Jak zostałam „wrogiem ludu”

Aktualizacja: 2020-10-19 1:38 pm

Dzisiejszy felieton rozpoczynam dwoma wpisami zamieszczonymi w mediach społecznościowych przez premiera Mateusza Morawieckiego i ministra zdrowia Adama Niedzielskiego.

– Apeluję do osób, które zaprzeczają istnieniu COVID-19, agresywnie i ostentacyjnie odmawiają noszenia maseczek, szerzą fake newsy i pseudonaukowe teorie, nie róbcie tego! Zdrowie i życie Was i Waszych bliskich zależy również od przestrzegania zasad, z którymi się nie zgadzacie. Bądźmy odpowiedzialni – to wpis na Facebooku premiera Morawieckiego z 13 października 2020.

– Jestem przerażony brakiem odpowiedzialności osób prześcigających się w pomysłach na obejście obowiązujących obostrzeń. Nie szkodzicie tylko sobie ale narażacie na niebezpieczeństwo innych – szczególnie osoby z grup ryzyka. To skrajny egoizm – napisał na Twitterze 17 października 2020 roku minister zdrowia Adam Niedzielski.

Oba powyższe komunikaty są klasycznym zagraniem propagandowym bazującym na szantażu emocjonalnym, którego celem jest wskazanie kozłów ofiarnych i przerzucenie na nich odpowiedzialności za tragiczne konsekwencje absurdalnych decyzji rządu. Aby zrozumieć, jakiej manipulacji dopuszczają się premier i minister zdrowia, musimy zdać sobie sprawę z kilku rzeczy. Pierwsza to ta, że wirusy odpowiedzialne za infekcje dróg oddechowych są z nami od zawsze i będą z nami na zawsze. Nikt nie twierdzi, że wirusowe zapalenie płuc nie istnieje. Dlaczego zatem premier Morawiecki kieruje swój apel do „osób, które zaprzeczają istnieniu Covid”? Oczywiście chodzi o prymitywną manipulację, której celem jest wmówienie społeczeństwu, że osoby, które krytykują sposób działania rządu w ramach tzw. walki z pandemią, robią to, bo są płaskoziemcami niewierzącymi w istnienie wirusów i wywoływanych przez nie chorób. To klasyczna metoda propagandowa mająca na celu pokazanie swoich adwersarzy jako idiotów. I to właśnie usiłuje zrobić premier Morawiecki.

Kwestionowanie sensowności działań rządu nie jest równoznaczne z kwestionowaniem istnienia choroby nazwanej Covid. Wirusy atakujące układ oddechowy istniały, istnieją i będą istnieć. Jedyną skuteczną bronią, jaką dysponujemy w starciu z tymi wirusami, jest nasz układ odpornościowy, który działa na poziomie indywidualnym i zbiorowym. Na poziomie indywidualnym nie każdy jest w stanie oprzeć się wirusowi, ale na poziomie zbiorowym może liczyć na ochronę pośrednią poprzez odporność populacyjną, nazywaną też odpornością stadną. Polega ona na tym, że im więcej osób z wydolnym układem odpornościowym ma kontakt z wirusem, tym większa szansa na przerwanie łańcucha transmisji zanim wirus uderzy w tych, którzy nie dadzą mu rady na poziomie indywidualnym. Innej obrony nie ma.

Następna oczywista rzecz, z której musimy zdać sobie sprawę, żeby zrozumieć, jak jesteśmy manipulowani przez władzę, to fakt, że wprowadzone obostrzenia nie rozwiązują problemu. Gdyby tak było, wirus zostałby pokonany dzięki wiosennym, drakońskim restrykcjom epidemicznym. Ale nie przyniosły one zakładanego rezultatu. Wprost przeciwnie. Zamiast wygranej walki z pandemią, mamy jesienny wzrost zakażeń, przy czym nie jest to żadna sensacja, ponieważ tak dzieje się od zawsze. Nie bez przyczyny mówimy o corocznym sezonie grypowym.

