupiali się na cementowaniu sojuszy wojskowych i zwiększania wypływów Ameryki poprzez nowe umowy handlowe, ale nie wystarczająco respektowano przestrzegania prawa pracy, tworzenia nowych miejsc pracy i inwestowania w dotknięte ciężką sytuacją społeczności na miejscu.

„Krótkowzroczność dotycząca bezpieczeństwa narodowego przejawia się również w uproszczonych ramach stosowanych do złożonych wyzwań, takich jak naleganie na spojrzenie na konkurencję z Chinami przez pryzmat zimnej wojny. W lipcowym przemówieniu sekretarz stanu Mike Pompeo przedstawił tę perłę mądrości: Dorastałem i służyłem w armii podczas zimnej wojny. A jeśli czegoś się nauczyłem, to że komuniści prawie zawsze kłamią. To wyjątkowo nieprzydatny sposób podejścia do wyzwania. Obrażanie się i utyskiwanie na temat komunistów może rozdrażnić publiczność Fox News, ale przesłania fakt, że Chiny – wraz z Rosją – stanowią zupełnie inne zagrożenie niż Związek Sowiecki. Dzisiejsza rywalizacja nie jest tradycyjnym globalnym wyścigiem zbrojnym i siły ognia.

Odkurzenie scenariusza zimnej wojny niewiele zrobi, by przygotować Stany Zjednoczone na przeciwników, którzy używają nowych narzędzi do walki w szarej strefie między wojną a pokojem, wykorzystując otwarty internet i gospodarkę do osłabiania amerykańskiej demokracji i ujawniając słabość wielu ze starszych systemów broni. Takie anachroniczne podejście nie zbuduje też globalnej współpracy potrzebnej do podjęcia wspólnych wyzwań, takich jak zmiany klimatyczne i pandemie” – czytamy.

Clinton dostrzegając ograniczone możliwości USA do ochrony siebie i sojuszników, zarzuca Trumpowi, że niepotrzebnie antagonizuje Iran, który obecnie szuka nowego sojuszu z Pekinem.

Była wysoka urzędnik administracji Obamy uważa, że doszło do nadmiernej militaryzacji polityki zagranicznej USA, co zresztą jest „złym nawykiem sięgającym czasów, gdy prezydent Dwight Eisenhower ostrzegał przed kompleksem wojskowo-przemysłowym”.

Dlatego jej zdaniem, więcej środków powinno iść na agencje cywilne i dyplomację. Clinton przypomniała, że co z tego, iż ma się zaawansowaną broń, gdy nie działa sprawnie np. logistyka. Po inwazjach na Afganistan i Irak doszło do śmiertelnych opóźnień w dostawie dla żołnierzy w terenie wozów bojowych i kamizelek kuloodpornych. Teraz Pentagonowi znowu grozi nieprzygotowanie na bardzo różne wymagania konkurowania z Chinami.

„Widziałem, jak trudno jest poruszyć biurokrację tak rozległą jak Pentagon, kiedy w 2004 roku poproszono mnie o bycie jedynym amerykańskim senatorem w Grupie Doradczej ds. Transformacji Dowództwa Sił Połączonych, której powierzono zadanie udzielenia pomocy wojsku w transformacji w dwudziesty pierwszy wiek. Departament Obrony zebrał imponujący zespół wojskowych i cywilnych ekspertów z różnych dziedzin i powiedział im, aby myśleli tak szeroko i odważnie, jak to tylko możliwe. Jednak nasze wysiłki w celu zalecenia reform napotkały niektóre z tych samych przeszkód, które pozostają do dziś. Potężni gracze w Pentagonie, Kongresie i sektorze prywatnym zbudowali kariery – a w niektórych przypadkach fortuny – robiąc coś w określony sposób. Mają żywotny interes w utrzymaniu status quo” – ubolewa.

Clinton jest przeciwniczką kontynuowania kosztownych projektów zbrojeniowych. Na przykład uważa, że należy wycofać się z produkcji myśliwców F-35, chociaż wie, że stracono by setki tysięcy miejsc pracy w setkach okręgów kongresowych w prawie każdym stanie. Stąd ta kosztowna produkcja ma wielu zwolenników.

„Te przeszkody w reformowaniu wojska nie są nowe, ale od niedawna są pilne. Pentagon musi dostosować się do strategicznego krajobrazu znacznie różniącego się od tego, z którym miał do czynienia podczas zimnej wojny czy wojny z terroryzmem. Nowe technologie, takie jak sztuczna inteligencja, powodują, że stare systemy stają się przestarzałe” – wyjaśnia, dodając, że nowe systemy sztucznej inteligencji stwarzają nowe możliwości.

