Naukowcy zauważyli znacznie wyższą śmiertelność na Covid-19 u osób zażywających leki przeciwnadciśnieniowe

Aktualizacja: 2020-04-24 12:26 pm

Naukowcy cały czas próbują znaleźć odpowiedź na pytanie: dlaczego koronawirus (Covid-19) jednych zarażonych zabija, a z innymi będącymi w podobnej kondycji fizycznej, obchodzi się łagodniej.

Jak podaje agencja Reuters, badacze zauważyli nieproporcjonalnie dużą liczbę pacjentów hospitalizowanych i testowanych na Covid-19, mających wysokie ciśnieniem tętnicze i systematycznie zażywających leki hipotensyjne.

Na te powiązania zwraca również raport wydany 8 kwietnia br. przez amerykańskie Centrum Kontroli i Zapobiegania Chorobom (CDC), który stwierdza, że 72% hospitalizowanych pacjentów z Covid-19 w wieku powyżej 65 lat było leczonych na nadciśnienie.

Najczęściej stosowane leki na nadciśnienie pochodzą z grupy inhibitorów ACE oraz sartany ARB, znane pod różnymi markami handlowymi. (W Polsce zarejestrowanych jest dwanaście leków ACE: Kaptopryl, Enalapryl, Benazepryl, Chinapryl, Cilazapryl, Fozynopryl, Lizynopryl, Imidapryl, Moeksypryl, Peryndopryl, Ramipryl i Trandolapryl. Z grupy ARB dostępne w Polsce leki to: Valsartan, Losartan, Kandesartan, Telmisartan, Irbesartan, Eprosartan.)

Dr. Anthony Fauci – z racji medialnego nagłośnienia uchodzący obecnie za głównego eksperta od chorób zakaźnych – w wywiadzie dla medyczngeo pisma zacytował raport wskazujący nieproporcjonalnie wysokie wskaźniki nadciśnienia tętniczego wśród pacjentów z Covid-19 zmarłych we Włoszech, i zasugerował, że to właśnie przyjmowane leki przeciwnadciśnieniowe, a nie choroba podstawowa, są swego rodzaju przyspieszaczem wirusa, powodując śmiertelne zejścia.

Badania sugerują, że leki przeciwciśnieniowe mogą zwiększać obecność enzymu ACE2, który wytwarza hormony obniżające ciśnienie krwi poprzez rozszerzanie naczyń krwionośnych. To pożądane przy nadciśnieniu działanie leków może jednak powodować, że koronawirus atakuje również ACE2 i zaczepia się o enzym przenikając do komórek. Więcej enzymów przyczynia się do powiększenia liczby możliwych miejsc ataku dla koronawirusa, zwiększając ryzyko infekcji.

Wynikami badań przejmują się badacze w Stanach Zjednocznonych. Dr Caleb Alexander, jeden z dyrektorów Centrum Bezpieczeństwa Leków przy renomowanym uniwersytecie Johns Hopkins w Baltimore mówi, że “leki z grup ACE lub ARB przyjmuje miliony Amerykanów i wyniki tych badań stanowią jedno z najważniejszych pytań klinicznych.”

Szacuje się, że ponad 100 milionów Amerykanów, czyli prawie połowa dorosłych mieszkańców USA (ale statystycznie wszyscy powyżej 40 roku życia), cierpi na wysokie ciśnienie krwi. Według CDC ponad 4/5 z nich musi zażywać silne leki ACE i ARB. Czy rzeczywiście pacjenci ci bezwzględnie muszą zażywać te leki, czy też są one – tak jak i większość leków – nadmiernie przepisywane przez lekarzy, to osobne pytanie. Jak wskazują badania na świecie, np. w Wielkiej Brytanii aż 90% lekarzy swoją wiedzę o nowych lekach czerpie z instrukcji oraz sympozjów finansowanych i organizowanych przez koncerny farmaceutyczne, których cała egzystencja i model biznesowy oparty jest na zwiększaniu liczby uzależnionych od leków pacjentów. Koncerny te znane są z nieujawniania wielu faktów o lekach, a nawet z fałszowania danych, a ich głównym celem biznesowym jest stworzenie wysokiej bazy stałych klientów. Firmy farmaceutyczne osiągają ten cel poprzez łożenie astronomicznych kwot na tzw. edukację środowisk lekarskich i naukowych. W wyniku tego lekarze przepisują coraz więcej leków, a środowiska naukowe produkują nowe wytyczne obniżające kryteria konieczności przyjmowania leków. (Np. co kilka lat organizacje medyczne obniżają granicę tzw. normalnego ciśnienia tętniczego, doprowadzając do niebezpiecznego dla zdrowia absurdu, wmawiając np. 80-latkom, że muszą lekami utrzymywać ciśnienie 120/80.)

Szykanowanie niezależnych naukowców

Należy również przypomnieć, że uchodzący za guru w walce z koronawirusem dr Anthony Fauci, jest całkowicie przekonany do aplikowania Amerykanom nie tylko różnego rodzaju leków, ale i szczepień, w tym przeciwko koronawirusowi. Jednocześnie ucisza on środowiska naukowe i lekarskie wskazujące na realne dzisiaj i możliwe w przyszłości niebezpieczeństwa stosowania dotychczas znanych szczepionek. To właśnie dr Fauci zwolnił dr Judy Mikovits, która ujawniła szkodliwość niektórych szeroko stosowanych szczepionek.

Po zwolnieniu z pracy i szykanowaniu, w listopadzie 2011 roku dr. Mikovits została aresztowana w swoim domu pod fikcyjnymi zarzutami kradzieży danych (Prokurator Generalny później odrzucił oskarżenia prokuratury). Dr Mikovits, której zrujnowano obiecującą karierę naukową (w młodym wieku została dyrektorem jednego z instytutów badawczych), jest dzisiaj jedną z najbardziej znanych naukowców wskazujących na szkodliwość wielu szczepionek, nieprzestrzeganie procedur przez rządowe instytucje i oszukiwanie opinii publicznej.

Dr Judy Mikovits PHD Fired, Jailed and Broke For Proof of Vaccine Injuries

 


 

Opracowanie: Bibula Information Service (B.I.S.) - www.bibula.com - na podstawie materiałów agencyjnych
Tags: , , ,

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=113721 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]