Kolejna rzecz, o której trzeba wiedzieć, żeby nie dać się zwariować, to kwestia szczepionek. Od rządzących słyszymy, że jak będzie szczepionka, to pokonamy wirusa. Jest to oczywista bzdura. Żadna szczepionka nie wyeliminowała wirusów grypy i żadna szczepionka, o ile w ogóle powstanie, nie wyeliminuje koronawirusów. Dlaczego? Dlatego, że szczepionki nie zabijają wirusów, ale służą do tego, żeby nasz układ odpornościowy nauczył się je szybko rozpoznawać po zakażeniu, aby skutecznie z nimi walczyć. Szczepienia to po prostu inna metoda budowania odporności stadnej poprzez stymulowanie odporności indywidualnej. Przy okazji, warto wiedzieć, że skuteczność istniejących szczepionek na grypę wynosi ok. 50%. Należy również pamiętać, że szczepienia są obciążone ryzykiem, czego przykładem jest szczepionka na świńską grypę wywołująca narkolepsję. To tej szczepionki nie kupiła ówczesna minister zdrowia Ewa Kopacz w 2009 roku. I co? I powinniśmy jej za to podziękować.

A teraz rzecz, która jest wręcz grzechem pierworodnym obecnej korona-hucpy, czyli wmawianie ludziom, że noszenie bawełnianej szmatki na twarzy uchroni kogokolwiek przed zakażeniem. Jest to bzdura i dlatego w marcu ówczesny minister zdrowia Łukasz Szumowski wyśmiewał pomysł powszechnego noszenia maseczek.

UWAGA! W 2011 roku, w 14 szpitalach w Hanoi, przeprowadzono badanie porównujące skuteczność maseczek w zapobieganiu rozprzestrzeniania się infekcji dróg oddechowych. Badanie trwało 4 tygodnie i wzięło w nim udział ponad 1600 pracowników szpitali (lekarzy i pielęgniarek). Jedna grupa nosiła wyłącznie dwuwarstwowe maski bawełniane (pięć do wymiany podczas ośmiogodzinnego dyżuru, maski prane codziennie), druga grupa miała wyłącznie trzywarstwowe maski chirurgiczne (dwie na każdy ośmiogodzinny dyżur), a grupa kontrolna miała postępować według stosowanych wcześniej zasad – czasem nosić maseczki różnego typu (głównie chirurgiczne), a czasem w ogóle pracować bez maseczki. Rezultat? Najwięcej infekcji było w grupie osób stale noszących maseczki bawełniane! Najmniej w grupie z maseczkami chirurgicznymi. Grupa kontrolna znalazła się w środku. Jak to możliwe?

Przenikalność cząstek przez maskę chirurgiczną wynosi 44%, a przez maskę bawełnianą – aż 97%. Co więcej, zatrzymywanie wilgoci przez maski bawełniane, ich powtórne używanie oraz słaba filtracja najprawdopodobniej przyczyniły się do większej liczby infekcji w grupie osób ubranych według serwowanych nam dziś wytycznych rządu. Grupa kontrolna (czasem maski chirurgiczne, czasem w ogóle bez maski) wypadła lepiej niż grupa ubrana w maseczki bawełniane. Rezultatem tego badania było wydanie rekomendacji, aby pracownicy szpitali nie używali bawełnianych maseczek jako środka ochronnego. Działanie maseczek bawełnianych określono jako „szkodliwe”. Link do opisu badania TUTAJ.

Dziś premier i minister zdrowia wmawiają Polakom, że założona na twarz bawełniana szmatka to ochrona przed zakażeniem wirusem SARS-CoV-2. To jest kłamstwo, które służy do emocjonalnego szantażu wobec całego społeczeństwa. Nakazano nam nosić maseczki nawet na pustej ulicy! Noś maseczkę, żeby chronić swoich bliskich! Noszenie maseczki to wyraz solidarności społecznej! Brak maseczki to skrajny egoizm! – słyszymy od rządzących. W świetle empirii te wypowiedzi są absurdem. Równie dobrze możemy założyć foliowe czapeczki. Efekt ochronny będzie nawet lepszy, bo – jak wynika z badania w Hanoi – maseczki bawełniane nie redukują, ale zwiększają ryzyko infekcji dróg oddechowych.