Ponadto Clinton uważa, że w tym czasie, gdy USA toczyły kosztowne wojny lądowe na Bliskim Wschodzie, Chiny inwestowały w stosunkowo tanią broń przeciwdziałającą dostępowi / odmowie terytorialnej, taką jak pociski balistyczne typu anti-ship, które stanowią zagrożenie dla drogich lotniskowców amerykańskich.

Dlatego też Ameryka powinna zainwestować w rozbudowę okrętów podwodnych i prowadzenie dyplomacji – jak Chiny – by tworzyć nowe placówki dyplomatyczne. Pekin ma obecnie więcej placówek niż USA na całym świecie.

Zdaniem Clinton, USA nie powinny polegać na swojej przewadze siły ognia lub fakcie, że najwięcej wydają na budżet obronny. Postęp Chin oznacza, że ​​przewaga powietrzna i morska Stanów Zjednoczonych w regionie nie jest już gwarantowana. Pekin obecnie stanowi zagrożenie asymetryczne, jak Afganistan czy Irak.

Była szefowa Departamentu Stanu postuluje odbudowę cywilnego nadzoru nad Pentagonem i rewizję budżetu obronnego. Potrzebne są ogromne oszczędności – potencjalnie setki miliardów dolarów w ciągu następnej dekady. Oznacza to konieczność rezygnacji ze starszych systemów uzbrojenia. „Cięcia wydatków muszą wynikać z jasnej analizy potrzeb bezpieczeństwa narodowego, a nie polityki, by nie dopuścić do sytuacji z 2013 r., gdy Kongres zmusił Pentagon do cięcia budżetu na oślep, bez nadrzędnej strategii” – deklaruje Clinton.

Zaoszczędzone środki mają być zainwestowane w rozwój strategicznych gałęzi przemysłu w kraju, by przygotować się na konflikt asymetryczny Na przykład lotniskowce nadal odgrywają ważną rolę w projekcji siły USA na całym świecie, ale są podatne na tanie chińskie pociski.

Ponadto tylko garstka z 11 lotniskowców marynarki wojennej Stanów Zjednoczonych jest zwykle w danym momencie w eksploatacji i na morzu, a inne są w porcie uciążliwe w utrzymaniu. „Zamiast kontynuować rozbudowę floty wrażliwych okrętów nawodnych, marynarka wojenna powinna inwestować w przyspieszoną konserwację i okręty podwodne nowej generacji” – czytamy.

Podobnie, ponieważ broń przeciwdziałająca dostępowi / odmowie terytorialnej zmusza amerykańskie lotniskowce i krążowniki z pociskami samosterującymi do trzymania się z dala od potencjalnych celów, Siły Powietrzne USA będą musiały mniej koncentrować się na taktycznych myśliwcach krótkiego zasięgu, a bardziej na samolotach dalekiego zasięgu. Oznacza to, że USA nie będą potrzebowały tylu myśliwców F-35, jak planowano, ale większą liczbę bombowców B-21 Raider, będących w trakcie opracowywania, które mają za zadanie pokrzyżować zaawansowane systemy obrony powietrznej.

Temu wszystkiemu ma towarzyszyć mechanizm konsultacji z Chinami i Rosją w celu zmniejszenia prawdopodobieństwa pomylenia konwencjonalnego ataku dalekiego zasięgu z uderzeniem nuklearnym, co mogłoby doprowadzić do katastrofalnej eskalacji.

Armia USA ma także zrezygnować z dużej armii lądowej w związku z tym, że przyszłe konflikty mają toczyć się w powietrzu, na wodzie i w kosmosie. Clinton postuluje, by zamiast inwestować w ciężkie czołgi, wojsko powinno skupić się na modernizacji systemów łączności i wywiadowczych.

Za rzecz pilną uznaje Clinton zawarcie porozumienia z Rosją w sprawie zbrojeń strategicznych. Dodaje, że Amerykanie powinni zrezygnować z umieszczania głowic nuklearnych o niskiej wydajności na okrętach podwodnych lub pocisków manewrujących z bronią jądrową, które poszerzają zakres scenariuszy użycia broni jądrowej i zwiększają ryzyko nieporozumienia.

Stany Zjednoczone nie powinny także wydawać 1 biliona dolarów w ciągu najbliższych 30 lat na swój arsenał nuklearny, jak jest obecnie planowane. Powinny także zmniejszyć zależność od starych międzykontynentalnych pocisków balistycznych i dążyć do „nowszego i mniejszego” podejścia do modernizacji, ożywić dyplomację kontroli zbrojeń, którą zarzuciła administracja Trumpa.

