Alarmujący raport: Polacy wymierają! „Będzie nas tylko 13 milionów”

Liczba Polaków do końca tego stulecia drastycznie zmaleje. Czasopismo medyczne „The Lancet” opublikowało raport dotyczący zmiany liczby ludności w poszczególnych państwach do roku 2100. Szacunki naukowców dla Polski są zatrważające.

Z badania wynika bowiem, że za 80 lat liczba Polaków skurczy się do 13, a w najlepszym wypadku 15 mln. To zaledwie jedna trzecia obecnej liczby mieszkańców Polski.

To jednak nie wszystkie zły prognozy wynikające z badania. Okazuje się też, że zgodnie z prognozą Polska stanie się znacznie biedniejsza.

– Współczynnik dzietności (określający przeciętną liczbę dzieci, jaką urodzi kobieta w roku rozrodczym) wynosi w Polsce ok. 1,3-1,4. Tymczasem, aby doszło do tzw. zastępowalności pokoleń – czyli aby po prostu dochodziło do wzrostu populacji – współczynnik ten (w skrócie: THR) powinien wynosić powyżej 2. W praktyce współczynnik 1,3 oznacza, że rodzi się mniej ludzi, niż umiera – wyjaśnia prawnik Marek Krześnicki.

Ów współczynnik THR w 2100 roku ma wynieść 1,1. Natomiast według autorów raportów Polska spadnie z 22 na 44 miejsce w rankingu krajów z największym produktem krajowym brutto.

Podobny spadek szacuje się w wypadku Arabii Saudyjskiej. Ta ma spaść z 19 na 32 miejsce.

– Z całą pewnością należy oczekiwać załamania obecnego systemu emerytalnego, opartego na zasadzie solidarności pokoleń: gdzie młodzi płacą składki na obecne emerytury swoich rodziców i dziadków. Po prostu młodych Polaków nie będzie zbyt wielu. Skutkiem tego będą niskie emerytury, wyższy wiek emerytalny i zapewne również wyższe obciążenia podatkowe. Obniżenie przyszłych emerytur z ZUS jest zatem więcej niż pewne. Innych świadczeń zresztą też, bo biedniejszego kraju nie będzie stać na hojne rozdawnictwo i liczne przywileje dla grup zawodowych – dodaje Krześnicki.

Źródło: Bezprawnik.pl

Za: Najwyższy Czas! (8 sierpnia 2020)

 


 

KOMENTARZ BIBUŁY: Sto lat to odważne patrzenie w przyszłość, lecz znając kondycję Polaków – spójrzmy choćby na statystyki nie tylko demograficzne, ale np. na ilość wypijanego alkoholu – nie wiadomo czy przeskoczymy jako „Polska” powyżej 2050 roku… I to niezależnie od tego czy będzie mocarstwowe starcie zbrojne, które po raz kolejny może rozegrać się na tym samym rejonie geopolitycznym co kiedyś. Ale i bez wojny Polacy pomogą sobie w  samoeksterminacji, a szansę już prawie mieli zapewnioną w wyborach 2020. To co mamy teraz to chwila względnego wytchnienia i budowania jeszcze bardziej posłusznego społeczeństwa („koronawirus”!), które to posłuszeństwo będzie poddane testowi „po zmiane reżimu”. Po tejże zmianie, nastąpi kilka kadencji jakichś Czaskoskich, Komoroskich, Appfelbaumów i wpadniemy z powrotem w uściski sąsiadów – w tym sąsiada zza oceanu – z zarządem nowej szlachty przywleczonej z Bliskiego Wschodu. To nie są mrzonki, to realne spojrzenie w przyszłość bliższą niż sto lat.

 


 

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Skip to content