Zabawy z płcią to przemoc wobec dzieci. Świadectwo byłego transseksualisty

Aktualizacja: 2020-09-4 10:58 am

Oswajanie dzieci z pomysłami kwestionowania własnej płci to nic innego jak wykorzystywanie nieletnich. Przebieranie chłopców w sukienki, a dziewczynki w męskie stroje oraz uświadamianie ich, że w nowych rolach świetnie się odnajdują to przemoc psychiczna, emocjonalna i seksualna. Nikt nie wie tego lepiej niż byli transseksualiści, którzy na własnej skórze odczuli czym w swej istocie jest tzw. edukacja seksualna, wychowanie bez przypisania ról płciowych, terapie hormonalne czy zabiegi tzw. zmiany płci.

Fala pomyj jaka wylała się na Rzecznika Praw Dziecka Mikołaja Pawlaka za krytykę poznańskiej edukacji seksualnej oraz złożenie do prokuratury wniosku o zajęcie się sprawą nielegalnego handlu środkami farmakologicznymi powodującymi tzw. „zmianę płci” pokazuje tylko jak bardzo odrealniono i uśpiono polskie społeczeństwo. Podczas gdy „osoba niebinarna” Margot osiąga już niemal status celebryty, a samorządy wielkich miast prześcigają się we wprowadzaniu edukacji seksualnej na życzenie środowisk LGBT, nikt nie mówi jak niebezpieczną grę prowadzimy.

To co zaczyna się z pozoru niewinnymi przebierankami może w konsekwencji prowadzić do problemów psychicznych, tożsamościowych, ciężkich depresji trwających latami, a w dalszej perspektywie do samobójstw, wśród ofiar których znajdziemy nadreprezentację „osób transseksualnych” właśnie. Podczas gdy dzisiaj deprawacje dzieci (bo czym jak nie deprawacją jest przepisanie hormonów i środków powodujących zanik narządów płciowych u nastolatków bez wiedzy rodziców) podciągana jest pod prawa człowieka, a od ich przestrzegania z kolei próbuje się uzależnić unijne dotacje, autorzy tych polityk zdają się nie dostrzegać na kim odbiją się ich destrukcyjne konsekwencje. A takie pomysły zawsze odbijają się na dzieciach.

Dlatego niezwykle cenne są świadectwa osób, które przekonały się o tym na własnej skórze.

Walt Heyer (ur. 1940 r.) przez osiem lat uważał się za kobietę. W 1983 r. poddał się operacji „zmiany płci”, której nieodwracalne skutki odczuwa do dzisiaj. Obecnie angażuje się w pomoc osobom z dysforią płciową, przestrzegając przed zgubnymi skutkami ideologii gender. Jego zdaniem praktyka ubierania chłopców w sukienki i na odwrót (tzw. cross-dressing) jest formą wykorzystywania nieletnich.

Zaznajamianie dzieci z cross-dressingiem jest wykorzystywaniem nieletnich. Bądźmy szczerzy; to nie wykorzystywanie fizyczne ale psychiczne. To wykorzystywanie emocjonalne i seksualne. Nie możemy się dłużej oszukiwać, podczas gdy nasze dzieci są niszczone – zaznacza Hayer.

Osobiście byłem poddany cross-dressingowi w wieku lat czterech – w 1944 r., siedemdziesiąt cztery lata temu. W rezultacie miałem problemy z identyfikacją płciową do tego stopnia, że poddałem się zabiegowi chirurgicznemu „ponownego przypisania płci” (…) Nie możemy ignorować jak bardzo cross-dressing i zaznajamianie z tymi kwestiami dewastuje młodych ludzi – nawet się nie łudźcie – dodaje.

Moje życie zostało zniszczone przez ludzi, którzy mówili jak uroczo wyglądam w sukience i jak jestem dzięki temu wspaniały. Chodziłem do genderowego terapeuty, który mówił że wszystko czego potrzebuję to hormony i zabieg „zmiany płci”. To było w 1981 r. Operację przeszedłem w 1983 r. ponieważ powiedzieli mi, że to jest rodzaj leczenia na zaburzenia tożsamości płciowej. To nieprawda! – przypomina Heyer.

Na marginesie warto wspomnieć, że do tej decyzji nakłonił go dr Paul A. Walker, człowiek który wyznaczył standardy „leczenia” transseksualistów w 1979 r. Walker był zadeklarowanym homoseksualistą mieszkającym w gejowskiej dzielnicy San Francisco. Zmarł na powikłania wywołane HIV/AIDS w 1991 r.