Clinton duże nadzieje pokłada w dyplomacji, która pozwoliłaby Ameryce na kontrolowanie ważnych szlaków komunikacyjnych, jak np. sojusz z Australią, zezwalający na rozmieszczenie 2,5 tysiąca amerykańskich żołnierzy w północnej Australii, w pobliżu spornych szlaków morskich na Morzu Południowochińskim.

W przypadku NATO, Clinton uważa, że Trump niepotrzebnie antagonizuje sojuszników, domagając się większych wydatków. Jej zdaniem kraje NATO w Europie winny skupić się na wzmocnieniu swoich konwencjonalnych sił lądowych, by mogły odstraszać inwazje w Europie Wschodniej lub prowadzić misje antyterrorystyczne w Afryce.

Podsumowując Clinton stwierdziła, że Ameryka potrzebuje „trzech D” odnosząc się do angielskich odpowiedników dyplomacji, rozwoju i zmiany podejścia do obronności. Dodała także czwarte „D” – odnowę wewnętrzną, odbudowę przemysłową i technologiczną kraju.

„Malejące możliwości przemysłowe Stanów Zjednoczonych i niewystarczające inwestycje w badania naukowe sprawiają, że kraj jest niebezpiecznie uzależniony od Chin i nieprzygotowany na przyszłe kryzysy” – wskazuje polityk, sugerując, że USA muszą zacząć pilnie inwestować w tzw. zieloną transformację i nowe technologie.

Clinton potwierdza, że USA są uzależnione „od Chin i innych krajów w zakresie importu ważnych towarów – nie tylko ratujących życie materiałów medycznych, ale także surowców, takich jak minerały ziem rzadkich i sprzęt elektroniczny, który zasila wszystko, od telekomunikacji po systemy uzbrojenia”.

Modernizację miałby umożliwić plan Bidena, przewidujący inwestycję 700 miliardów dolarów w innowacje i produkcję oraz zakładający wprowadzenie nowych regulacji, zmuszających do kupowania rodzimych towarów od stali, przez robotykę po biotechnologię.

USA chcą przeformatować wrażliwe łańcuchy dostaw i rozszerzyć strategiczne zapasy podstawowych towarów. Ambitna polityka przemysłowa ma umożliwić odzyskanie przewagi nad Chinami, które prowadzą szpiegostwo przemysłowe na masową skalę, stosując szereg nieuczciwych praktyk handlowych i zapewniając praktycznie nieograniczone zasoby przedsiębiorstwom państwowym i wspieranym przez państwo.

Bezpieczeństwo Stanów Zjednoczonych zależy również od kontroli farmaceutyków, czystej energii, sieci 5G i sztucznej inteligencji.

Clinton wie, że inwestycje w zaawansowaną produkcję oraz badania i rozwój będą kosztowne i wiele osób straci zatrudnienie, ale uznaje ona je za konieczne dla długoterminowych interesów gospodarczych i bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych. Opłacą się one na dłuższą metę.

Jej zdaniem, coraz więcej środowisk wskazuje, że „Waszyngton nie musi być paraliżowany obawami o zadłużenie i że może pozwolić sobie na znaczne wydatki na krytyczne inwestycje krajowe, które przynoszą wysokie zyski, zwłaszcza w czasie kryzysu”.

Te dwa programy – modernizacja wojskowa i odnowa wewnętrzna – powinny zostać zintegrowane, ponieważ z pewnością przyniosą zakłócenia gospodarcze i społeczne. Jednak – zdaniem Clinton – będzie można tworzyć nowe miejsca pracy i nowe gałęzie przemysłu. Wszystko to jest konieczne, by USA odzyskały przewagę strategiczną nad Chinami.

Źródło: foreignaffairs.com

Agnieszka Stelmach

[Wybrane wypowiedzi internautów pod w/w tekstem na stronie źródłowej:]

Z zainteresowaniem przeczytałem tezy, bo oczywistym jest, że to nie będą jej przemyślenia tylko cele związanego z nią deep state. Jak czytam, to widzę, że ta baba mówi o demontażu całej potęgi militarnej USA: wygasi projekty wojskowe, samolotów i okrętów, pozamyka fabryki zbrojeniowe. Zlikwiduje głowice jądrowe i postawi na dyplomację. Po co? Ano po to, że jak się chce utworzyć rząd światowy, to trzeba dogadać się globalnie… Nie jestem kimś, kto wierzy globalne spiski – ale taka układanka wychodzi.
Michał

Mogłaby od razu powiedzieć, że tylko niczym nieograniczony i wszechobecny dostęp do aborcji uratuje świat od pandemii i zbrojeń. Przecież jej w głowie tylko aborcje i aborcje…
Beata

Tags: , ,

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=119556 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]