Po co zatem premier Morawiecki i minister Niedzielski szczują na osoby mówiące – zgodnie z prawdą – że powszechny nakaz noszenia maseczek to absurd i do tego bezprawie? Robią to po to, żeby wskazać kozła ofiarnego, czyli „wroga ludu”, którego rządzący obarczą odpowiedzialnością za skutki własnych decyzji. A te decyzje prowadzą do niszczenia gospodarki, destabilizacji życia społecznego i paraliżu służby zdrowia skutkującego zaprzestaniem leczenia osób z ciężkimi chorobami przewlekłymi.

Metoda rządowego szczucia na „wrogów ludu” jest następująca: mimo, że drakońskie obostrzenia na wiosnę nie pokonały wirusa, to rząd wprowadza drakońskie obostrzenia jesienią, a ponieważ będzie to miało katastrofalne skutki gospodarcze, społeczne i zdrowotne, rządzący twierdzą, że winni są ci, którzy nie noszą maseczek, bo gdyby nosili, to wirus zostałby pokonany. To jest kopia bolszewickiej propagandy o „wrogach ludu” sabotujących wysiłek całego narodu i winnych tego, że pomimo genialnych planów gospodarczych politbiura jest głód i nędza. Skoro gospodarka nakazowo-rozdzielcza miała przynieść dobrobyt ludowi pracującemu, a nie przynosiła, to przecież nie mogła to być wina partii, tylko „wrogów ludu”. Skoro restrykcje epidemiczne nie zatrzymują pandemii, to przecież nie może to być wina partii, tylko  „wrogów ludu”. A zatem „wrogiem ludu” jest osoba, która nie nosi maseczki, tak jak „wrogiem ludu” był chłop, który opierał się kolektywizacji. To jest dokładnie ten sam mechanizm od A do Z.

„Wrogów ludu” przedstawia się jako zasługujących na potępienie, ponieważ to ich wina, że jest źle, chociaż w rzeczywistości jedynym odpowiedzialnym za cały ten syf jest władza. Wobec „wrogów ludu” stosuje się mniejsze lub większe represje, a propaganda dba o to, żeby lud tym represjom przyklaskiwał. I temu właśnie służą cytowane na początku felietonu wpisy premiera Morawieckiego i ministra Niedzielskiego. To są wpisy obliczone na wywołanie gniewu ludu przeciw „wrogom ludu”. To jest klasyczne szczucie według wzorców bolszewickich. Jak skuteczna jest ta metoda widać po wypowiedziach wielu Rosjan, którzy dziś – pomimo ujawnionych faktów o zbrodniczym i ekonomicznie absurdalnym systemie komunistycznym – uparcie powtarzają narrację o „wrogach ludu” wkładających kij w szprychy wspaniałego Związku Sowieckiego.

Wbrew własnej propagandzie Lenin i Stalin nie budowali państwa dobrobytu dla ludu pracującego, ale państwo terroru, w którym komuniści zachowają władzę na zawsze. Wbrew własnej propagandzie Morawiecki i Niedzielski nie wdrażają strategii ratującej ludzi przed Covid, ale dobijają gospodarkę i wykańczają służbę zdrowia. Nie wnikam, czy robią to z głupoty, czy dlatego, że tak im nakazano. Faktem jest, że to robią, a celem ich działania jest – jak przyznał Główny Inspektor Sanitarny Jarosław Pinkas– wygenerowanie emocjonalnego zapotrzebowania na szczepionkę. I faktem jest, że w ramach tego generowania stosują bolszewicką metodę wskazywania i zohydzania „wrogów ludu”, żeby mącić ludziom w głowach. Jeśli na pustej ulicy nie masz na twarzy bawełnianej szmatki, to jesteś „wrogiem ludu” sabotującym wysiłek całego narodu realizującego genialny plan władzy. Cóż, jestem „wrogiem ludu”.

Katarzyna TS (Katarzyna Treter-Sierpińska)

Za: wprawo.pl (Paź 18, 2020) -- [Org. tytuł: «Katarzyna TS: Jak zostałam „wrogiem ludu”»]
Tags: , ,

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=119526 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]