To jest niszczycielskie! To nie żadne leczenie, ale dalsze nadużycie. Nadużyciem fizycznym jest odcinanie części ciała i szprycowanie kogoś hormonami to jedna z najbardziej destrukcyjnych rzeczy jakie możesz zrobić. To jest nieodwracalne. Są rzeczy, które nie mogą zostać naprawione. Stoję tu jako świadek aby wam powiedzieć – musimy zatrzymać ten nonsens!  – Heyer mówił na forum Heritage Foundation w 2019 r.

Tak głębokie rany i potężne spustoszenie może uleczyć jedynie Jezus Chrystus. Nie pomoże klepanie po ramieniu, oswajanie z dotychczasowym stylem życia czy – o zgrozo! – utwierdzanie w imposybilizmie, który odzwierciedla popularne hasło taki się już urodziłeś.

Stoję tu jako świadek, z okaleczonym do dnia dzisiejszego ciałem, z życiem, które zostało zniszczone na wiele sposobów, a zastało ponownie odkupione mocą Chrystusa – podkreśla Heyer. Jego walka o powrót do męskiej tożsamości trwała latami i była wypełniona trudnościami po brzegi, ale z Bożą pomocą udało się. Dzisiaj Heyer stanowi żywe świadectwo destrukcyjnych skutków ideologii gender i ludzi, którzy wpychają innych w szpony tęczowej Bestii.

Być może nadal sądzą Państwo, że „nasza chata skraja” i może takie rzeczy możliwe są w USA, ale nie w Polsce, ojczyźnie Jana Pawła II. To ogromny błąd. Strategia gender mainstreamingu znalazła istotne miejsce w międzynarodowych traktatach już w latach 90’ XX w. (zob. Konferencja Pekińska, której ustalenia podpisała również Polska), a dzisiaj jest jednym z głównych kryteriów formułowania strategii i programów zarówno ponadnarodowych bytów (jak Unia Europejska), jak i prywatnych podmiotów biznesowych. Tęczowa rewolucja to nie tylko rzesze kolorowych przebierańców z parad równości, dewastacje pomników, prowokacje czy bezczeszczenie narodowych i religijnych symboli. W parze idzie również systemowe wprowadzanie w obszarach legislacyjnych na wszystkich szczeblach, kulturze, edukacji, w sieci a nawet w medycynie – patrz. Konwencja Stambulska.

We współczesnej seksuologii nadrzędne będzie to, kim ten ktoś się czuje, wobec tego, jaką płeć nadano mu przy urodzeniu – mówiła w wywiadzie dla POLITYKI psycholog i seksuolog dr nauk med. Aleksandra Jodko-Modlińska. Ta sama „ekspert” w tej samej rozmowie uważa, że gdy 6-letni chłopiec każe nazywać siebie dziewczynką, rodzice powinni to zaakceptować i nazywać go córeczką. Natomiast kiedy u nastolatka „tożsamość nie będzie zgodna z płcią biologiczną, można rozważyć proces blokowania dojrzewania”. A po osiągnięciu pełnoletniości – tzw. tranzycji. Osobliwie, zważywszy na fakt, że p. Jodko-Modlińska uznaje tożsamość płciową za coś płynnego.

Nie idźmy tą drogą, jeżeli nie chcemy mieć w Polsce więcej poranionych osób.

Piotr Relich

Za: PoloniaChristiana – pch24.pl (2020.09.04)

 


 

Transseksualizm. Prawdziwie pomóc, a nie okaleczać

Rozmowa z Waltem Heyerem

[Przypominamy rozmowę z 2013 r.] Walt Heyer już jako pięciolatek lubił przebierać się w kobiece ubrania, w wieku 42 lat przeszedł tzw. operację zmiany płci. Powrót do męskości był procesem bolesnym, a dziś nasz rozmówca walczy, by osobom transseksualnym naprawdę pomagać, zamiast ich okaleczać.

Przez osiem lat żył Pan jako kobieta. Może Pan opisać to doświadczenie?

– Z początku było zabawnie, jakbym się wcielił w postać z bajki, potem poczułem pustkę. Żyłem jako Laura Jensen przez trzy lata zanim poddałem się operacji tzw. zmiany płci. Okazało się, że operacja nie zmieniła nic, pogłębiła tylko moje zanurzenie w świecie iluzji. Problemy osób transseksualnych nie są rozwiązane przez operację – i to jest właśnie powodem wysokiego odsetka (30 procent) prób samobójczych u osób, które zmieniły płeć.

Głęboko odczuwam ból osób transseksualnych, rozumiem ich i im współczuję. Ale ani zrozumienie, ani współczucie nie powstrzymuje mnie przed zdecydowanym twierdzeniem, że tylko pomoc psychologiczna jest w ich przypadku właściwym rozwiązaniem. Sam tego doświadczyłem i zrozumiałem w najtrudniejszy sposób. Gdy rozpadła się moja rodzina, osiem lat żyłem w świecie fantazji i samooszukiwania. Gdy w pełni zrozumiałem tragedię, której byłem ofiarą i sprawcą, było za późno. Zrujnowałem już życie mojej żony, moich dzieci i własne.

A czy mogło to być skutkiem błędnie postawionej diagnozy? Może nie był Pan osobą prawdziwie transseksualną? 

Rozpowszechnienie w USA operacji zmiany płci jest zasługą  psychiatry o nazwisku Paul Walker. To on jest odpowiedzialny za opracowanie standardów oceny klinicznej, mającej na celu rozpoznanie, czy dana osoba powinna przechodzić operację zmiany płci.

W moim przypadku ocena mojego problemu była zdecydowanie powierzchowna. Psychiatra nie zwrócił uwagi na przykład na to, że jako chłopiec byłem wielokrotnie wykorzystywany seksualnie przez dorosłych mężczyzn. Psychiatrą, który dał pełne przyzwolenie na moje okaleczenie był Paul Walker.

Nadal można argumentować: raz się pomylił, ale co do zasady to jest OK. 

To nie jest tylko moje doświadczenie. U wielu osób transseksualnych nie zostają zdiagnozowane poważne zaburzenia psychiczne, które się przyczyniły do powstania ich  zaburzenia. Moja strona internetowa sexchangeregret.com ma kilka tysięcy unikatowych wejść w ciągu miesiąca, 60 tysięcy w całym roku 2012. Otrzymuję setki maili od osób transseksualnych, które po zmianie płci zrozumiały, że operacja nie uczyniła z nich kobiet.

Liczba ludzi, którzy żałują, iż poddali się operacji, wzrasta z dnia na dzień. Chirurg, którego znam zebrał dokumentację 1 500 przypadków osób, które żałują tego kroku!

A zatem nie jest Pan odosobnionym przypadkiem. Dlaczego jednak nie sprawdzono efektywności i rzeczywistych skutków takich operacji przed ich wdrożeniem na szeroką skalę?

W rzeczywistości pierwszym miejscem w USA, gdzie przeprowadzano operacje było Johns Hopkins Gender Clinic. W roku 1963 została przeprowadzona pierwsza operacja. Jednak nadal istniały wątpliwości, czy to dobry kierunek. Dziesięć lat później przeprowadzono wywiady z 50 osobami, które przeszły operacyjną zmianę płci. Okazało się, że nie dało to żadnych pozytywnych rezultatów! Klinika została zamknięta, lecz Paul Walker rozpoczął krucjatę – jak widać skuteczną – by operacje zmiany płci stały się powszechnie dostępne.

Czy w takim razie istnieją jakieś badania naukowe potwierdzające szkodliwość takiego podejścia do problemu?

– Być może to panią zaskoczy, ale istnieją. Jedno z badań, przeprowadzone w Szwecji obejmowało okres od roku 1973 do 2003. Analizowano bardzo dokładnie dokumentację medyczną kilkuset osób transseksualnych. Osoby po zmianie płci wykazują zdecydowanie wyższy procent zaburzeń psychicznych, depresji oraz prób samobójczych niż ogół ludzi.

Dlaczego zatem nadal proponuje się operację zmiany płci jako rozwiązanie problemu? 

– To bardzo dobre pytanie. Wciąż je stawiam. Skoro tyle osób doświadcza problemów po operacji, dlaczego nadal proponuje się ją jako rozwiązanie? Nikt nie potrafi mi odpowiedzieć.

Dziękuję za rozmowę. 

Rozmawiała Bogna Białecka

Za: PoloniaChristiana – pch24.pl (2020.09.04)

 


 

Tags: , , , ,

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=116801 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]